ODPOWIEDZ
Posty: 3481 • Strona 313 z 349
  • 462 / 7 / 0
Kurwa, liczb stron tego watku obserwowana od nastu lat robi robote, jezeli chodzi o miarodajnosc stanu rzeczywistosci. Podpilem sie calkiem solidnie po jakiejstam przerwie i powiem Wam, ze nic jak alko dobija dola na mozgu i czujesz bezsens jak nigdy. A to tylko teoria, wieeem. Praktyka jest inna.
Osobom technicznym polecam wanne i gasnice CO2 - to moja out-solution, ktora jest serio ostateczna i poki co latami zamierzam napierdalac sie z rzeczywistoscia i jej zjebami dla czystej idei.
  • 14 / 1 / 0
Nie myślę już o tym tak intensywnie ale wciąż gdzież z tyłu głowy jest. Wieczór z piwem, Xanaxem i pizzą to największa radość
  • 61 / 8 / 0
Kurwa, nie mam komu się totalnie z tego wygadać. Mam naprawdę w porządku życie, jeśli chodzi o materialność. Mam chłopaka, który bardzo mnie kocha. Totalnie niby nie mam się czym przejmować, ale biorę tony antydepresantów, żeby się nie zajebać. Uwielbiam robić sobie krzywdę, bardzo mi się podobają wszystkie blizny i siniaki na moim ciele, bo po prostu siebie nienawidzę. Nie mam jak wyjść z domu, od razu mi odpierdala. Codziennie jeżdżę do szpitala na dzienny psychiatryczny i już nie daję rady. Nie mam siły ruszać się z łóżka, nie chcę wychodzić, kurwa, i jechać tramwajem pełnym ludzi. Dzisiaj mocno się samookaleczyłam (delikatnie mówiąc), siedzę z bandażami na nogach, a mój chłopak śpi wykończony psychicznie przez moje odpierdalanie. Mam tony scenariuszy na samobója, ale nie chce zjebać mu bardziej psychiki (chociaż niby robię to cały czas). Co 5 dni wchodzę na wyższe dawki leków, żeby jak najszybciej coś zaczęło działać. Nie wiem co mi tam w papierkach wpiszą, wyjebane w to mam. Niech po prostu dadzą mi coś, co w końcu będzie działać. Biorę teraz 7 leków i już mi się rzygać chce, bo nic nie działa. To wszystko też to moja wina, bo przez tyle lat nauczyłam się zajebiście udawać przed innymi, że nic się nie dzieje. Psychiatra każe mi przychodzić do niej co 3 dni i mówić jak się czuje, dodawać leki, zwiększać dawki, a ja zawsze wchodzę z uśmiechem na ustach, przemiła dziewczynka, dziecko szczęścia i pomyślności. Jak ona w ogóle ma mi dobrać te leki, jak ja nie umiem rozmawiać o złych rzeczach. Całe życie mnie uczyli, zeby wszystko zamiatać pod dywan i to robię przez cały czas. Odpierdala mi bez terapii grupowej na tym oddziale, ale jednocześnie nie mam siły tam chodzić. Ja pierdole.
rzeczy dzieją się tylko w twojej głowie
  • 4603 / 2217 / 1
Oddział zamknięty na jakiś czas, gdzie w trybie klinicznym ustabilizują Twój stan. Potem wyjdziesz i będziesz leczyć się w domu. W trakcie pobytu będziesz miała codziennie terapię grupową i co jakiś czas indywidualną. Ocena leczenia też będzie codzienna, a nie co 5 dni.
Jak go kochasz i chcesz jeszcze choć trochę żyć, to dzwoń jutro po karetkę, spakuj się i leć na oddział. Serio Ci to radzę. Inaczej wcześniej czy później się zabijesz.

Zdrowia i życia.
  • 3015 / 643 / 0
Popieram powyższy post.



W pewnym sensie przyzwyczaiłem się do czucia się w ten sposób. Perspektywa przyszłości, w której mogłoby być na tyle dobrze, żebym wcale o tym nie myślał trochę mnie przeraża, bo mam wrażenie że byłbym wtedy już kimś innym.
"Kocham Was Bardzo" — Marek Kotański
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
  • 1544 / 198 / 0
zabić się wcale nie jest tak prosto , ja znałem człowieka który ubrał się w garnitur i z moją mamą jechał do krakowa .. wyjechał na ostatnie piętro wieżowca , wyszedł na dach i skoczył - powód? Dziewczyna
  • 5984 / 1236 / 43
Czarnoprochowca kupić i tyle.
Póki są jeszcze legalne, bo niby prawo ma się zmienić.
Ale tanio skóry nie sprzedam.
>A komendant po tym gównie ląduje na Kolskiej.
  • 287 / 26 / 0
Nie czytajcie tego. Sam nie wiem co to za wpis i bardziej by pasował chyba do prywatnego dzienniczka. Dzienniczka osoby upośledzonej co widać po prostych i suchych zdaniach.

