1) Zarzuciliśmy 2C-P. Wiadomo, ładuje się długo, 2-3 godziny. Czekaliśmy na dziewczyny, dwóch kumpli po nie poszło, ja z kumplem zostaliśmy. Cały czas męczyły go mdłości i brzuch go bolał. W pewnej chwili powiedział :
-Nie wytrzymam, zaraz się zrzygam!
W tym momencie weszły brakujące ogniwa z dziewczynami.
- Chłopaki, pragnę wam przedstawić Agniesz...
- BLURGHRHHRHR BLWEEEEEE!!!
Idealnie na wejście dziewczyn zrzygał się tuż pod ich stopy
2) Następnie wjechała nam gruba faza, a szukaliśmy miejsca na rozłożenie namiotu (od koleżanki pożyczyliśmy). Już pominę, że długo łaziliśmy po tym jebanym polu a la polanie (tylko bez lasu), gdy nagle(!) dostrzegliśmy go. TAK! LAS!!! Rzuciliśmy się wręcz w jego stronę. Co się okazało, gdy dotarliśmy na miejsce? To co wzięliśmy za las okazało się czteroma drzewami na krzyż :cheesy:. Ale chuj, stwierdziliśmy, że tam się rozbijamy. Teraz misja, bo każdy ma już grubo na bani, a trzeba namiot rozłożyć! Masakra... Pociągnąłem za sznurek, gdy nagle namiot wyskoczył mi z rąk i w 2 sekundy się rozłożył! Wszyscy patrzyliśmy z gębą spiszczoną do ziemi. Co to się odjebało!? Nie mogliśmy mieć lepszego goodtripa :). Okazało się, że to auto-namiot :>.
3) Kumpel poszedł z jedną laską w krzaki. Drugi też gdzieś wybił na tripa. Ja zostałem z kumplem przy namiocie i była z nami druga dziewczyna. Gadaliśmy sobie, śmialiśmy się, ona piła piwa - my chyba nie, czy tam może po jednym. Szybko zaczęła być podchmielona, więc zaczęła się do nas kleić. My o innej piździe wtedy myśleliśmy, więc raczej obojętnie ją traktowaliśmy. W końcu się znudziła i poszła do namiotu spać (my staliśmy obok). Myśleliśmy, że minęło mnóstwo czasu, a to może tylko 5 minut (ech, ta dylatacja). Kumpel do mnie :
- Ty, co jest z nami nie tak? Obok leży napalona dziewczyna, a my gadamy o kosmosie.
- Jak chcesz, to do niej idź, ja nie mam takiej potrzeby.
- A ty nie chcesz?
- Nie. Zresztą, i tak jest brzydka,
A ona wszystko słyszała :(.
Dorzucić mogę jeszcze 2 historyjki z innego tripa na 2C-P :
4) Idziemy przez miasto i zachwycamy się wizualami. Mija nas conajmniej 120-kilowa kobieta. Nagle kumpel do mnie :
- Ale gruba pizda! (w kontekście : gruba faza)
Mina tej kobiety - bezcenna :cheesy:. Najlepsze jest to, że wszyscy skumaliśmy ironię sytuacji i zaczęliśmy nieziemsko rechotać. Nie byliśmy w stanie wydusić z siebie słowa, nie mówiąc o wyjaśnieniu kobiecie, że nie o nią chodziła, więc babka, myśląc, że z niej się tak śmiejemy zrobiła się cała czerwona, wkurwiła się jeszcze bardziej i odeszła szybkim krokiem
5) Analogiczna sytuacja, tylko w wykonaniu koleżanki. Inny trip. Idziemy grupką ludzi, gdy nagle ona zrobiła minę, jakby coś głęboko przemyśliwała i powiedziała :
- Ale mam grubą pizdę!
Mina przechodzących ludzi - bezcenna
bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
Czilluje sobie ze znajomymi w zacisznym miejscu podczas gdy wokoło odbywa się festiwal, dużo ludzi, gra muzyka itd.
My porobieni najwyższej jakości pigułami gadamy o życiu, palimy szlugi i nagle dostrzegamy telefon leżący pod naszymi nogami. Diagnoza nie była trudna, jakieś ćpunki zgubiły telefon, my pełni miłości stwierdzamy że musimy za wszelką cenę oddelegować ten telefon w bezpieczne miejsce lub do jego właściciela.
Odpalamy starszego smartfona tylko by zorientować się że wszystko jest po czesku, no nic, dochodzimy do wniosku że kontakt 'mamika' to musi być mama, najwyżej wyślemy smsa w uniwersalnym języku informującego, iż oddajemy telefon w ręce służb festiwalowych.
