Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Reakcje były od ciekawości i próbowania pod wpływem moich opowieści po moralizatorskie gadki, że DXM to syntetyczne gówno i niszczę sobie organizm.
Wydaje mi się, że wiele zależy od samego deksowicza i jego podejścia do tematu. Jeśli z jego ust wydobywa się natchniony bełkot o poznaniu istoty wszechrzeczy lub, z drugiej strony, bełkot o zajebistej piździe na Acodinie, to nie ma co się dziwić, że nikt nie traktuje go, z powiedzmy, z szacunkiem.
Co do społeczeństwa, to nie ma co się dziwić dystansowi połączonemu z litością i kpiną , gdy czyta się publikacje w gazetach, albo słyszy rozmawiające na ten temat nastolatki.
Kiedyś szłam sobie do apteki po leki (witaminki, antybiotyk), byłam chora i wyniszczona niechcącą się zakończyć infekcją. Generalnie, wyglądałam źle. Podbiła do mnie 14/15-latka z tekstem, który już słabo pamiętam, coś w stylu 'hej, widzę, że jesteś w temacie, ty pewnie po antidol <puściła mi oko z 5 razy>, może wspomożesz koleżankę <ja miałam wtedy jakieś 22 lata, ale spoko>, chciałabym polatać, ehehe, wiesz, acodin <porozumiewawczy uśmiech>'. Pewnie za chwile zaczęłaby mnie trącać porozumiewawczo łokciem :nuts: . Myślałam, że padnę.
Po kilku takich sytuacjach, ciężko nie nabrać pogardy do dzieciaków używających DXM, a potem przenieść ją na wszystkich.
Nie żywię do nikogo pogardy. Samo słowo ,,pogarda"mnie irytuje.
Gdy ktoś mówi , że odkrył istotę wszechrzeczy budzi we mnie zachwyt. Chcę się z taką osobą zaprzyjaźnić. Takie osoby są bardzo wartościowe. Można się od nich wiele nauczyć.
Zauważ, że użyłam w swojej wypowiedzi słowo 'bełkot', w odniesieniu do odkrycia istoty wszechrzeczy (i do pizdy po Acodinie też :-D ). Sprawdź, co znaczy słowo 'bełkot'. Ja czegoś takiego nie mam ochoty słuchać. Nie miałam, gdy używałam DXM i zapewne nie będę miała. Pozbawione sensu gadanie o oświeceniu, poziomach duszy, poznania etc., tylko dlatego, że spróbowało się parę razy jakiegokolwiek środka mnie irytuje.
Tym bardziej, że prawdziwy rozwój i poznanie wymaga czasu, doświadczenia, wiedzy, medytacji, a nie zarzucenia DXM.
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
Poza tym nie ma recepty na oświecenie.
Temat to "Stosunek otoczenia do deksowicza". F.
Albo napiszę coś na temat. Otoczenie się z deksowiczów najczęściej śmieje. Niestety, taka jest prawda.
nie :hug:
Powód: nie
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Romantyczka pisze:Ostatnio ją też się z nich śmieję i
The Light pisze:Dla mnie totalna głupota. Wiele razy musiałem się mocno napracować na jedną paczkę Acodinu. Zdobyć więcej w jednej aptece niejednokrotnie wymagało tyle zachodu, że zacząłem trenować w domu odgrywając wszelkie możliwe sytuacje, które mogą mnie spotkać w aptece. Nie jest łatwo przechytrzyć przebiegłe farmaceutki. Zupełnie inny stopień trudności w porównaniu do dilerów, u nich to każdy głupi coś kupi. Kolejne wyprawy na tereny łowieckie, gdzie moja osoba jest już na cenzurowanym spędzają mi sen z powiek. Ostatnio musiałem przekupić przypadkowych przechodniów żeby mi kupili paczkę deksa, co jak się okazało było o wiele trudniejsze niż poprosić kogoś o kupienie wina w spalonej monopolce. Dorośli patrzą jak na debila, a z dzieciakami podwójny problem, bo raz, że te mendy w fartuchach od razu węszą podstęp, dwa, wyglądam jak pedofil na głodzie. Przejebane.Marceline pisze:sporo ludzi dexa traktuje jako gimnazjalne ćpanie dla osób które nie potrafią zdobyć prawdziwych narkotyków.
A stosunek aptekarek jest taki, że nawet w najgorszym przypadku jak już przelecisz opcje "tabletki" i "syropek" to zwykle Thiocodin potem znajdą.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi
Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
