Pozdro Wariaty. Wóda to najgorsze zło tego świata.
Mój ojciec był alkoholikiem, wpadał dosyć często w ciągi i pewnego dnia w grudniu postanowił sobie pochlać. Niestety ja też zaczynałem się podkochiwać w %. Pewnego pamiętnego dnia ojciec oczywiście w pracy wpadł w ciąg.
Prowadziliśmy rodzinną firmę i generalnie budynek był nasz, więc mógł tam najebany sobie zostać i nie było z tym większego problemu. Z matką pojechaliśmy go odebrać, by go zmusić po raz tysięczny do trzeźwości. Stawiał się i upierał że wydobrzeje... No i tu wkroczyłem ja, na głodzie, bo wódeczka czeka.
Powiedziałem matce żeby go zostawiła, niech zdechnie. Wróciłem do domu z matką, po kryjomu dałem w palnik.
Następnego dnia o godzinie 10 dostałem telefon że ojciec nie żyje. Nie przez alkohol. Zajebali go.
Miałem wtedy 18 lat, ciężko mi się było pozbierać. W sumie zajęło mi to 15 lat by się z tego ogarnąć.
Do dziś wybieram numer Grzesia, chociaż leży w grobie
Znów umarło kilka osób, ja tylko czekam na swą kolej
My tylko czekamy w kolejce"
Był dobrym człowiekiem, nie miał może idealnego charakteru, bardzo lubił sobie wypić, do momentu, gdy dorobił się jakiejś poważnej choroby i musieli wstawić mu rozrusznik, żeby w ogóle mógł jeszcze sobie trochę pożyć. On odebrał to w ten sposób, że chyba od teraz jest cyborgiem i może robić wszystko, żyć na całego i niczego sobie nie odmawiać, także wódki oraz innych pokus.
Przerywając na chwilę dodam, że był to jedyny członek rodziny z niewiadomym zamiłowaniem do muzyki (chyba saksofon), następny wyrosłem ja, który poświęciłem 6 albo więcej lat na edukację, występy, ćwiczenia (pianino/fortepian). Kochałem to robić ponad wszystko co znałem ale musiałem to rzucić... tony stresu każdego dnia, konflikty bliskich, którzy myśleli, że jak nie mówią w twarz to nie mają na mnie wpływu i tak z 5 lat minęło, już myślałem nad samobójstwem ale odnalazłem dragi - syntetyczne kannabinoidy, które dużym ryzykiem ale jednak, przeciągnęły mnie jakoś przez tę emocjonalną, bagnistą burzę w której mogłem ugrzęznąć i zginąć. Zobojętniłem się bardziej na te codzienne emocjonalne eksplozje rodziców, których dłużej na trzeźwo bym nie zniósł. A co mógł w takiej sytuacji zrobić chłopak? Pójść na policję? Musieliby stać nad nimi z pałami 24/7.
Wracając do tematu, miał on niewielkie ale jednak wady, zalet zdecydowanie więcej i takim go zapamiętałem. Wujek pewnego dnia, nie znam okoliczności, podobno stanął na krawędzi drzwi i poleciał jak beczka na sam dół i było to ostatnie czego doświadczył w życiu, które może nie było takie jakiego by pragnął, ale przynajmniej żył tak jak chciał.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.
Narkotyki schował w atrapie Biblii. Wpadł po policyjnym pościgu
W trakcie ucieczki uszkodził swój pojazd, a badania wykazały, że mógł być pod wpływem alkoholu i narkotyków. W jego aucie policjanci znaleźli atrapę stylizowaną na Biblię z ukrytymi narkotykami, w tym mefedronem i kokainą. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu i usłyszał już zarzuty.
KAS: 88 kapsułek z kokainą w żołądku + 1 w saszetce
Funkcjonariusze z Pomorskiego Urzędu Celno-skarbowego w Gdyni (PUCS) wykryli przemyt znacznej ilości kokainy na terenie Portu Lotniczego Gdańsk-Rębiechowo. Do rutynowej kontroli został skierowany podróżny, który przyleciał z Londynu.
