Tylko pregabalina to depresant. Jak ci pomaga w funkcjonowaniu bierz ale nic więcej poukładaj sobie życie, idź na siłownie, chodź do pracy i jak będziesz czuł po x czasu że jest poprawa znacząca odstaw pregabaline redukując dawkę. Sport zwłaszcza siłowy przyczynia się do neuropalstycznosci, więc jak będziesz trenował i dbał o dietę jestem przekonany że wszystko ci się samo wyreguluje, po prostu czas czas i jeszcze raz czas.
W każdym razie przyzwyczajamy się do takiego "nabuzowania". Potem może go brakować, ale nie dlatego, że tylko takie życie jest wartościowe. To bardziej przywiązanie.
No i jeszcze, pewne przyjemności zostawiają pustkę, inne napełniają nas i skutkują odczuwaniem przyjemności dłużej. Niektóre mogą być stosunkowo mało intensywne, ale głęboko satysfakcjonujące, mogą z nami zostawać. Tego warto szukać w pierwszej kolejności, a intensywność czasem też będzie przychodzić.
A co do uszkodzenia układu nerwowego lub psychiki, byłem skończonym ćpunem przez wiele lat, a teraz jestem najszczęśliwszy w życiu. Nie tak że euforia cały czas, ale generalnie czuję się szczęśliwy, jest mi dobrze, zdarza mi się też odczuwać bardzo intensywną radość. Płynność myślenia pewnie mam pogorszoną, zdolność zapamiętywania i koncentrację pewnie też, choć trudno to z całą pewnością stwierdzić. Jeśli natomiast chodzi o bycie szczęśliwym, wychodzi mi to najlepiej w życiu.
Miło się czyta takie pozytywne historie. Daje to trochę nadziei, zwłaszcza osobom, które są przekonane, że po latach ćpania albo długiej anhedonii już nic się nie da odbudować.
Jestem ciekaw, jak do tego doszedłeś. Co najbardziej pomogło ci wyjść z uzależnienia i odzyskać to poczucie szczęścia? I jak obecnie wygląda twoje życie na co dzień – praca, relacje, jakieś pasje? Chętnie poczytam, bo takie doświadczenia są chyba bardziej wartościowe niż same teorie.
Po ponad 2 latach terapii, kiedy mieszkałem w hostelu readaptacyjnym, dbałem o miejsce gdzie mieszkałem, bo ktoś mi kazał i często nie dbałem jak nikt nie patrzył. Cierpiałem i brakowało mi zasobów by troszczyć się o innych.
Trafiłem wtedy na buddyzm. Generalnie buddyzm ma ofertę dla ludzi cierpiących, mówi jak być szczęśliwym. Nie dzieje się to od razu rzecz jasna. Usłuszałem wtedy, że jeden nauczyciel podczas kursu został zapytany jak zostać bodhisattwą. Bodhisattwa to osoba, której celem jest przynoszenie pożytku innym. Nauczyciel odpowidział, żeby zaczął od prania skarpetek. Pomyślałem, że to genialna myśli. Skarpetki akurat prałem, więc zacząłem od równego układania naczyń w zmywarce, żeby inni się nie wkurwiali. Bo ludzie ciągle się na to wkurwiali. To był przejaw troski o nich. Generalnie wybrałwm taką ścieżkę, ale nie trzeba wcale takiej wybierać. Istotna jest chęć czynieni świata piękniejszym miejscem. Ktoś może śpiewać, ktoś może dobrze gotować i dzielić się jedzeniem z bliskimi, ktoś inny może wykonywać swoją pracę należycie, cokolwiek. Żeby świat był piękniejszym miejscem.
Ważnie też jest rozpuszczenie uczuć takich jak gniew, poczucie krzywdy. Przepracowanie bolesnych przeżyć, autentyczne przebaczenie. To daje dużo wolności, dużo zasobów do nas wraca. Warto rozwijać świadomość, bo zadanie jest trudne, a świadomość pomaga.
Również świadomość swoich przeżyć, potrzeb, mechanizmów różnych, umiejętność dbania o siebie, regulacji. Przykłdowo kiwdyś nie czułem się komfortowo jak bliska mi osoba osiągała sukces w ważnej dla mnie sferze. Osoba ta nie mogła być mi bliska, bo źle się czułwm w kontakcie z nią. Gdy jestem zadowolony z miejsca, w którym jestem, potrafię cieszyć się sukcesem osób mi bliskich. Jestem zdolny do współradości. Musiałem najpierw zmienić swoje życie tak, żeby być z niego zadowolonym.
Do tego dbanie o ciało, sport, zdrowe jedzenie, rezygnacja ze szkodliwych nawyków, w tym nałogów.
