Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 464 • Strona 14 z 47
  • 75 / 1 / 0
U mnie wlasnie juz od młodego bylo tak ze byl straszny problem z poczuciem wlasnej wartosci. Do tego dochodzila wstydliwosc. W domu tez nikomu o tych problemach nie mowilem bo poprostu glupio mi bylo rozmawiac z kims o tym. Wszystko zawsze trzymalem w sobie. Najgorsze tez jest to ze bardzo szybko zaczelem palic marihuane juz jako 13 latek palilem dzien w dzien i tak praktycznie do teraz. Czyli jakos 11lat w miedzy czasie bylo tez duzo innych narkotykow ale sporadycznie.
to nie burza, nie zaraza,choć najwyższej wagi sprawa, nie bitwa, nie obława, nasza plaga leży w dragach... ;)
  • 834 / 18 / 0
Blue_Berry pisze:
A czemuż to, ptysiu? Często osoby z zaburzeniami schizotypowymi należą do ekstrawertyków i domagają się szczególnego kontaktu z ludźmi. Uchodzą za osoby ekscentryczne, czasem ekstrawaganckie, nachalne, również chaotyczne i egocentryczne. Lubią skupiać na sobie uwagę, ale łączy się to również z ograniczeniem odczuwania pewnych emocji. Lęk, podejrzliwość, niespójność przekonań i pojawiający się dystans do ludzi jest przemijający. Potem nawraca, czasem ze zdwojoną siłą. Można tutaj doszukiwać się pewnych elementów borderline'a.
no nie wiem, jedno z kryteriów diagnostycznych dsm-iv to
"nadmierny lęk społeczny, który nie znika wraz z zacieśnianiem znajomości i kojarzy się raczej z paranoicznymi lękami, niż z negatywnymi sądami na swój temat"
Poprawiono cytat./pletz
Treść postu autora to jakieś pierdolenie - tak w skrócie dla tych, którym nie chce się czytać heh
  • 85 / 5 / 1
Blue_Berry pisze:
luq1oo2 pisze:
Medytacja sprawdza się w wielu przypadkach, ale tutaj ewidentnie jest głębszy problem, bo sam nie wskazałeś źródła owych zachowań. Nie napisałeś, czy wydarzyło się w Twoim życiu coś, co zapoczątkowało występowanie tych objawów. Jednym z zadań medytacji jest sięganie do wnętrza i źródła problemu, a ty go najwyraźniej nie znasz. Jak więc chcesz go leczyć?.
Uważam że dzięki oczyszczeniu swojego umysłu można zacząć zagłębiać się w swój problem i krok po kroku(w myślach) dojść do zdarzeń,sytuacji generalnie tego czegoś co u nas to powoduje. Ja doszedłem do tego i generalnie jestem nad wrażliwym człowiekiem. A w dzisiejszych czasach mężczyzna nie może być wrażliwy. Bo niestety inni go zgniotą. Przez to moja pewność siebie i poczucie własnej wartości jest zachwiana. Tak naprawdę bardzo rzadko kto to rozumie...
  • 2652 / 387 / 0
Hexe pisze:
Wydaje mi się, że mój wygląd i wyraz twarzy może mieć jednak coś do tego, że to nie są urojenia, a oni naprawdę się patrzą.
Zachowania werbalne i niewerbalne. Oczywiste, że jeśli odczuwasz lęk, niepokój, dyskomfort psychiczny, Twój organizm zaczyna wysyłać sygnały, które mogą (nie muszą) być zauważane przez otoczenie. Problem w tym, że Twoja fobia uniemożliwia Ci obiektywną ocenę tego, jak bardzo jest to widoczne i w jakim stopniu ludzie zwracają na to uwagę. Polecam nie brać na poważnie tego, co pisze pletzturra. Ty musisz przede wszystkim nauczyć się pojmowania tego, co dzieje się z Twoim organizmem, gdy doświadczasz psychologicznego rozpierdolu, a takowy ma miejsce w Twojej główce. Musisz zwrócić uwagę na to, kiedy objawy się nasilają i dopiero wtedy zacząć je wypierać. Są na to sposoby. Jeśli będziesz miała ochotę, zajmę się Tobą i paru rzeczy Cię nauczę. Ty już zrobiłaś spory krok do przodu - zdałaś sobie sprawę, co było urojeniem i potrafiłaś to zdefiniować. To dobra droga.
