Także próbuj, nie patrz na tych co wyszli z nałogu pod kątem siebie - "im się udało, mi nie, jestem benadziejna", bo Ci którym się udało mogli też próbować dziesiątki razy, zanim z tego wyszli. Zresztą, nigdy nie można mówić nigdy, wszyscy zostaniemy ćpunami do końca życia, sęk w tym żeby uśpić nałóg, zahibernować, być trzeźwym narkomanem.
No i Ty chociaż próbujesz, wielu się nawet tego nie chce, także pod tym względem już jesteś na lepszej pozycji niż wielu hajpowiczów.
Ścigacze spoko, może pomyśl o inwestycji w takowy, mnie jara drift z takich spraw samochodowych :) Bo pojęcie "zainteresowanie motoryzacją" jest zbyt ogólne. Grunt, aby nałóg nie zniszczył w nas wszystkich innych zainteresowań.
Rzadko się tutaj wypowiadam, bo moje detoxy były długofalowo nieudane, ale u Ciebie czuję taką szczerą chęć rzucenia, nie wiem, może się mylę, ale chciałem dorzucić swoje 3 grosze mimo wszystko, może coś z tego wyciągniesz. Pozdrówki
Tak naprawdę to chyba nawet przez chwilę nie zdawało. Przeraża mnie to zaczynanie od początku; to będzie już trzeci detoks od końca sierpnia..z efektami jak widać :-/ .Może powinnam popatrzeć na to od innej, jaśniejszej strony? Np, że od początku września zaćpałam "tylko" dwa razy, a jeszcze w zeszłym roku zdarzyłoby się to 90 ? Przepraszam, trzy razy, zapomniałam o piciu.Podejście zero-jedynkowe to rzeczywiście sprawa fatalna i zaznaczam, że nie jest u mnie kwestią wyboru, taka to trochę specyfika mojego zaburzenia. Rozmawialam dziś z terapeutą i powiedział, że "gnojenie siebie" po złamaniu abstynencji ma właściwie ambiwalentne działanie na moje zdrowie.
Z jednej strony- wstręt do siebie,poczucie winy, życiowego przegrywu i zrujnowania całego planu warunkuje mnie negatywnie do zażywania, z drugiej- samopoczucie po upadku jest tak okropne, że prawie niemożliwe do przezycia na trzezwo. I trochę tak jest; system "wszystko albo nic" nie jest dobry, ale w moim przypadku przynajmniej daje jakieś tam rezultaty. Jakiekolwiek. Tak jak pisalam, nie będę, a przynajmniej postaram się nie liczyć dni na czysto- to jest dopiero frustracja do kwadratu, za każdym razem tydzien dłużej zatem proces wychodzenia zdaje się w moim przypadku nie mieć końca. Masz rację Gucci, muszę coś naprawić w swoim podejściu tylko wiesz jak jest- pomiędzy rozumieniem a czuciem...
Dodano akapity dla czytelności / 909
Pisałam już, że to naiwne? Pisałam. Nie szkodzi. Moje pisanie w tym dziale może być dla kogoś niezwykle nużące- nieważne. Cokolwiek pomaga.
Na bank gdzieś.. ktoś ..kto czyta tego posta planuje detoks (nawet jeśli nie w celu zatrzymania choroby a zbicia tolerki). Zachęcam do przełamania biernego podglądania forum i ujawnienia się przede mną. :-D
Jak jesteś normalna, i naprawdę chcesz się zmienić- to dostaniesz tam takie wsparcie i motywację, że japierdole..
Przyjaciele, czy rodzice Cię tak nie zmotywują.. będziesz słyszeć te głosy w każdej trudnej sytuacji.
Ja dostałem mega doping, jak było chujowo zawsze ktoś przyszedł zamienić dwa słowa i dodać otuchy.
Chłopaki mi zrobili takie kołczingowo-wygrywająceżycie pranie mózgu, że aż się ciepło na sercu robi jak sobie przypomnę.
Powodzenia i zdrówka.
chyba chodziło o ośrodek odwykowy, tak? Bo detoksykacyjny to zupełnie co innego przecież.
Ja wcześniej pisałem o dobrej poradni leczenia uzależnień w Gdyni, warto od tego zacząć przy wyborze ośrodka, terapeuci tam mogą doradzić co i jak.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Prokurator częstował ciastkami z marihuaną. Zapadł wyrok
Przed Sądem Rejonowym w Lublinie zakończył się proces Bartosza F., prokuratora z Wrocławia oskarżonego o podanie kobiecie środka odurzającego w postaci ciastek z THC. Sąd uznał go za winnego i orzekł wobec niego grzywnę oraz pięcioletni zakaz zajmowania stanowiska prokuratora.