Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 561 • Strona 15 z 57
  • 232 / 6 / 0
robotnica, dziewczyno Ty mnie załamujesz,
układaj sobie własne definicje w swoim osobistym notatniku, bo chaos wprowadzasz.

Jeszcze niedawno pisałaś, że tak bardzo byś chciała mieć borderline. Już Ci się nie podoba?

Ściślej, borderline jest jednym z dwóch podtypów chwiejności emocjonalnej (zaburzenia osobowości).
I da się z tego wyjść. Terapią, samoświadomością, takim kroczek po kroczku ogarnianiem emocjonalnym.
Może wyglądać to jak nauka szybkiego czytania: niby nabywa się wiedzę, można z niej korzystać i śmigać wzrokiem po tekście, ale dalej można wchodzić w tryb wolno czytający. Wszystko zależy od chęci, starania się i okoliczności.


"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus


  • 99 / 5 / 0
Re: Borderline
Nieprzeczytany post autor: bzium »
Borderline jest przereklamowane. Poza osobami, które naprawdę na to cierpią i starają się coś z tym zrobić, jest milion osób, które wmawiają sobie, że to mają, podejrzewają, że ma to ktoś znajomy albo ogłaszają światu, że ich to dotyczy i nie przyjmują do wiadomości, że nie. Mam wrażenie, że albo lekarze nadużywają nazewnictwa albo borderline stało się "modne" w niektórych kręgach. Tak jak modnie było być emo i mieć depresję, tak teraz borderline jest trendy, bo to wahanie między miłością a nienawiścią, co przecież brzmi tak romantycznie :heart: Swoją drogą może winę za to ponosi witryna mająca w nazwie 'szybką naukę', bo tam ta jednostka chorobowa jest opisana w taki sposób, że każdy się z tym utożsamia.
  • 143 / 3 / 0
Ja mam chyba borderline najgorsze z możliwych. Podchodzi pod schizo prostą, dysocjacje. Właśnie to mam w wypisie... diagnozowane... byłam u psychoterapeuty, rzuciłam studia, będę brała ssri. Jestem bardzo zaburzona. Bardzo. Nie mam omamów, nigdy nie mialam. Ja nawet nie jestem kobietą. Zatrzymana w rozwoju jestem.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"

http://blackoleander.blogspot.com/
  • 232 / 6 / 0
@bzium,
to nie tak, że od miłości do nienawiści; owszem borderzy mają ogromną skalę emocji (większość, zwłaszcza nieuświadomieni terapeutycznie sobie nie zdają z tego sprawy i nie umieją tego nazwać), ale nie są one proste na zasadzie miłości - nienawiści, choć z wierzchu tak to może wyglądać. Głębia tego gówna jest bardziej skomplikowana: na własnym przykładzie wiem, że gdy im więcej pozytywnej energii czułam, tym bardziej się bałam, że jestem słabsza, bardziej podatna na zranienie, dlatego reagowałam absurdalnie, niekiedy np atakując (w miarę terapeutyzowania się przechodziło to w ujawnianie wątpliwości, czyli powoli nazywałam swoje problemy); z perspektywy osoby z zewnątrz może to wyglądać huśtawkę - kocha/nienawidzi, ale angażując się w psychikę takiego człowieka widzi się mnóstwo tych emocji: strach przed porzuceniem, jakieś tam czynniki, które kształtowały daną osobę itd (ale "podkład" się nie zmieniał, uczucie było ciągle obecne, chociaż nastrój był zmienny); dlatego borderom tak zajebiście ciężko zaufać, chcą bardzo to zrobić i robią a potem nie wiedząc czy dobrze zrobili - ranią, jakby im się spóźniony zapłon zrobił (czyli "powiedziałam coś, co jest dla mnie ważne i niekomfortowo się teraz czuję, więc powiem coś, co odwróci uwagę od tamtego, co pokaże tej osobie, że wcale aż tak bardzo mi nie zależy, chociaż ja wiem, że tak wcale nie jest, bo przecież mi zależy, ale nie chcę by ona wiedziała, bo się wystraszy, i tak źle, i tak nie dobrze, w efekcie rujnuje się relacje" - to był bardzo lajtowy przykład, który ja wyczuwam już przy pierwszym takcie, jak rozmawiam z bpd (zarówno po swojej, jak i po drugiej stronie) - i oni sami najbardziej cierpią na tym, bo ranią w swoim mniemaniu siebie najbardziej, na zasadzie na złość mamie odmrożę sobie uszy ;) Takie relacje są oparte na schematach dziecięcych bardzo, borderzy MUSZĄ przejść terapię by nauczyć się istnieć w zdrowej relacji, by nauczyć się komunikować, mówić o swoich potrzebach.
Czy taka postawa jest modna?
Łatwo jest chyba identyfikować się z jakąś etykietką, zamiast znaleźć w sobie odwagę by coś zmieniać. Rozpierdolić się na kanapie i powiedzieć, mam bordera i wyjebane. I że jest mi dobrze, jak jest. Znam takie osoby, które wbijają wciąż w ten sam schemat i dzwoni do mnie co miesiąc, dwa wciąż z tym samym problemem. O jakichkolwiek zmianach nie chce słyszeć. Bo jak jest dobrze, to jest zajebiście.

