Dyskusja na temat różnych odmian maku i ich działaniu psychoaktywnym.
Więcej informacji: Mak lekarski w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 86 • Strona 5 z 9
  • 709 / 154 / 2
Wychodzi trochę mniej niż garść zielonej brei. Płyn wychodzi o dziwo zielony-to pewnie efekt silnego rozdrobnienia makówek. Zdjęcia oczywiście wrzucę, tylko jutro, bo dziś już poszła dawka. Dzisiaj natomiast wrzucam fotki procesu robienia makiwary metodą "konwencjonalną"- czyli 5 makówek tniemy nożyczkami na plasterki, gotujemy przez godzinę, mieszamy, znowu trochę gotujemy, odcedzamy, wyciskamy resztki. Kolor płynu- brązowo-czerwony.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Miłość jest jak opium...
  • 3901 / 563 / 0
Brązowo czerwona? teraz to mnie zaskoczyłeś.
Zawsze jak robiłem z zielonych to płyn wychodził zielony. I często konsystencja byla trochę glutowata
  • 709 / 154 / 2
Lolek-wrzucam zdjęcia etapów robienia makiwary- jak prosiłeś. Tak więc , 10 średniej wielkości makówek rozdrabniamy w malakserze- pierwsze zdjęcie (kawałki przemielonej zielonej słomy w plastikowym bębnie malaksera), potem zalewamy wrzątkiem i kręcimy dalej nożem , by wszystko się pięknie wymieszało i alkaloidy przeszły do roztworu- drugie zdjęcie. Potem przelewamy wszytko przez szmatę (zrezygnowałem z ręcznika jednorazowego) i wyciskamy mocno mokrą breje w szmacie- trzecie zdjęcie pokazuje jaki kolor ma makiwara w misce- jest zielona. Na czwartym zdjęciu to co chciałeś zobaczyć przemielona , wypłukana i sucha słoma z tych 10-makówek (przystawiłem linijkę, by widać było jakiej jest wielkości)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Miłość jest jak opium...
  • 56 / 6 / 0
Melakser się nie przegrzewa przy 10 minutach działania? Po drugie, miałbyś jakiś melakser tami do polecenia? Fajnie gdyby też dało się w nim zmiksować ziemniaki na placki ziemniaczane
  • 709 / 154 / 2
Nie przegrzewa się, bo na najwyższych obrotach, gdy tnie makówki na drobne kawałki chodzi krótko- około minuty. Mieszanie odbywa się na najniższych obrotach, które nawet przez długi czas nie są dla malaksera szkodliwe.
Najlepszy jest malakser o dużej pojemności pojemnika i jego dużej średnicy, podobno najtrwalsze i najlepsze jakościowo są te produkcji niemieckiej.
Miłość jest jak opium...
  • 351 / 67 / 0
To ja się podzielę do jakiej metody doszedłem po paru próbach z makiwarą.
Nie posiadam malaksera, mam za to urządzenie dużo częściej spotykane w polskich kuchniach i dużo tańsze, do wyrwaniu już za ok 50 zł, czyli rozdrabniacz, coś takiego.
[ external image ]

Taki rozdrabniacz w odróżnieniu od blendera (chociaż można spotkać blendery wielofunkcyjne z dołączonym pojemnikiem i ostrzem, do którego podpinamy blender) nie robi papki tylko sieka na bardzo drobne kawałki. Łodygę skracam tak, aby zmieściła się do pojemnika rozdrabniacza i wrzucam razem z makówkami. Po kliku sekundach przerzucam posiekane makówki do garnka. Można wrzucać następną partię, a wchodzi około 8-10 makówek. Po rozdrobnieniu każdej partii przerzucam do dużego gara i zalewam wrzątkiem z czajnika (ewentualnie jak macie czajnik z ustawianą temperaturą można ustawić 90 stopni). Zalewam tak, aby przykryło towar i odpalam kuchenkę. Dodaję sok z cytryny. Utrzymuję wysoką temperaturę, tak aby lekko bulgotało w garze i co chwilę mieszam oraz ugniatam tłuczkiem do ziemniaków. Po około 40 minutach przelewam przez sitko z bardzo drobną siatką (coś jak moskitiera) i dociskam zieleninę tłuczkiem aby wycisnąć wszystko dokładnie. Potem znowu makówy wrzucam do gara i gotuję jeszcze raz, ale tym razem krócej około 15 minut. Odcedzam i wyciskam. Gotowe.
Nie mam zbyt dużego doświadczenia, także jak coś można zrobić lepiej, to poprawcie.
  • 967 / 257 / 0
06 lipca 2020kodeinaddict pisze:
Po około 40 minutach przelewam przez sitko z bardzo drobną siatką (coś jak moskitiera) i dociskam zieleninę tłuczkiem aby wycisnąć wszystko dokładnie.
Może się przyda.
Co prawda nie przy makiwarze ale przy robieniu ekstraktów wyciskam resztę rozpuszczalnika z suszu za pomocą szmaty - po wyciśnięciu w sitku wyrzucam susz na szmatkę,zbieram robi i nastepnię zawijam robi i skręcam silnie - można resztę płynu z suszu w ten sposób naprawdę porządnie wycisnąć.
  • 351 / 67 / 0
Dzięki, ale mam sitko w kształcie garnka, więc fajnie można postawić na jakimś garze i wtedy dociskać tłuczkiem i nie ma problemu z pozostaniem płynu w materiale.
  • 709 / 154 / 2
No, to urządzenie to też malakser, jeśli nie mieli na miazgę to być może ma mniejsze obroty niż np. mój. Jeśli słoma jest dokładnie zmielona- na miazgę, nie trzeba tego długo gotować- wystarczy zalać wrzątkiem i kilka minut mieszać, można też dokładniej to wycisnąć przez szmatę- u mnie po wyciśnięciu ta miazga w szmacie jest sucha. Wprowadziłem ostatnio innowacje- wrzucam sześć makówek do malaksera i zalewam wrzątkiem, potem włączam napęd noża. To co otrzymuje finalnie (z 6 makówek) jest mocne- uważajcie. O wiele mocniejsze niż np. PST z 250 g starego klepacza , to PST przy tej makiwarze w ogóle nie czuć i prawie nie ma działania. Dziś w nocy po odstawce doświadczyłem "rowerka", który czułem i w nogach i w dłoniach- nikomu takich przeżyć nie życzę. Bogowie mnie ukarali za nadużywanie tego środka- przecież to lekarstwo mające działać w potrzebie a nie pite jak herbata.
Miłość jest jak opium...
  • 56 / 6 / 0
@IvoPartisan A co sądzisz o spożyciu takiej miazgi zmieszanej z sokiem zamiast ją zaparzać?
ODPOWIEDZ
Posty: 86 • Strona 5 z 9
Artykuły
Newsy
[img]
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon

Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.

[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.

[img]
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?

Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.