;-)
Powiadacie, że dobra sprawa uświęca nawet hejting?? A ja Wam mówię: dobry hejting uświęca każdą sprawę.
Powiadacie, że dobra sprawa uświęca nawet hejting?? A ja Wam mówię: dobry hejting uświęca każdą sprawę.
Jeśli na przeszkodzie stoi głównie brak kondycji i odpowiedniej budowy fizycznej, to oczywistym jest, że jesteś mentalnie osobą na tyle agresywną (a zdajesz sobie z tego sprawę), że gdybyś tylko posiadał odpowiednie narzędzia, nie zawahałbyś się w pewnych sytuacjach zwyczajnie spuścić komuś wpierdolu, choć przyznałeś, że zazwyczaj pizdeczkujesz, ale to pizdeczkowanie też ma swoje podłoże. Większość ludzi pizdeczkuje. Widać to codziennie na kartach tego forum. Osobiście lubię to oglądać.
Co do Twojego pytania - Niemożność pogodzenia się z obrazem własnej osoby, z cechami swojego charakteru i potyczkami na każdym etapie życia - to wszystko składa się na brak akceptacji siebie i często wiąże się z lękiem odczuwanym przed możliwością przyznania się do pewnych faktów, odkrycia jeszcze większych defektów osobowości, których świadomość bywa wyjątkowo dotkliwa i bolesna. Strach przed prawdą powoduje automatyczne i instynktownie przeniesienie negatywnych myśli na osoby trzecie i stworzenie pozorów, że na przeszkodzie do realizacji celów/bycia szczęśliwym stoi otoczenie. Jest to manipulacja, przy pomocy której podświadomość chce się choć trochę odciążyć. Przekładasz wtedy lęk przed sobą na lęk przed otoczeniem, z którym obcowanie zdaje się być niebezpieczne i niepewne, gdyż może ujawnić wspomniane wcześniej fakty na Twój temat, a naturalnym jest bać się bólu z tym związanego. Obcowanie z ludźmi i wdawanie się w coraz głębsze relacje z nimi - zwiększone ryzyko odkrycia jeszcze większej ilości własnych niedoskonałości, a to zostawia kolejne piętno na zranionej już i tak psychice, która zaczyna być wyczulona na nieprzyjemny bodziec (kontakt z ludźmi) i bezwzględnie dąży do jego uniknięcia (izolacja). To obszerny temat i skomplikowany mechanizm, który może przyjmować różne formy, obracać się i nakierowywać na różnorodne tory. Zakończeń jest więc wiele. Rozwijanie każdej poszczególnej wersji trwałoby tygodniami.
Ty musisz najpierw dojrzeć i nauczyć się odczytywać sedno sprawy jasno i klarownie, stawiać konkretne wnioski, bez zbędnego owijania w bawełnę. Przydałoby się też troszkę pokory. Musisz się skupić na ścisłości zagadnień, które w większości przypadków nie wymagają rozbijania na cząstki elementarne.
Bo jestem dobrą, często za dobrą, obserwatorką, przez co jeszcze lepszą manipulantką, ale o tym doskonale wiesz.
Podaj pierwszą przyczynę występowania fobii społecznej, jaka przyjdzie Ci do głowy.
Załóżmy - obawa przed odrzuceniem. Znowu lęk. Zaniżona samoocena, brak świadomości własnej wartości i strach przed pogłębieniem tego odczucia. Osoba boi się, że obcowanie z otoczeniem potwierdzi jej obawy. Nie chce czuć się wyalienowana, a jednocześnie do tego właśnie dąży. Izoluje się, zamyka w swoim bezpiecznym kręgu ze strachu przed bólem.
Załóżmy - poczucie niepewności w miejscach publicznych, gdzie znajduje się duża ilość osób - uczucie bycia obserwowanym/śledzonym. Strach przed tym, jak wypadasz na tle innych ludzi - znów zaniżona samoocena, brak pewności siebie. Lęk przed byciem ocenianym, krytykowanym, besztanym przez społeczeństwo. Dążenie do uniknięcia dyskomfortu psychicznego - szukanie schronienia. Ucieczka.
Można wymieniać w nieskończoność. Większość przyczyn fobii społecznej opiera się na mechanizmie odczuwania i przekazywania lęku.
Swoją drogą, te dwa posty zmusiły mnie do rozmyślania nad tym tematem i ewentualnymi możliwościami rozwiązania go. Ćpanie jest bez wątpienia najprostszym z nich, w dużym skrócie - zażywasz i problemy znikają na jakiś czas. Fakt, że cała rozmowa odbywa się na forum dla ćpunów tym bardziej pogrąża mnie w świadomości jak bardzo żałosna jest moja egzystencja. :emo:
JanBreivik2 pisze:Fakt, że cała rozmowa odbywa się na forum dla ćpunów tym bardziej pogrąża mnie w świadomości jak bardzo żałosna jest moja egzystencja. :emo:
Wielu z was ma iście dekadencko-nihilistyczne podejście do omawianych zagadnień. Radzę nad tym popracować. Dostrzeganie zbyt wielu negatywów bywa zgubne dla osób o wątłych charakterkach, a sama przekonałam się o tym, że duszyczki z tutejszego foruma potrafią być takie kruche...
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Leczenie uzależnionych od opioidów bardziej dostępne, ale pod ścisłym nadzorem
Choć leczenie substytucyjne, czyli terapia uzależnień od opioidów polegająca na podawaniu legalnych leków zastępczych, jest stosowane w naszym kraju od ponad 30 lat, wciąż liczba objętych nim osób jest stosunkowo niska. Aby ułatwić do niego dostęp, wprowadzona ma zostać możliwość przepisywania tych produktów przez lekarzy. Ministerstwo Zdrowia określa zasady, na jakich ma się to odbywać.
Produkcja metamfetaminy dla meksykańskiego kartelu? Są kolejne zatrzymania
Czterech Polaków podejrzanych jest o współdziałanie z Meksykanami, nieprawomocnie skazanymi w maju na 10-11 lat więzienia za wytwarzanie na dużą skalę metamfetaminy - poinformowała prokuratura. Możliwości produkcyjne zlikwidowanego przez CBŚP w Podlaskiem laboratorium sięgały 800 kg narkotyków.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