A życie mam dobre, jestem w związku, który aktualnie jest bardzo dobry, choć wymagał wiele pracy i wiele nocy bezsennych wtedy miałem. Pracę też mam fajną, choć najpierw musiałem skończyć 5 lat studiów zaocznych, co kilka razy było przyczyną kryzysów z przeciążenia. Finansowo nie mam dużych potrzeb, ale na pewno czuję się bezpiecznie, podstawowe potrzeby mam zaspokojone. Relacje z rodziną pielęgnuję, ze znajomymi też. Staram się roztaczać harmonię wokół siebie. Czuję się też zobowiązany, żeby pomagać innym w trudnościach. Sam przeszedłem wiele trudności, dużo się nauczyłem i gdybym to zostawił tylko dla siebie, miałbym poczucie, że marnuję skarb.
Dzięki za tak obszerną odpowiedź. Najbardziej uderzyło mnie to, że nie piszesz o jakimś jednym "cudownym" sposobie, tylko o wielu małych zmianach, które z czasem zaczęły się składać w całość. To jest chyba bardziej realistyczne niż szukanie jednego leku albo jednej substancji, która wszystko naprawi.
Podoba mi się też to, co napisałeś o robieniu świata trochę lepszym miejscem. Brzmi banalnie, ale chyba faktycznie zmienia perspektywę – człowiek przestaje być cały czas skupiony wyłącznie na własnym cierpieniu. Z tym równym układaniem naczyń też się uśmiechnąłem, bo właśnie z takich drobiazgów często zaczyna się budowanie nowych nawyków.
Ja sam nadal zmagam się z anhedonią i często łapię się na myśleniu, że chciałbym efektów "na już". A z doświadczeń takich jak Twoje wynika raczej, że poprawa przychodzi stopniowo i trzeba ją sobie cierpliwie budować. Dobrze przeczytać historię kogoś, komu faktycznie się udało, bo daje to trochę wiary, że nawet po wielu latach można jeszcze odzyskać satysfakcję z życia.
W zdrowym ciele zdrowy duch, mnie z dołów najsilniejszym bodźcem jest właśnie siłownia, dźwiganie żelastwa, no nie ma lepszego kota. Powtarzałem, powtarzam i będę powtarzać, że sport to jest panaceum, tylko trzeba uprawiać taki, który się lubi.
Siłka top 1 für mich
Pływanie jeszcze ok, super uspokaja.
Oczywiście efektywna aktywność wymaga stopniowej nauki. Nauki ile tego sportu można, jaka intensywność jest optymalna i np. co zrobić, by nie ćwiczyć jak pojebany. Z tym długo miałem problem. Trzeba dobrze poznać siebie.
@OjciecPio2 dokładnie jak piszesz, wiele elementów. Dlatego piszę o intencji, bo trudno wypisać wszystkie elementy, a nawet gdybym to zrobił, trudno byłoby je zapamiętać. Intencja natomiast świetnie kieruje.
Jeśli czujemy do kogoś nienawiść, świat będzie piękniejszy jak przestaniemy ją czuć. Nie oznacza to zgody na pewne zachowania, nie oznacza też bierności. Jak będziemy bierni wobec niektórych zachowań, świat nie stanie się lepszy. Jeśli pomożemy ludziom być bardziej świadomymi, też świat będzie lepszym miejscem. Jeśli oczywiście wiemy jak to zrobić mądrze, jeśli nie wiemy, często lepiej powstrzymać się od działania. Cel tutaj nie uświęca środków. Osobiście boję się ludzi, którzy myślą że wiedzą jak żyć i narzucają swoją wizję innym. W ogóle rozwijanie mądrości jest ważne. Żeby wiedzieć co robić i kiedy. Celowo piszę rozwijanie, to proces.
I poszanowanie odmienności. Generalnie jak ktoś nas szanuje i nie robi nam krzywdy, często wcale nie trzeba tej osoby zmieniać. Wystarczy nauczyć się jaka ta osoba jest i jak żyć z nią dobrze, żeby żyć z nią dobrze.
LINK: viewtopic.php?p=3889530#p3889530
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę
Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.
Produkcja metamfetaminy dla meksykańskiego kartelu? Są kolejne zatrzymania
Czterech Polaków podejrzanych jest o współdziałanie z Meksykanami, nieprawomocnie skazanymi w maju na 10-11 lat więzienia za wytwarzanie na dużą skalę metamfetaminy - poinformowała prokuratura. Możliwości produkcyjne zlikwidowanego przez CBŚP w Podlaskiem laboratorium sięgały 800 kg narkotyków.
Za "przekąski" z Kalifornii grozi mu 20 lat więzienia
W paczce z Kalifornii do Polski miały być przekąski. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej w Warszawie otworzyli puszki i znaleźli susz roślinny. Okazało się, że to była marihuana. Zarzut związany z przemytem usłyszał 22-latek.