A co do witryny, kurcze, znałam Dawida, autora tej strony, to taki fajny, ciepły człowiek, on po prostu brutalnie nie umie pisać, gdybym ja miała taki tekst napisać, to utożsamiłoby się z borderem może z 5 osób w Polsce xD
Ale masz rację, po prostu border to zbyt szerokie pojęcie, taki popieprzony worek, dobrze to opisali w książce "Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach"
http://www.empik.com/borderline-jak-zyc ... 3godp1MAyw

Ale powiem Wam, że jako osoba, która jest na ukończeniu (teoretycznie) terapii... zajebiście się czuję. Znam te schematy, w większości wiem, jak je wyłączyć, czasami tylko impulsywne myśli, bo wiadomo, że nad myślami się nie zapanuje, ale wiem jak sobie z nimi radzić. Warto, warto.
Jest ciężko, ale nie znam nikogo, komu nie jest ciężko chwilami.
Ale wiem, że bez terapii na pewno bym nie dotrwała do tego miejsca, w którym jestem teraz.
Ostatnio zmieniony 11 października 2013 przez matka boska bajkowa, łącznie zmieniany 1 raz.


"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus


  • 143 / 3 / 0
Borderline można chyba wyleczyć u osób inteligentnych. Ja do takich nie należę choćbym nie wiadomo co robiła. Emocjonalnie mam 2 lata. No i moje obecne otoczenie jest dla mnie destrukcyjne. Ale to rodzina, chcą żebym się leczyła. Ja też chcę. Chciałabym choć przez chwilę być świadoma i nie być egocentryczna. Gdy próbuję się uspokoić, a niespokojna jestem od 19 lat, to dostaję od razu histerii i płaczę.
_________________________________________________________________________________________________
14 paź

Leżę w łóżku i myślę. Widzę jakie moje życie jest sztuczne i klatkowe.

Myślałam nad diagnozami wystawianymi przez psychiatrów. Nad wspaniałymi nazwami zaburzeń, chorób. Co się kryje pod nazwą.

Początek tego tematu - pytanie - jak widzisz borderline. Jeśli je masz, albo jeśli go nie masz.

Jak się rozwija to zaburzenie. Środowisko, otoczenie, geny, predyspozycje.

Niektórzy mówią, że borderline to ciężka nerwica. Albo, że jest to border, z pogranicza. I tak dalej.

Byłam w szpitalu. Była tam dziewczyna. Bardzo nerwowa, szybka, agresywna, napastliwa. Nie robiła nikomu krzywdy, ale bawiło ją, że np. uderzyła kogoś. I we dwoje się śmiali. Był chłopak i ta border dziewczyna. Ona go biła po plecach, a on się śmiał. A ona próbowała ile mocniej. Niby normalnie to wyglądało, ale było w tym coś nieświadomego. Ta dziewczyna w ogóle się nie kontrolowała. Jak 2-3-letnie dziecko. Mam 3-4 letniego brata. Oni są tak podobni...

Zapięli ją w pasy, bo wpadła w szał. Rzucała się i krzyczała. Drapała się, bo nie można mieć w szpitalu ostrych przedmiotów.

