Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
@majed
Popieram w 100%. Z problemami można walczyć tylko na trzeźwo, a deks bywa w tej walce pomocny jako "okno", o ktorym wspominales. Tylko nie mozna zapomniec, ze to deksowe okieko moze czasem nalozyc filtr na to, co przez nie widzimy. :finger: Zastaow sie.
@Akodeen: przede wszystkim pisze sie oddzielnie.
GCrytek pisze:Czy nie mieliście dziwnego - "pustego" patrzenia na przeszłość podczas DXM? Czy, np. jak braliście dxm dzień w dzień to na momenty pójścia do apteki i załadunku deksa, to co już było, nie wydawało wam się takie... bez znaczenia? Takie... prymitywne?
Były to co prawda początki (pierwszy miesiąc kariery) i już takich faz nie mam :(
Teraz jak myślę o przeszłości, to z jednej strony żałuję, a z drugiej nie.
Żałuję, że nabiłem sobie kurewską tolerkę, która nie pozwala mi tripować jak zza dawnych czasów.
Nie żałuje dlatego, że 2 pierwsze miesiące, w których walilem 2-3 razy tygodniowo po 900-1350mg był "najpiękniejszym" i najciekawszym okresem w moim życiu. Wszystko było takie inne, odrealnione. Te przechadzki po mieście, podróże autobusem na potężnych zjazdach, obserwacja ludzi, chodzenie do klubu z byłą dziewczyną i palenie zioła, tripy ze znajomym pod miastem w nocy, wszyscy ludzie których znałem, wszystkie miejsca w których byłem, wszystko co było piękne...
Jedynie ludzie, co brali tak jak ja, gdzie przez dłuższy okres czasu jesteś więcej naćpany jak trzeźwy, tylko tacy ludzie zrozumią ten stan.
Eh, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze powrócą takie piękne chwile :'(
Crytek pisze: Spotkaliście się z takim czymś? Ja tak czasem mam już na schodzeniu deksa i na moment przejawia się podczas już jego działania, wtedy nie czuję nic, robię się manekinem bez jakiegokolwiek uczucia, oglądam pusty film, który nic nie wnosi do mojego życia i jest zbędnym dodatkiem.
Raczej osoby, którym to się nie przydarzyło, nie zrozumieją o co mi chodzi, ale czy mieliście takie coś?
Sorry za taki cytat, ale jakoś mnie naszło :)
Ja nigdy nie miałam czegoś takiego, że moja przeszłość wydawała mi się jakaś blada, ale niektóre opisywane przez Was stany przypominają mi moje przeżycia. Np. jak pierwszy raz wzięłam DXM (ale wtedy na mieście jarałam dopalacza z muchomorem) to doświadczyłam pełni dysocjacyjnej fazy, której nigdy potem nie udało mi się tego powtórzyć. Wtedy moje ego zupełnie zniknęło, byłam czystą świadomością. Przed moimi oczami pojawiały się różne sceny z życia i miałam wrażenie, że jestem bardzo, bardzo beznadziejna. Typowy bad trip, ale pomimo to miło go wspominam. Na dodatek miałam wrażenie, że jestem na wyższym poziomie, przed moimi oczami pojawiały się różne wizje np. taka , że podczas snu ludzie zamieniają się swoimi ciałami i nie ma czegoś takiego jak własne ego, ciało, wszyscy jesteśmy tą samą świadomością. Nie potraktowałam poważnie tej wizji, bo wydała mi się zbyt dziwna.
jogurt pisze:Postrzeganie czasu przez człowieka jest bardzo złożone, a dxm tutaj dużo miesza. Na przykład będąc na dxm czuje jakbym był w swoich wspomnieniach, a raczej teraźniejszość ma klimat wspomnień, dobrych wspomnień. To takie uczucie jakby to co sie dzieje teraz, gdy jestem na dxm miało jakieś szczególne znaczenie. Moze dlatego zdarzenia z przeszłości traca na wartości, choć ja zawsze przeceniam wspomnienia. Może nie takie jak pójście do apteki, branie dxm w ciągach odbiera wyjatkowość części wspomnien i im dalej sie brnie tym te wydarzenia szarzeją. Właśnie dlatego unikam ciągów.
Teraz, po latach, tłumaczę to sobie jako zwinięcie owej linii w kółeczko. ;-)
Żyjąc, idę po prostej, od punktu (narodzin) do punktu (śmierci); na Czwartym Plateau prosta - mimo że na pozór nieskończona - zwija się w okrąg i każdy punkt na tym okręgu obejmuję Świadomością. Ponadto - kolejny aspekt Podróży przekraczający logikę - do każdego punktu na okręgu mam tak samo blisko/daleko.
hm?!
wtf?! .. i ja to napisałem? grubo.
Crytek pisze:
Czy nie mieliście dziwnego - "pustego" patrzenia na przeszłość podczas DXM? Czy, np. jak braliście dxm dzień w dzień to na momenty pójścia do apteki i załadunku deksa, to co już było, nie wydawało wam się takie... bez znaczenia? Takie... prymitywne?
