Nie ma się z czego śmiać. Wszyscy tu i połowa ludzi na ulicy uważa, że to 'tylko' ziółko. Najsłabszy pewnie narkotyk. Niech podniosą się łapy użytkowników [h], którzy wciąż traktują trawę jak narkotyk do naćpania. No czekam. Wystarczy trochę wejść w trawkę, by móc palić codziennie, nie zdawać sobie sprawy jak trudno będzie się jej wyzbyć. A ona uzależnia 'tylko' psychicznie. Mam mniej skillu, bo niestety nie waliłem jeszcze helu, ale przyznajmy się przed sobą, że ziele uzależnia psychicznie mocno, naprawdę mocno.
Znam przypadek kolesia, który też już jara prawie jak bez_mózg. Nie robi nic ciekawego po zapaleniu, nie wczuwa się w nie wiem co.. po prostu pali dla spokoju ducha, przyjemności uwalenia mordy. Czy tylko on? Nie sądzę, bo też nie robię dłuższych przerw jak tydzień, czaaasami dwa. Ów koleżka nie bierze raczej nic więcej. Ale przyznał się już sam sobie i swoim znajomym, że najchętniej to poszedłby do lekarza, żeby dał mu jakieś recepty, które pozwolą mu ograniczyć/zrobić przerwę/rzucić. I co? Śmieszne, nie? Tak, kolo po prostu nie siedzi na [h] i nie ma pojęcia, że dopóki sam nie pomyśli "nie i chÓj. amen" to nie wyjdzie, będzie oszukiwał sam siebie, bo uwielbia przecież jarać na razie + specyfiki od lekarzy jeszcze bardziej go pogrążą.
Ale.. to tylko trawka. Uspokójmy się, pomyślimy o rzuceniu tej części codzienności, jak zapalimy. Nie pierdolcie, chodźcie na bata...
Były okresy w których myślałem że jestem wjebany tak strasznie w tą Mery dzejn, że chuj i dwie świeczki.
No i tak sobie paliłem paliłem (nadal palę) i wiecie do jakiego doszedłem wniosku?
Że tak naprawdę jak ktoś jest normalny, nie ma napierdolone pod sufitem, jego jedynym celem w życiu nie jest MJ to tak na dobrą sprawę można być najaranym 24/7 i normalnie funkcjonować.
Większość się tu żali chuj wie nie wiadomo po co, zakładacie kolejne tematy (miedzy innymi dlatego taki burdel na forum) a tak naprawde caly ten temat (oprócz 1szego posta) mozna umiescic w wątku MJ - Ogólny lub trawa - detox.
Nie chcecie to nie palcie, nikt was do chuja nie zmusza ani nie głodzi żebyście to robili.
Jak chcecie palić to nauczcie się że w życiu są czasem ważniejsze rzeczy niż jaranko, chociażby jakieś rozwijające zainteresowania lub nauka.
Najważniejsze to przestańcie się nad sobą użalać, bo jeśli większość z osób która tutaj piszę stoi na "życiowym zakręcie" z powodu jarania, to nie trudno przewidzieć jaką krzywdę sobie zrobicie jak przydarzy się naprawdę coś tragicznego (nikomu tego nie życzę).
A do moderatorów mam propozycję o rozbicie tego wątku i przeniesienie wedle uznania do MJ - Ogólny lub trawa - detox. (zrobicie jak uważacie)
A I JESZCZE JEDNO!
Proponowałbym przy rejestracji jakiś test na inteligencję żeby naszego zacnego forum nie atakowały żadne bezmózgie plebejusze tylko ludzie którzy mają troszeczkę rozumu.
=*
FGZ pisze: Że tak naprawdę jak ktoś jest normalny, nie ma napierdolone pod sufitem, jego jedynym celem w życiu nie jest MJ to tak na dobrą sprawę można być najaranym 24/7 i normalnie funkcjonować.