Nie potrafiła się uczyć, mówiła normalnie, ale nie rozumiała ludzi w ogóle. Nie poświęcała im uwagi. Nieświadomość.

Była też dziewczyna ze schizofrenią. Bardziej spokojna, tzn. bardziej uważna. Ale też nieświadoma. Nie chodzi o to, że gdy włączały jej się filmy to była nieświadoma. Chodzi o jakiś egocentryzm. Patologiczny.

Tak jakby te osoby były... niedojrzałe.

Ja np. nie widzę siebie w pracy. Bo jak byłam w szkole to nie rozumiałam czemu nie mogę na głos śpiewać na lekcji. Nie rozumiałam czemu w ogóle jestem na lekcji.

Tak jakby wziąć ciasne ubranie i ubierać je na dużą osobę. Ubierasz, ubierasz, to się opina, jest ciasno, co raz bardziej, aż w końcu robią się dziury, materiał się drze. Tak widzę to u siebie.

Do tego kolekcja innych zaburzeń. Odżywiania, psychozy bez psychoz, i silny narcyzm. To jest prawdziwe borderline. Brak empatii. Ta dziecięca empatia i skupienie na sobie to nie jest dojrzałe, nie jest dobre. To jest jak okrutny żart, bo gdzieś tam jesteś wrażliwy, ale to zasycha, bo skupienie na sobie przerasta.

Osoby, które poznałam nawet z wyglądu widac, że z nimi coś nie tak. Ze mną także. Fizyczny wygląd, układ twarzy, ciało. To się wzajemnie przebija - psycha i ciało. Niedojrzałe miny. Głupota.

scalono - vv
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"

http://blackoleander.blogspot.com/
  • 200 / 3 / 0
Re: Borderline
Nieprzeczytany post autor: CCLight »
O, robotnica ma nową chorobę - co z kandydozą i poprzednimi problemami?
  • 285 / 2 / 0
Re: Borderline
Nieprzeczytany post autor: vaerisu »
Kurwa, z tego co tu wypisujecie też mam osobowość borderline. A mam? Pewnie, że nie. W dodatku widzę tu jakąś dziewczynę wmawiającą sobie choróbki. Paranoja. Czy strach przed porzuceniem nie jest czymś normalnym? Co jeśli go nie mam? To wtedy coś odwrotnego od borderline? Oświećcie mnie, bo o ile WAS i dysfunkcji emocjonalnej nie kwestionuję, o tyle sporo jest tu osób, które się tylko podpinają pod objawy, żeby COŚ mieć, jakkolwiek głupio to nie brzmi, to tak jest.
  • 2878 / 21 / 0
Ty chyba nie kminisz, czym jest borderline - przede wszystkim, to nie choroba sama w sobie, ale zarys danych objawów, które określa się tym mianem, by łatwiej sklasyfikować się u psychiatry, wiedzieć z czym ma do czynienia. Nie choroba jest ważna, a problemy - nieważne jak się je nazwie!
And I guess that I just don't know.
*                       *                      *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
  • 285 / 2 / 0
Re: Borderline
Nieprzeczytany post autor: vaerisu »
Nie zrozumiałeś. Wyśmiewam ludzi, którzy się pod to podciągają nie mając ku temu żadnych powodów.

"Mam borderline" - typowe zdanie.
Ostatnio zmieniony 18 października 2013 przez vaerisu, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 232 / 6 / 0
a jak weryfikujesz, czy ktoś mówi prawdę, czy nie?


"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus


ODPOWIEDZ
Posty: 561 • Strona 15 z 57
Artykuły
Newsy
[img]
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów

Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.

[img]
Leczenie uzależnionych od opioidów bardziej dostępne, ale pod ścisłym nadzorem

Choć leczenie substytucyjne, czyli terapia uzależnień od opioidów polegająca na podawaniu legalnych leków zastępczych, jest stosowane w naszym kraju od ponad 30 lat, wciąż liczba objętych nim osób jest stosunkowo niska. Aby ułatwić do niego dostęp, wprowadzona ma zostać możliwość przepisywania tych produktów przez lekarzy. Ministerstwo Zdrowia określa zasady, na jakich ma się to odbywać.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.