Nagle nasze plany przerywa dzwonek ów znalezionego telefonu, myślimy - wspaniale oddamy go właścicielowi. Jednak ten o języku angielskim chyba nie słyszał, po krótszej czesko-angielskiej konwersacji dał w końcu do telefonu kogoś kto mówił po angielsku. Dogadaliśmy się w umówionym miejscu, zanim się spotkaliśmy minęła chyba godzina i 3 ponowne telefony bo nie mogliśmy się ni chuja znaleźć.
W końcu ! podbija do nas chłop, gadamy z nim, że no skoro znaleźliśmy mu telefon to może mógłby nam skręcić lolka lub poczęstować używką na której on jedzie. Ku naszemu zaskoczeniu ten odpowiada że to nie jego telefon, tylko jacyś spanikowani czesi poprosili go żeby się ze mną dogadał bo potrafił mówić i po czesku i po angielsku. Gościowi chyba zaimponowała nasza spigulona empatia w stosunku do roztargnionych czechów, więc zwierzył się nam iż jest właścicielem stoiska na ów festiwalu, które sprzedaje jakieś słodycze, naleśniki i wypieki. Zaoferował że możemy z nim tam pójść i możemy zamówić co tylko chcemy, na koszt firmy ! Jak wspaniale by to nie brzmiało, musieliśmy odmówić i serdecznie podziękować gdyż nasze naćpane organizmy nie byłyby w stanie przyjąć żadnego jedzenia. kuniec :-D
- To twój kolega? Całkiem miły chłopak, taki wesoły.
Taa...
Rzecz się dzieje w mieszkaniu w stolicy. Ja i dwóch kumpli siedzimy sobie zaproszeni przez K, który już u progu uraczył nas soczystym blantem. Siedzimy na balkoniku, wszyscy już mocno zadowoleni, śmiechy chichy. Postanawiamy odpalić sobie ps4 i pograć troszke. Tu pojawia się nieodzowny problem takich spotkań, a mianowicie GASTRO! Także szybciutko telefon w dłoń i zamawiamy klasycznie "największą pizzę jaka jest". Właściciel mieszkania dodał, iż prosi o telefon jak ktoś przyjedzie, bo domofon jest rozjebany. Przed przyjazdem naszego jedzenia postanowiliśmy zrobić sobie wiadro, które wszystkich nas nieźle klepnęło. I w tym momencie słychać dzownek. Właściciel mieszkanka leżał rozjebany na kanapie i ani myślał o ruszeniu się, więc stery przejął mój 2 kumpel M, który podchodzi do drzwi wejściowych, chwyta za słuchawkę domofonu i pyta:
M-Kto tam?
Typ z jedzieniem- Pizza dla Panów była?
M-Tak już Pana wpuszczam. Odkłada słuchawke, naciska przycisk i wraca do pokoju.
....
Po chwili znów dzwonek. M podchodzi:
M-Halo?
T- Czekam na Pana z pizzą
M-To jeszcze Panu nie otworzyłem? Już to robię
T- Proszę Pana czekam przed drzwiami do mieszkania, słyszę Pana z drugiej strony. Proszę nie żartować :D
I tu było niezłe zdziwienie, gdy M spojrzał przez wizjer na typa trzymającego pizzę w ręku
Wszyscy, łącznie z M( jak tylko odebrał pizze) zaczęliśmy tarzać się ze śmiechu na podłodze przez kilka ładnych minut. :D
Z racji "wyłonienia się z lasu" przypomina mi trochę taką, w której dwójka moich kumpli nakwaszonych jeszcze i na zwale wyszła z lasu na jakąś wiejską drogę, ale asfaltową. Było to w okresie tych osławionych pieszych pielgrzymek do Częstochowy, więc gdy wyszli na tę wspomnianą drogę na przeciwko ukazała im się rozśpiewana pielgrzymka. Przystanęli, popatrzyli i zaczęli śpiewać z pielgrzymką, a jeden z uczestników, miłosierny bardziej niż reszta najwidoczniej, podszedł do nich nieśmiało i podarował reklamówkę z jedzeniem i butelką wody.
@Aizen, Ty swoją historią mnie za to zabiłeś! :D Proszę Cię, powiedz, że poznałam Karolinę!