Gadka wyczerpana.
pozdro Alibi i szacun600
tak naprawde siebie i potrafiles powiedziec NIE i chuj. Chciales walczyc ze soba - to zawalczyles. Mysle
ze po przejsciach koniec koncow kazdy jest madrzejszy duchowo.
A w ogóle jak zobaczyłem te kilka pierwszych postów, to sobie pomyślałem: "Na chuj w ogóle tutaj wlazłem z tą historią, mogłem się spodziewać, że tak się to skończy (tzn. banda bardzo smutnych ludzi mnie zjedzie)".
Więc cieszą mnie te posty, w których rozumiecie mnie dokładnie, sami wiedząc po sobie, o co może mi chodzić.
FGZ
bo jeśli większość z osób która tutaj piszę stoi na "życiowym zakręcie" z powodu jarania, to nie trudno przewidzieć jaką krzywdę sobie zrobicie jak przydarzy się naprawdę coś tragicznego
Ale sporo jest też ludzi takich, co jarają od wielu lat, to jest dla nich normalnością i nie podniecają się tym. Ktoś napisał (chyba w tym temacie), że nie wyobraża sobie stania pod klatką i nerwów, że nie będzie co zapalić. Można powiedzieć, że są świadomi tego, że przestać nie byłoby łatwo, żyją z tym, ale są w stanie normalnie funkcjonować. Wierzę w to.
Ale gdyby nie to, co ze sobą zrobiłem (bo czułem, że tego potrzebuję), to nie wiem, co by ze mnie od tamtego czasu zostało (mam na myśli psychikę).
burek123
ja uważam, że każdy kto juz troche przećpał czasu i jest na piździe mówi nieraz pierdoły od rzeczy.
Możliwe, że jakbym nie miał tak przećpanej głowy na tamten moment, to bym nie spojrzał na to w taki sposób i może i wyjechał do ośrodka, ale potem, już tam, nie miał tak silnej motywacji do robienia czegoś ze sobą. Będąc w ośrodku, jak już było na maksa źle z moim samopoczuciem, wielokrotnie przypominałem sobie tamten moment i to mnie motywowało do działania.
No nic, pozdrawiam.
jedyne nad czym bym tu dywagował to "zmarnowanie" cholernych 2 lat w ośrodku...
to jest zajebiście dużo czasu jak by liczyć go od np. 12-14 roku życia, czyli momentu gdy zaczyna się w ogóle zauważać coś takiego jak jego upływ i nieświadome życie się kończy...
cóż twoja decyzja, może było ci to potrzebne bo jesteś(byłeś) wyjątkowo słaby...
może popadłeś w jakiś ciąg bezmyślności i nigdy byś się nie otrząsnął bez przerwy takiego typu...
kto wie, nie ja...
podsumowując, dobrze zrobiłeś ale dało się lepiej... (chyba)
napewno lepiej niż nic nie zrobić...
uzależnienie od opiatów to w sumie też w większości psychiczne, co tam fizyczne, detox i nie ma, a to właśnie z psychicznym potem się ludzie borykają przez lata... ten sam typ, ale w sumie siła inna, mj i dex wykazują dosyć słabą w porównaniu a potrzebowałeś tak silnych środków jak heroiniści... to jest właśnie ta gorsza strona tej opowieści i to mi się nie podoba... :-/
co do dresów poruszonych gdzieś powyżej, to martwy dres to dobry dres... świat byłby lepszym miejscem bez nich...
Początki są zawsze zajebiste, kolorki, wszystko jest jakby pełniejsze, bardziej prawdziwe i bliższe, muzyka brzmi cudownie, a zwykłe jedzenie jak rarytasy.
No i tak człowiek leci, poznaje towarzystwo, z który spędza coraz więcej czasu, pochłaniając wielkie ilości dymu w odstępach 24-godzinnych.
