Kiedyś jak mi pani w przychodni pobierała krew to zrobiła to dosyć nieudolnie. Dwa razy się wkuwała w tą samą żyłę (a żyły miałam bardzo ładne i widoczne), ze stazą cały czas założoną. Na jej usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że możliwe, że za pierwszym razem się nie wkłuła w żyłę, ani jej nie naruszyła. Nie wiem, nie pamiętam, nie znałam się wtedy na iniekcji. Później jak już jej się to udało to wyciągnąć to chyba jej się nawet trochę krwi wylało, ale to już trudno, mogło się zdarzyć. Bez siniaka też się nie obyło. Za to kiedy koleżanka mi robiła zastrzyk to wszystko elegancko, szybko i gładko. Także różnie jest z tą kompetencją, ale w przychodni na pewno sterylniej.
Co do pierwszego razu iv to też wiedziałam, że nastąpi. Miałam hel i cały czas preferowałam drogę podania dożylną tylko nie umiałam tego zrobić. Zdecydowałam, że zapalę z folii uznając wtedy, że mniejsza szansa, że coś zepsuję. Nawet kupiłam folię aluminiową, ale w ostatniej chwili pomyślałam, że kogoś poproszę. Jeszcze tego samego dnia umówiłam się z koleżanką. Był wieczór, jechałam autobusem słuchając muzyki i zastanawiając się czy dobrze robię. Nie chodziło o samą drogę podania, ale o substancję. W końcu uświadomiłam sobie, że i tak już dawno postanowiłam, a kwestią czasu było kiedy to się stanie. Cały czas towarzyszyła mi ekscytacja.
Nie poczułam w zasadzie nic, ani bólu ukłucia, ani rewelacyjnego działania anielskiej substancji, którego się spodziewałam. Lekki wjazd i zrobiło się miło. Miałam wtedy już tolerkę na opio, którą ciężko było określić więc dawka trochę za mała.
Samej drogi podania nie żałuję. Taka była naturalna kolej rzeczy, tak jak to, że nie będę do końca życia brała tylko kodeiny.
Robiła mi go koleżanka na wyspie słodowej, całkowicie na widoku w przegub.
Wtedy po raz pierwszy poczułem to uczucie w płucach, jakby moje płuca wydychały powietrze z takim dźwiękonaśladowczym HHHhhhaaaaaaaa....
To uczucie jakby coś w środku się obniżyło i spadło.
Było zajebiście.
Czy żałuje?
Tak i nie wolałbym się lepiej przygotować nie robić rzeczy pod wpływem emocji, od zawsze chciałem dać sobie w kabel ale wyobrażałem sobie to inaczej
Od razu zobaczyłem ostrzejsze kolory a po pół godziny faza była już na całego.
W ogóle pukneli mi to w parku gdzie lokalna młodzież pije i sie narkotyzuje a policja tam nigdy nie zagląda.
The dream is gone
Samemu robiłem też zastrzyk jednej osobie (też z forum).
ale już pewnie kto inny odpowie zanim mod zaakceptuje
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem
Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.
Nastolatek sprzedawał narkotyki kolegom. Pomagała mu 13-latka
Policjanci z Oruni rozpracowali sprawę, która zaczęła się od niepokojącego zgłoszenia o 13-latce handlującej narkotykami wśród rówieśników. Szybko okazało się, że dziewczynka nie działała sama. Jej "szefem" był 18-latek.
„Król dopalaczy” poszukiwany listem gończym. NIEOFICJALNIE: Dawid B. przebywa na Zanzibarze
Dawid B., łódzki „król dopalaczy” jest poszukiwany listem gończym. Mimo prawomocnego wyroku z 2023 roku nie spędził ani jednego dnia w więzieniu. Jak udało się nieoficjalnie ustalić reporterce Radia Łódź, mężczyzna obecnie przebywa na Zanzibarze w Tanzanii.