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
Od razu jak poznałem Karolinę to byłem delikatnie do niej uprzedzony bo kreowała się na osobę mocno zainteresowaną duchowością i wrażliwą. Jednak gdy się spotkaliśmy to wydawała się być skupiona jedynie na materialnych rzeczach. Chyba wyraziłem tym zaciekawienie bo szybko było dane mi poznać prawdę. Karolina interesowała się psychodeliami ze względu na ich "magiczny potencjał". Wierzyła, że przy pomocy nich będzie mogła poznać poprzednie wcielenia i zdjąć z siebie klątwę, która odpowiada za to, że jest biedna. Twierdziła bowiem, że bieda wynika głównie z błędnych przekonań w poprzednich wcieleniach, że jest to coś dobrego. Ćpanie natomiast może od nich uwolnić i prowadzić do bogactwa. :old:
Drag-on zaprosił mnie na sylwestra, ona nie miała gdzie iść to powiedziałem, że może jechać z nami. Oni znali się ze studiów filozoficznych, więc też nie miał nic przeciwko. Karolina wchodzi do domu Drag-on'a, rozgląda się po nim, biega po pokojach przed gospodarzem. W ogóle nie wiadomo o co chodzi. Widać u niej zachwyt, nagle staje kierując ręce w stronę sufitu i krzyczy: "BOGACTWO! ŁAAAA! BOGACTWO!". Wszyscy w śmiech bo myślą, że to żarty. Jednak Karolina nie wychodzi z zachwytu przy podziwianiu domu drag-on'a. Wbiega do kuchni i łapczywie patrząc się na jej wnętrze rzecze: "... z tego wszystkiego to chociaż taką piękną kuchnię bym chciała mieć ale moi rodzicie są z klasy robotniczej i pewnie nigdy nie będę miała". Ludzie trochę zażenowani. Zaczynają się orientować, że ona nie żartuje.
scena 2 [+60 min - Karolina i kilka innych osób w tym ja po 5-MAPB inni alko]
- A Ty drag-on nie chcesz 5-MAPB? - pyta Karolina
- Nie mogę. Biorę SSRI.
- SSRI po co ?
- Bo mam depresję i się leczę.
- Jak w takim pięknym domu można mieć depresję? W dupie Ci się popierdoliło od bogactwa! - stwierdza agresywnie Karolina.
scena 3
Dziewczyna drag-on była od niego młodsza o 8 lat czy jakoś tak. Gdy się Karolina o tym dowiedziała zaczęła dyskusję.
- Co Ty niby w drag-oni'e widzisz? Dla hajsu z nim jesteś na pewno.
- Nie wiesz a mówisz. Nie wiedziałam, że on ma nawet taki ładny DOM bo się zawsze u mnie spotykaliśmy.
- A Ty co robisz w życiu czy zamierasz żyć za hajs drag-on'a? - pyta Karolina.
- Studiuję pielęgniarstwo.
- O to chujowy kierunek. Będziesz stała na ulicach i protestowała, że małe zarobki. Zobaczysz...
- A Ty?
- Kulturoznawstwo.
KapitanAizen pisze:- Studiuję pielęgniarstwo.
- O to chujowy kierunek. Będziesz stała na ulicach i protestowała, że małe zarobki. Zobaczysz...
- A Ty?
- Kulturoznawstwo.
bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
Historyczna zmiana w globalnej polityce narkotykowej
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Produkowali tyle amfetaminy, że narkotyki musieli wozić taczką
Ponad 64 kilogramy amfetaminy, nielegalna linia produkcyjna i dwie osoby zatrzymane – to efekt działań specjalnego wydziału antynarkotykowego łódzkiej policji. Ilości narkotyków były tak duże, że do ich transportu sprawcy wykorzystywali… taczkę.
USA: Donald Trump usunie marihuanę z listy najcięższych narkotyków?
Stało się to, o czym spekulowano od miesięcy. Donald Trump, mimo oporu konserwatywnego skrzydła własnej partii, ma sfinalizować proces reklasyfikacji marihuany. Konopie mają trafić z surowego Wykazu I (gdzie są traktowane na równi z heroiną) do łagodniejszego Wykazu III substancji kontrolowanych.
Koniec hurraoptymizmu? Brakuje dowodów na skuteczność medycznej marihuany przy większości schorzeń
Złe wieści dla osób, które widzą w medycznej marihuanie remedium na całe zło świata – nawet na nowotwory. Analiza 2500 badań wykazała, że jej skuteczność można potwierdzić zaledwie w ułamku schorzeń, na które jest stosowana. Czy kannabinoidy czeka podobna przyszłość co opioidy?
