02 lipca 2026KapitanAizen pisze:Ale wielu ludziom nic nie da to wyjście przed blok jak mają anhedonię. Czy postawienie sobie celów. Bo realizacja celu nie daje radości. Tak jak niedowiezienie celu nie daje smutku. To jest obojętność. I nie ważne co sobie tam ktoś wyznaczy to do czasu kiedy coś nie zmieni fizycznie stanu organizmu np. poziomu neuroprzekaźników to można tkwić w zawieszeniu.01 lipca 2026Stteetart pisze:Nie rozumiemy się, bo nie czytasz tego co pisze. Ja piszę o całkiem innym postrzeganiu życia które wyciąga ludzi z depresji czy anhedronii a Ty czytasz to bezpośrednio. Nie chodzi o chodzenie po górach, modlitwę czy cokolwiek innego.29 czerwca 2026KapitanAizen pisze: No przecież nie mówię o pustym napędzie. Tylko o tym, że robisz rzeczy bo nie masz anhedonii. A nie, że nie masz anhedonii bo robisz rzeczy. Koleś bez nóg nie chodzi na spacery dlatego, że nie ma nóg. A nie dlatego nie ma nóg, że nie chodzi na spacery.
Chodzi o to jak działa mózg i człowiek i jak to oeganizujesz. Nie idziesz od razu na mont blanc tylko ogarniasz wyjście z domu pod blok, kolejny dzień to wyjście do sklepu, potem parku itd.
Tak samo stawianie sobie celów, realizowanie planów itd.
Mi się od razu zapala lampka ostrzegawcza jak ktoś w jakaś metodę jest tak wpatrzony jak Ty. Czy to keto, czy psychoterapia, czy wyznaczanie sobie celów itp.
Jest wiele dróg i dla każdego coś innego będzie lepsze.
Znam ludzi, którym pomogła terapia, znam ludzi którym pomogło SSRI, znam ludzi, którym pomógł Bóg, stymulanty, znam ludzi którzy próbowali niemal wszystkiego chodzą od terapeuty do terapeuty i po psychiatrach od lat i jest z nimi źle.
Mam lek, który na mnie działa. Więc się tym cieszę. A martwić się tym, że może kiedyś przestać to jak martwić się tym, że może kiedyś stracę pracę, albo złamię nogę. Jak mi się przytrafi to będę się martwił. Tym bardziej, że mózg jest neuroplastyczny i jak ktoś wpadnie w rytm robienia rzeczy i cieszenia się nimi po lekach to potem nawet po odstawieniu często to się utrzymuje.
Popytaj tych ludzi czy próbowali choć jednego sposobu który tu opisałem.
Power poses, ograniczenie telefonu, rozmowa z sobą, stawianie niewielkich celów i ich realizacja i kilka innych. Mocno niedoceniasz stawianie sobie małych celów, bo to zmienia całkiem postrzeganie i działanie mózgu. Dla Ciebie wyjście przed blok jest tym samym co dla mnie wejście na Śnieżkę.
Nie odpisałeś na żaden z nich. To jest coś całkiem innego niż klasyczna psychoterapia.
Co jest najzabawniejsze to jak czytywałem badania to w wielu z nich opisywano leki psychoaktywne jako sposób krótkotrwały. Coś co miało dać ludziom np 3-4 mięs wytchnienia gdzie pacjent będzie budować nowe nawyki.
Mało kto brał pod uwagę, że się trafia ludzie którzy będą opierać swoje życie na przekonaniu, że lek będzie działać przez lata a za te lata będziemy się martwic.
To nawet zabawne jest, bo te same błędy powielają ludzie na forum od lat. Na całe szczęście to już nie moja broszka. Powodzenia. Przyda się
Ps. Największym drogowskazem jest rozmowa z samym sobą. Można się dowiedzieć wielu rzeczy i podjąć realne działania. Ale to tego trzeba mieć odwagę, o można się dowiedzieć kilku nieprzyjemnych informacji.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
Bardzo często oceniamy skuteczność danej metody przez pryzmat osób, którym ona pomogła. Nie widzimy natomiast osób, które zrobiły dokładnie to samo i nic się nie zmieniło. To klasyczny błąd przeżywalności.
Ktoś, kto wyszedł z depresji dzięki aktywizacji, będzie przekonany, że aktywizacja była kluczem. Ktoś, komu pomógł konkretny lek, będzie uważał, że bez farmakoterapii się nie da. Problem w tym, że obie osoby patrzą na własny przypadek, a nie na całą populację.
Dlatego zamiast pytać: „co działa?”, lepiej pytać: „dla kogo i w jakim momencie działa?”. To zupełnie zmienia perspektywę. W medycynie rzadko istnieją metody skuteczne dla 100% pacjentów – znacznie częściej chodzi o dopasowanie leczenia do mechanizmu problemu u konkretnej osoby.
Moim zdaniem właśnie dlatego spory typu „leki vs. praca nad sobą” są często jałowe. Jedni i drudzy opisują prawdziwe doświadczenia, ale różnych grup pacjentów.
scalono - detronizator
Dorzuciłbym jeszcze jedną obserwację.
Mam wrażenie, że często mylimy mechanizm poprawy z warunkiem poprawy. To, że ktoś zaczął wychodzić z domu, stawiać sobie cele i odzyskał chęć do życia, nie oznacza jeszcze, że to było pierwotną przyczyną wyzdrowienia. Równie dobrze mogło być odwrotnie – poprawił się stan biologiczny mózgu i dopiero dzięki temu te zachowania stały się możliwe oraz zaczęły przynosić efekt.
To trochę jak z rehabilitacją po złamaniu nogi. Rehabilitacja jest niezbędna, ale najpierw kość musi się zrastać. Samym ćwiczeniem nie zrośniesz złamania, tak jak samym gipsem nie odzyskasz pełnej sprawności. Jedno nie wyklucza drugiego.
Dlatego uważam, że warto uważać z przypisywaniem jednej metodzie całej zasługi za poprawę. Mózg to układ z mnóstwem sprzężeń zwrotnych. Czasem zachowanie zmienia biologię, a czasem biologia umożliwia zmianę zachowania. W praktyce najczęściej oba procesy zachodzą równocześnie i bardzo trudno je od siebie oddzielić.
Ja tam sobie sam znalazłem rozwiązanie swoich problemów i ufam w swoje umiejętności. A jakbym nie ufał to bym i tak słuchał rad kogoś kto się specjalizuje w leczeniu depresji i ma bogate doświadczenie kliniczne a nie przypadkowych osób z forum dla ćpunów.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
