Więcej informacji: Powoje w Narkopedii [H]yperreala
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
Przed chwilą znalazłem w tym wątku posyt który poniekąd odpowiadają na moje pytanie (co prawda z 2013 ale raczej się nic nie zmieniło)"
dla nie czytających w angielskim to ipomea tricolor, purpurea, violacea i rubro-caerulea to jedno i to samo, tylko nazwy się różnią. boli mnie to, bo jestem fetyszystką nazewnictwa łacińskiego a nie zwyczajowego.
Ipomea purpurea, violacea - to samo. Tricolor może nie działać. Najlepiej nie patrz na systematykę, bo ta jest pojebana jak polski rząd, tylko na nazwę odmiany - ta jest stała. Szukaj pearly gate albo heavenly blue (ew. wedding bells i jeszcze inne)
08 kwietnia 2019Squidward pisze: Widziałem - stąd moje drugie zdanie. Tylkio wg. tytułu wątku Morning Glory to Ipomoea violacea, a według innych źródeł już ipomoea tricolor. Stąd moje pytanie.
Wczoraj mój zaliczyłem mój pierwszy raz z powojami, a dokładniej to I. tricolor (wilec trójbarwny). Zamówiłem 50g z polskiej stronki i długo przymierzałem się, ale w końcu się zdecydowałem.
Nie zamierzałem bawić się w ekstrakcje, po prostu umyłem nasionka i zacząłem rzuć (ok. 10g, może troszkę więcej). Niezbyt przyjemne w smaku, ale dałem radę.
30 minut po zjedzeniu -lekki ból brzucha, uczucie znużenia, powiększone źrenice, brak myślenia (taki idealny stan w medytacji, brak jakichkolwiek myśli), humor raczej kiepski.
1h30 - zwiększona chęć na pawia (da się wytrzymać, nie brałem niczego na powstrzymanie), humor poprawiony.
2h - zaczynam trochę inaczej postrzegać świat, jest przyjemnie, efekt jak po kilku głębszych kieliach wódki.
2h30 - przestałem leżeć, siadłem i odpaliłem sobie YT, przez ułamek sekundy pojawił się OEV i dziwne uczucie w brzuchy wraz z nim, lekkie zaburzenie w ocenie odległości. Dotykam twarzy i jakoś słabo ją czuję, zaczynam się bawić włosami i też jakoś inaczej odczuwam skórę głowy.
3h - wstałem, spora euforia, chodzę sobie po domu z bananem na gębie, chodzę z wiadrem na głowie, bo sprawia mi to przyjemność. Bardzo dobry humor, rozmawiam z bratem, mówię mu, że jest dobrym człowiekiem i gadam mu jakieś głupoty. Po pewnym czasie siadam i zamykam oczy, widzę przeróżne obrazy (raczej takie zarysy, jakby neony, chyba można to nazwać CEV'ami).
3h30 - postanawiam położyć się w łóżku i posłuchać klimatycznej szamańskiej muzyczki, sporo obrazów przy zamkniętych oczach, kilka przemyśleń o ludziach z mojego otoczenia.
4h - dobry humor nadal mnie nie odpuszcza, wstaję i idę sobie przemyć twarz, przechodzę do kuchni, jem jedną truskawkę (zajmuje to całkiem sporo czasu), czytam skład zupki chińskiej, ogólnie jestem zadowolony i pod wrażeniem niektórych całkiem zwyczajnych rzeczy. Mam zamiar wyjść na dwór, ale boję się, że puszczę pawia.
Później zapomniałem zapisywać krótkie notatki i czas. Po jakimś czasie idę zamknąć się komórce (nie ma tam okna, jest ciemno). Widzę trochę zarysów mojej kurtki i zamieniają się one w oczy, a później w postać jakiegoś boga/demona z indyjskiej mitologii. Ciemność raz staje się trochę jaśniejsza, raz ciemniejsza, sporo czarnych fal. Stoję tam chwilę po czym wychodzę.
Wracam do swojego pokoju, leżę na łóżku i rozmyślam (raczej nic o czym nie mógłbym pomyśleć na "trzeźwo"), po jakimś czasie ogarniam, że widzę trochę inaczej. Przychodzi ostatni etap - różne przedmioty zaczynają falować - spędzam sporo czasu na oglądaniu drzewka, które wydaje się poruszać jak jakiś ent.
Już po tym wszystkim do końca całego dnia (a zacząłem jeść gdzieś o godz. 11 rano) czułem się pokiereszowany, nie miałem na nic ochoty, trochę zaburzona równowaga.
Zaspałem bez problemu, czuję się dzisiaj b. dobrze, zero skutków ubocznych.
Jak na pierwszy raz to całkiem intensywnie. Działanie mojego mózgu opisałbym tak: chwile chaosu, chwile spokoju i przemyśleń. Przeplatało się to wzajemnie.
Następny trip planuję w plenerze i wieczorem. Myślę, że natura pomoże mi poznać prawdziwą moc powojów i nie będzie to takie "szarpane" doświadczenie. Zwiększę też dawkę, może z 15g.
13 maja 2019wincentrzbik pisze: Mam na ogródku ipomeja, uprawiana w PL ma swoje właściwości?
@0Sh14sH
Z jakiej firmy miałeś nasionka?
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III
Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon
Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.
