układaj sobie własne definicje w swoim osobistym notatniku, bo chaos wprowadzasz.
Jeszcze niedawno pisałaś, że tak bardzo byś chciała mieć borderline. Już Ci się nie podoba?
Ściślej, borderline jest jednym z dwóch podtypów chwiejności emocjonalnej (zaburzenia osobowości).
I da się z tego wyjść. Terapią, samoświadomością, takim kroczek po kroczku ogarnianiem emocjonalnym.
Może wyglądać to jak nauka szybkiego czytania: niby nabywa się wiedzę, można z niej korzystać i śmigać wzrokiem po tekście, ale dalej można wchodzić w tryb wolno czytający. Wszystko zależy od chęci, starania się i okoliczności.
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
http://blackoleander.blogspot.com/
to nie tak, że od miłości do nienawiści; owszem borderzy mają ogromną skalę emocji (większość, zwłaszcza nieuświadomieni terapeutycznie sobie nie zdają z tego sprawy i nie umieją tego nazwać), ale nie są one proste na zasadzie miłości - nienawiści, choć z wierzchu tak to może wyglądać. Głębia tego gówna jest bardziej skomplikowana: na własnym przykładzie wiem, że gdy im więcej pozytywnej energii czułam, tym bardziej się bałam, że jestem słabsza, bardziej podatna na zranienie, dlatego reagowałam absurdalnie, niekiedy np atakując (w miarę terapeutyzowania się przechodziło to w ujawnianie wątpliwości, czyli powoli nazywałam swoje problemy); z perspektywy osoby z zewnątrz może to wyglądać huśtawkę - kocha/nienawidzi, ale angażując się w psychikę takiego człowieka widzi się mnóstwo tych emocji: strach przed porzuceniem, jakieś tam czynniki, które kształtowały daną osobę itd (ale "podkład" się nie zmieniał, uczucie było ciągle obecne, chociaż nastrój był zmienny); dlatego borderom tak zajebiście ciężko zaufać, chcą bardzo to zrobić i robią a potem nie wiedząc czy dobrze zrobili - ranią, jakby im się spóźniony zapłon zrobił (czyli "powiedziałam coś, co jest dla mnie ważne i niekomfortowo się teraz czuję, więc powiem coś, co odwróci uwagę od tamtego, co pokaże tej osobie, że wcale aż tak bardzo mi nie zależy, chociaż ja wiem, że tak wcale nie jest, bo przecież mi zależy, ale nie chcę by ona wiedziała, bo się wystraszy, i tak źle, i tak nie dobrze, w efekcie rujnuje się relacje" - to był bardzo lajtowy przykład, który ja wyczuwam już przy pierwszym takcie, jak rozmawiam z bpd (zarówno po swojej, jak i po drugiej stronie) - i oni sami najbardziej cierpią na tym, bo ranią w swoim mniemaniu siebie najbardziej, na zasadzie na złość mamie odmrożę sobie uszy ;) Takie relacje są oparte na schematach dziecięcych bardzo, borderzy MUSZĄ przejść terapię by nauczyć się istnieć w zdrowej relacji, by nauczyć się komunikować, mówić o swoich potrzebach.
Czy taka postawa jest modna?
Łatwo jest chyba identyfikować się z jakąś etykietką, zamiast znaleźć w sobie odwagę by coś zmieniać. Rozpierdolić się na kanapie i powiedzieć, mam bordera i wyjebane. I że jest mi dobrze, jak jest. Znam takie osoby, które wbijają wciąż w ten sam schemat i dzwoni do mnie co miesiąc, dwa wciąż z tym samym problemem. O jakichkolwiek zmianach nie chce słyszeć. Bo jak jest dobrze, to jest zajebiście.
A co do witryny, kurcze, znałam Dawida, autora tej strony, to taki fajny, ciepły człowiek, on po prostu brutalnie nie umie pisać, gdybym ja miała taki tekst napisać, to utożsamiłoby się z borderem może z 5 osób w Polsce xD
Ale masz rację, po prostu border to zbyt szerokie pojęcie, taki popieprzony worek, dobrze to opisali w książce "Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach"
http://www.empik.com/borderline-jak-zyc ... 3godp1MAyw
Ale powiem Wam, że jako osoba, która jest na ukończeniu (teoretycznie) terapii... zajebiście się czuję. Znam te schematy, w większości wiem, jak je wyłączyć, czasami tylko impulsywne myśli, bo wiadomo, że nad myślami się nie zapanuje, ale wiem jak sobie z nimi radzić. Warto, warto.