Ja mam za sobą już ponad 4lata palenia dzień-w-dzień i muszę przyznać, że coś zaczyna być nie tak.
Teraz mam w głowie straszne odchyły, wszyscy moi najbliżsi koledzy jarają, więc i mi ciężko przestać, no bo jak nie ma marychy to po co w ogóle wychodzić z domu?
To jest kurwa specyfika mj, po jakimś czasie uważasz, że to tylko taki lajcik, panujesz nad tym, a że palisz często?
Jest zajebiście, to po co przestawać, tylko dlaczego kurwa po dłuższym ciągu, gdy nie zapalę mam wrażenie, że jestem strasznie pobudzony, nie mam na nic ochoty i wszystko mnie wkurwia. Potrafię wyładować się na ojca, za to, że zalał mi kawę, a ja chciałem ją zalać sam. Noszwcipkę, czy tak zachowuje się normalny człowiek?
Dodam, że inne narkotyki nie są dla mnie czymś nieznanym, brałem włada (były ciągi, oj były), na szczęście od tego gówna odszedłem, ze względu na to, że zaczynałem wyglądać jak ćpunus pospolitus. Innych rzeczy tylko próbowałem, jednak to maria odegrała tutaj znaczną rolę, jakby nie patrzeć, to jest furtka do innych narko, może nie w każdym przypadku ale częściej niż czasami.
władeczku puuuuuśććć
Jeszcze raz zapytam, po jakiego chuja się nad sobą użalacie?!?!?
Nie chcesz palić - zrób to !!!
Zaplanuj sobie dzień, rób wszystko bardo starannie żeby zajęło jak najwięcej czasu.
U mnie, najgorsza jest zawsze 1sza noc i dzien po tej nocy jak robię przerwę ponieważ 1szej nocy nie spie do jakiejs 3, 4 rano po czym ide spac a o 7 pobudka.
Jadac do szkoly zasypiam w metrze, w szkole przysypiam na lekcjach i non stop jestem zmulony, ociężały i ospały.
I najwazniejszy moment jest teraz taki, by to zmęczenie przeciagnąć do godz. 22 - 23.
Wtedy odrazu usypiasz i wstajesz o godz 6, 7 rano a Twój sen jest już w miarę uregulowany (Wazne by troszkę niedosypiać, tzn musi byc lekkie uczucie sennosci w ciagu dnia wtedy też bedziemy łatwo usypiac wieczorem).
Ja udowodniłem sobie że wytrzymam bez baczky ponad tydzien wyjezdzajac do włoch, nic nie paliłem i mnie nawet nie ciungło do tego. Pamiętam jak wróciłem do domu, to czekałem do godziny 00:00 żeby odpalić rzonta ;d
JESTEM UZALEŻNIONY OD TRAWY, ale nauczyłem się z moim nałogiem żyć.
Gdy nie palę dużo myślę i to mnie troszkę zabija psychicznie, bo wyciągam bardzo trafne wnioski na temat otaczającego mnie świata, przypominam sobie o tym że wiele ludzi nie żyje a powinni żyć itd. itd.
MJ działa na mnie w sposób taki, że zapalając sobie odchodzą odemnie wszystkie natrętne mysli, znikają negatywne emocje i mogę spojrzeć na świat z perspektywy obserwatora a nie osoby biorącej czynny udział.
Zapalając czuję że wkońcu mogłem złapać oddech w tym całym gównie i się na chwilę od tego oderwać...
uzależnienie jest tym mocniejsze im bardziej wierzysz ze więcej masz z tego korzyści i przyjemności
proste jak drut
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Od operacji do legislacji – CBŚP kształtuje prawo UE w walce z narkotykami syntetycznymi
Polska inicjatywa przerodziła się w konkretne regulacje UE – nowe przepisy ograniczające dostęp do kluczowych prekursorów narkotykowych to bezpośredni efekt działań Centralnego Biura Śledczego Policji.
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu
Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom
Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.