Okropnie mnie to intryguje, patrząc w ciągu na momenty jak idę po acodin i na czas załadunku, to co było wydaje mi się strasznie bez znaczenia, jak by wszystkie moje wspomnienia okazały się takie... bez koloru. Dla przykładu można wziąć dwie fotografie, które symbolizują to co się działo, jedna jest we wszelakich barwach, druga zaś, przedstawia ten sam moment, jednak jest ona wyblakła, czarno biała i taka... bez ani krzty uczucia...
Spotkaliście się z takim czymś? Ja tak czasem mam już na schodzeniu deksa i na moment przejawia się podczas już jego działania, wtedy nie czuję nic, robię się manekinem bez jakiegokolwiek uczucia, oglądam pusty film, który nic nie wnosi do mojego życia i jest zbędnym dodatkiem.
Raczej osoby, którym to się nie przydarzyło, nie zrozumieją o co mi chodzi, ale czy mieliście takie coś?
Dobra więc tak. Deksa używam od kilu lat. Kiedys malorozumnie, za często, teraz staram się ogaraniczać, albo wcale nie jesc. Nie zawsze to wychodzi. Nie wiem czy mam z tym problem, pewnie dla wiekszosci z was to jest smieszne, ze mozna miec problem od leku na kaszel, ale to chyba moze byc mozliwe. Sa takie chwile, że wszystko jest ładnie ciesze się zyciem przez jakis czas, a tu nagle pizd, i po świecie. I wtedy nachodzi chęc pokolorowania sobie swoich obrazków.
Jesli jest jakis problem, to najpierw probuje go rozwiazac a jak mi sie nie udaje to go omijam albo przyduszam deksem.
I własnie Problem byl mały jak ta ktopka ----> .
Po zdjedzeniu aco zdystansowałam sie i zrobił jeszcze mniejszy wrecz niewidoczy, a zycie cieszy mnie znow.
Wiec, ciesze sie z zycia, jednak , wiedze, ze bez ów białych tabletek nie jest tak kolorowo. Mijaja kolejne dni, kolory nie sa juz takie jaskrawe, z dni sie robio tydzien a pozniej dwa i przychodzi ten moment. Ten okropny wredny moment. Kiedy mowie sobie dobra - ogarniam sie juz przesadzam czas skonczyc, i co robię? Planuje piekne zakonczenie męczącego ciagu. Wedruje do apteki po ostatnia z ostatnich paczke akodinu, albo thiocodinu, do tego sałatka grejpfrutowa i cały dzionek udany. Ale od rana przesladuje mnie taka mysl
natretna, ze cos sie stanie złego, i chociaz humor jest wporzadku, chiciaz wszystko ograniam mimo zmeczenia, cos jest nie tak. te kolorowe wspomnienia ten caly swiatek co byl taki jaskrawy i cos znaczyl jeszcez wczoraj dzis nie znaczy juz nic, przechodzi dzialanie substancji, i wspomnienia sa marnemizerne nieznaczace, nie wiem po co to bylo, po co zmarnowane 2 tygodnie, czje sie wykonczona, beznadziejna, wstyd mi przed bliskimi, którzy chcą zebym sobie radzila, a ja nie chce ich martwic stad moje kłamstwa itp.
Pod koniec takiego ciagu, tak jak w cytowanym fragmencie, czuje sie ta prymitywnosc w swoim dzialaniu, cos co wczesniej bylo jakies fascynujace, teraz nagle jakbny ktos cie jebnał w leb staje sie bezsensu. zalosne zachowanie zalosne poczymnania, cop ty robisz, czego to zresz, jak juz masz, to zezryj, po co ma sie zmarnowac. jutro nie zjesz? nie zjem, obiecalam ze juz nie bede. tak do nastepnego razu. <przewa, nieznane ilosci dni, moze tygodni albo nawet miesiecy > < problem > < apteka> < szatan wodzi na pokuszenie ponownie>
p.s nie wiem czy to ujelam zrozumiale , staralam sie zeby bylo bynajmniej.
Wiele osób
Co może wyniknąć
Z tego chaosu
kropeczka.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Marihuana negatywnie wpływa na płodność kobiet? Nowe badania kanadyjskich naukowców
To nie rzeżucha. Internauci drwią z ujawnionej „plantacji” marihuany
Policjanci z Komisariatu Policji w Dębnie (woj. zachodniopomorskie) pochwalili się w zlikwidowaniem małej plantacji konopi indyjskich, które zaczął hodować w swoim domu jeden z mieszkańców gminy. Hodowla składała się z siedmiu jeszcze bardzo malutkich sadzonek. Zdjęcia całej instalacji dębniccy policjanci udostępnili w sieci. W mig w sieci zaroiło się od prześmiewczych komentarzy, które porównywały łup policjantów do… rzeżuchy. Tak bowiem wyglądały sadzonki ustawione obok siebie na jednym ze zdjęć.
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.
Czescy lekarze będą mogli przepisywać pacjentom grzyby halucynogenne
Mieszkańcy Czech cierpiący na depresję i inne choroby, na które nie pomagają tradycyjne metody leczenia, będą mogli korzystać z leczniczych grzybów halucynogennych już od przyszłego roku, informuje polski portal informacyjny TVP World.