Chciałbym odnaleźć spokój ducha aby nie robić tego w stanie nieświadomości. Odkąd się leczę nie ma dnia aby te myśli nie przeszły mi przez głowę. Znów wylądowałem na lekach i oddalam się od szeroko pojętej poczytalności. Tylko czy mam siły aby jeszcze raz je odłożyć? Czy pomoże mi grzyb na alzheimera jeśli to zrobię?

Pomocy już nie otrzymam, a z resztą co to za pomoc z moją diagnozą... Mogę tylko liczyć na środki przeciwpsychotyczne i ignorancję. Za dwa tygodnie mam wizytę u lekarza ale on i tak nie będzie chciał mnie słuchać, on się denerwuje na mnie gdy próbuję coś mówić, a jeszcze muszę mu pokazać ostatni wypis w którym jestem przedstawiany jako ten najgorszy tylko dlatego że nie raczę się czuć dobrze na lekach. W sumie to mu zawdzięczam protokół z przyjęcia i to że niema tam wzmianki o problemach z ciśnieniem czy nadwrażliwości. Ważne było to że miałem różaniec z sobą.

Ciągnę siebie w dół i to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorsze jest to że ciągnę też mojego tatę który musi żyć ze mną i mnie utrzymywać, a ja nie daję niczego w zamian i nie jestem w stanie.

Moje myślenie robi się coraz prostsze z roku na rok. Kiedyś przejmowałem się bliskimi i tym jak odbiorą moją śmierć, chciałem wyjechać i poszukać dziury w ziemi w której mógłbym dokonać żywota tak aby nikt mnie nie znalazł. Pozmieniało się trochę od tamtego czasu. Już przed ostatnim odstawieniem leków dobro bliskich było mi całkowicie obojętne. Chciałem tylko bezboleśnie zejść w obłędzie i wtedy nawet przyszła mi do głowy absurdalna dekapitacja składem kolejowym. Wyobrażałem sobie jak leżę samotny z szyją na szynie, czuję jej drżenie i nasłuchuję stukotu. Z takimi myślami musiałem dać sobie szansę i odłożyć ten jebany rispolept.

Na cholerę to piszę? Źle ze mną. Muszę jeszcze wytrzymać do drugiej, prywatnej wizyty u lekarza. Może on mnie wysłucha jak mu zapłacę i spróbuje uwierzyć że przez ostatnie miesiące miałem silne reakcje na środki przeciwzapalne oraz że monolog który prowadzę w głowie to tylko moja zaszczuta wyobraźnia. Zanim skończę chciałbym jeszcze spróbować antybiotyku.

Bylebym mógł odnaleźć spokój ducha i zrobić to na swoich warunkach. Ognisko nad szumiącą rzeką, lampka wina, prawdziwe, a nie wymuszone łzy, uczciwa retrospekcja obejmująca chwile dobre jak i złe, chill i i nawet bym się nie musiał przejmować tym że oddaję tej ziemi krew z swoich żył.
jestem obłąkany
  • 5984 / 1236 / 43
Załóżcie ankietę.
Kto ma myśli samobójcze, kto jest po próbach.
Zawsze mnie to interesowało, mroczna strona ludzkiej psychiki.
>A komendant po tym gównie ląduje na Kolskiej.
  • 845 / 260 / 0
Ja myślę, że myśli ma każdy tylko nie każdy jest na tyle odważny żeby przyznać się do tego przed samym sobą a co dopiero innymi. A w tej mrocznej stronie psychiki jest jednak coś pociągającego i dającego wewnętrzny spokój, nawet jak wszystko dookoła się pierdoli.
Nie narzekam na swoje życie i wiem, że w porównaniu do wielu to mam kurewskie szczęście ale myśli towarzyszą mi od dzieciaka, odkąd pamiętam. Może jestem po prostu jakiś popierdolony. Nigdy nie podejmowałem próby (chyba że wiązanie sznura na klamce z ciekawości jak to działa się liczy) ale mam nawet w głowie wspomnienia jak koślawą dziecięcą ręką rysowałem różne trajektorie lotu, gdybym skoczył z okna.
23 października 2020Dualizm22 pisze:
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
:halu:
ODPOWIEDZ
Posty: 3481 • Strona 313 z 349
Artykuły
Newsy
[img]
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.

[img]
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki

Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.

[img]
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD

W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.