Jest ciężko, ale nie znam nikogo, komu nie jest ciężko chwilami.
Ale wiem, że bez terapii na pewno bym nie dotrwała do tego miejsca, w którym jestem teraz.
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
_________________________________________________________________________________________________
14 paź
Leżę w łóżku i myślę. Widzę jakie moje życie jest sztuczne i klatkowe.
Myślałam nad diagnozami wystawianymi przez psychiatrów. Nad wspaniałymi nazwami zaburzeń, chorób. Co się kryje pod nazwą.
Początek tego tematu - pytanie - jak widzisz borderline. Jeśli je masz, albo jeśli go nie masz.
Jak się rozwija to zaburzenie. Środowisko, otoczenie, geny, predyspozycje.
Niektórzy mówią, że borderline to ciężka nerwica. Albo, że jest to border, z pogranicza. I tak dalej.
Byłam w szpitalu. Była tam dziewczyna. Bardzo nerwowa, szybka, agresywna, napastliwa. Nie robiła nikomu krzywdy, ale bawiło ją, że np. uderzyła kogoś. I we dwoje się śmiali. Był chłopak i ta border dziewczyna. Ona go biła po plecach, a on się śmiał. A ona próbowała ile mocniej. Niby normalnie to wyglądało, ale było w tym coś nieświadomego. Ta dziewczyna w ogóle się nie kontrolowała. Jak 2-3-letnie dziecko. Mam 3-4 letniego brata. Oni są tak podobni...
Zapięli ją w pasy, bo wpadła w szał. Rzucała się i krzyczała. Drapała się, bo nie można mieć w szpitalu ostrych przedmiotów.
Nie potrafiła się uczyć, mówiła normalnie, ale nie rozumiała ludzi w ogóle. Nie poświęcała im uwagi. Nieświadomość.
Była też dziewczyna ze schizofrenią. Bardziej spokojna, tzn. bardziej uważna. Ale też nieświadoma. Nie chodzi o to, że gdy włączały jej się filmy to była nieświadoma. Chodzi o jakiś egocentryzm. Patologiczny.
Tak jakby te osoby były... niedojrzałe.
Ja np. nie widzę siebie w pracy. Bo jak byłam w szkole to nie rozumiałam czemu nie mogę na głos śpiewać na lekcji. Nie rozumiałam czemu w ogóle jestem na lekcji.
Tak jakby wziąć ciasne ubranie i ubierać je na dużą osobę. Ubierasz, ubierasz, to się opina, jest ciasno, co raz bardziej, aż w końcu robią się dziury, materiał się drze. Tak widzę to u siebie.
Do tego kolekcja innych zaburzeń. Odżywiania, psychozy bez psychoz, i silny narcyzm. To jest prawdziwe borderline. Brak empatii. Ta dziecięca empatia i skupienie na sobie to nie jest dojrzałe, nie jest dobre. To jest jak okrutny żart, bo gdzieś tam jesteś wrażliwy, ale to zasycha, bo skupienie na sobie przerasta.
Osoby, które poznałam nawet z wyglądu widac, że z nimi coś nie tak. Ze mną także. Fizyczny wygląd, układ twarzy, ciało. To się wzajemnie przebija - psycha i ciało. Niedojrzałe miny. Głupota.
scalono - vv
http://blackoleander.blogspot.com/
* * *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
"Mam borderline" - typowe zdanie.
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.
Leczenie uzależnionych od opioidów bardziej dostępne, ale pod ścisłym nadzorem
Choć leczenie substytucyjne, czyli terapia uzależnień od opioidów polegająca na podawaniu legalnych leków zastępczych, jest stosowane w naszym kraju od ponad 30 lat, wciąż liczba objętych nim osób jest stosunkowo niska. Aby ułatwić do niego dostęp, wprowadzona ma zostać możliwość przepisywania tych produktów przez lekarzy. Ministerstwo Zdrowia określa zasady, na jakich ma się to odbywać.
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.