Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 355 • Strona 33 z 36
  • 4807 / 272 / 0
satanmistress pisze:
Osobiście wychodzę z założenia, że podstawowym celem ludzkiego życia jest doświadczać, zbierać doświadczenia, uczyć się, poznawać.

....

poważniejsze substancje w rodzaju psychodelików, dysocjantów czy nie daj Boże deliriantów dają niepowtarzalne i niepodrabialne doświadczenia - żadne praktyki medytacyjne nie zaniosły mnie do takich stanów, takich wizji i takich rozkmin jak np psychodeliki.
Tak, doświadczenia psychodeliczne o mocy opisywanej powyżej są nieosiągalne na trzeźwo. Pierwsze pytanie brzmi - czy doświadczenia tego typu są do czegokolwiek potrzebne, drugie pytanie, najważniejsze - czy doświadczenia psychodeliczne nie wypaczają interpretacji doświadczeń które człowiek przeżywa na trzeźwo czego skutkiem jest popularne na forum "odklejenie".
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 292 / 31 / 18
Czy osoby nie zażywające narkotyków coś tracą? Mi się wydaje, że tak. Ale to samo dotyczy innych rzeczy - czy osoby, które nie widziały nigdy wschodu słońca na morzu coś tracą?; czy osoby, które nie poszły nigdy na spacer nocą przez ciemny las coś tracą? Albo nawet czy osoby, które nigdy nie przeżyły próby zabójstwa coś tracą?
Jesteśmy w większości istotami zdolnymi do wyciągania wniosków, przemyśleń, co jest bardzo ważne. Nawet takie narkotyki mogą dać inną perspektywę patrzenia na świat, może zmienią twój charakter. Czy na lepsze, czy na gorsze - to kwestia indywidualna, ale zmienią na pewno.

Mi opioidy dały dużo, jednak i mniej więcej tyle samo zabrały. W każdym razie - nie żałuję.
Prócz bycia nieco lepszą osobą (przynajmniej w moim odczuciu), widzenia wielu rzeczy od innej strony, mam wspaniałe wspomnienia. Choćby morfinowy peak, euforia po PST, ale i skręty i ciągła próba radzenia sobie w życiu. Nie żałuję, przeżyłam rzeczy (i to już nie tyczy się tylko narkotyków), o których inni mogą tylko poczytać.
Pewnie, gdybym nie spróbowała opio, byłoby mi łatwiej. Nie mówię, jednak że lepiej. Wszystko ma swoją cenę, spróbowanie opiatów również :).
"Nie wierzę w to, że miłość ma tysiące obcych imion.
I że dziś są uświęceni, którzy chcieli za nią ginąć.
Jest tak wiele powodów do życia z heroiną,
Ale żaden nie prowadzi nas do upojenia chwilą."
  • 122 / 5 / 0
Czy osoby nie zażywające narkotyków coś tracą? Oczywiście, że tak. Przede wszystkim w większości mają odmienne spojrzenie na świat niż część osób zażywających substancje psychoaktywne. Nie doświadczyły nigdy innych wymiarów świadomości, nie wiedzą na co stać ich mózg, co jest w stanie wykreować pod wpływem jakiegoś narkotyku. Jednak granica między stratą a zyskiem w tym przypadku jest raczej cienka.
Myślę, że osoby, które wjebały się w narkotyki (zwłaszcza w stymulanty %-D ) tracą zdecydowanie więcej niż osoby, które nigdy ich nie próbowały. Przede wszystkim mają spłycony system wartości. Ich życie opiera się głównie na ćpaniu. Nie odczuwają zwykłej radości z życia. Nie osiągają wcześniej wyznaczonych sobie życiowych celów.

Dlatego, moi drodzy, ćpać trzeba umieć i znać umiar! :old: I tylko wtedy może być mowa o jakimkolwiek zysku z zażywania substancji psychoaktywnych.
  • 159 / 43 / 0
ununquadium pisze:
Czy osoby nie zażywające narkotyków coś tracą? Mi się wydaje, że tak. Ale to samo dotyczy innych rzeczy - czy osoby, które nie widziały nigdy wschodu słońca na morzu coś tracą?; czy osoby, które nie poszły nigdy na spacer nocą przez ciemny las coś tracą?
Otóż i to. Imho odpowiedź na postawione pytanie nie może być inna niż: tak, tracą. Tracą możliwości przeżycia "faz".
A czy w ostatecznym rozrachunku narkotyki wzbogacają życie czy je niszczą to już następne pytanie ;-)
  • 54 / 2 / 0
moj problem z tym tematem jest taki zeby byc obiektywny warto byloby
poznac osobe ktora by jednoczesnie byla czysta a tym samym musialaby sprobowac
wszytkich narkotykow i sie wypowiedziec to jest raczej niemozliwe...
na lace gdzie sie pasie trzoda wolowa zielona trawe zachwala kazda
krowa ;-)
Uwaga! Użytkownik kartman3456erest nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1522 / 73 / 0
@up jaram blancisze i pije piwko, raz na pare miesiecy jakis euforyk. Walilem po kablach wiekszosc BK, opio, nawet sajko. Da sie? Da. Tylko nie można być pizdą stawiającą na szali wszystko za odrobinę lepszego samopoczucia. Używki traktuje jako środki pomagające się mocno relaksować, systematycznie lecz bez przesady. Chwile euforii zostają w głowie na długo, nie wolno o zjazdach zapominać. Trzeba umieć też dostrzec plusy trzeźwości. Nasuwa się więc pytanie: kto więcej traci, ten co nic nie bierze, czy ten który nie pamięta jak to jest na czysto?
tekst powyżej =/= prawda
  • 80 / 2 / 0
tak zjazdy
  • 18 / / 0
Co do pytania w temacie - nie każdy potrzebuje nowych mocnych wrażeń i doznań i przeżywania doświadczeń. Nie każdy potrzebuje czegoś nowego. Zajmijmy się sobą ;)
  • 35 / 1 / 0
Tak - nie wyjdą z ciała po psychodelikach, nie poczują czystej euforii tańca na festivalu muzycznym po Mce... Tracą zobaczenie świata w innym wymiarze.
  • 117 / 18 / 0
Tak i to bardzo dużo.
ODPOWIEDZ
Posty: 355 • Strona 33 z 36
Artykuły
Newsy
[img]
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych

Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.

[img]
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę

Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.