Aloneinthedark0 pisze:
Uważam że dzięki oczyszczeniu swojego umysłu można zacząć zagłębiać się w swój problem i krok po kroku(w myślach) dojść do zdarzeń,sytuacji generalnie tego czegoś co u nas to powoduje. Ja doszedłem do tego i generalnie jestem nad wrażliwym człowiekiem. A w dzisiejszych czasach mężczyzna nie może być wrażliwy. Bo niestety inni go zgniotą. Przez to moja pewność siebie i poczucie własnej wartości jest zachwiana. Tak naprawdę bardzo rzadko kto to rozumie...
Więc stawiasz na głęboką retrospekcję i bardzo dobrze. Co do dzisiejszych czasów - żyjemy w tak chujowym okresie, w którym ludzie narzucają standardy jeszcze intensywniej, gwałtowniej i z jeszcze większą zażyłością, niż robili to kiedyś. Jesteśmy gwałceni przez społeczeństwo. Wrażliwość, tkliwość zawsze inicjuje problemy, prowadzi do cierpienia, bo człowiek wrażliwy nie jest w stanie odnaleźć się w świecie, który każe mu odbierać tyle bodźców, że psychika zwyczajnie nie jest w stanie tego wytrzymać, nie przyjmuje tej emocjonalnej obfitości, a część jej zasobów próbuje zagłuszyć i tu zaczyna się sięganie po różne środki.

Ty tracisz pewność siebie, bo Twoja chęć wyrażania siebie i doskonalenia się w uczuciowości jest hamowana przez narzucone normy. Nie jesteś w stanie przez nie przeskoczyć, więc tkwisz w mentalnym gównie i narzucasz sobie maskę, która pozwala Ci niemo, prowizorycznie funkcjonować.
Huk pisze:
no nie wiem, jedno z kryteriów diagnostycznych dsm-iv to
"nadmierny lęk społeczny, który nie znika wraz z zacieśnianiem znajomości i kojarzy się raczej z paranoicznymi lękami, niż z negatywnymi sądami na swój temat"
Opowiedz mi lepiej, jaki jest Twój stosunek do tych kryteriów. Jak czujesz się sam ze sobą.
Uwaga! Użytkownik Blue_Berry jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 834 / 18 / 0
"Opowiedz mi lepiej, jaki jest Twój stosunek do tych kryteriów. Jak czujesz się sam ze sobą."
myśle że to kryterium do mnie pasuje, nie mam znajomych innych niż internetowi, nie chodze na imprezy od czasów gimnazjum, czerpie przyjemnosc z kontaktow spolecznych i nawet czasem rozmawiam przez skype ale bez kamerki, z drugiej strony chyba duzo mniejsza przyjemnosc z kontaktow spolecznych czerpie niz przecietniacy, nie opuszczam posesji chyba ze na uczelnie ide, daje rade uprawiac smalltalk z ludzmi ktorych znam ale tak zeby jakos specjalnie sie umawiac na piwo czy cos to mnie nie ciagnie do tego- wole byc sam z komputerem, ponadto mam kompleksy ws swojej fizycznosci, boje sie ze informacje jakie udziele jakiejs osobie to ta osoba uzyje te informacje przeciwko mnie, sylwestra i urodziny oczywiscie spedzam sam z komputerem, jak codzien. na poczatku sam z soba zle sie czulem ale juz sie przyzwyczailem ze zdechne jako prawiczek bez przyjaciol i znajomych, jednak nadal czasem boli jak widze mlodych ludzi zakochanych
Treść postu autora to jakieś pierdolenie - tak w skrócie dla tych, którym nie chce się czytać heh
  • 5383 / 990 / 0
Tez mi sie wydaje ze mialem fobie spoleczna. Zanczy. dalej jestem dosyc aspoleczny ale to nie ma zwiazku z fobia. Ludzi sie nie boje i moge sie zachowac i robic co tylko chce. Sranie, sikanie w autobusie czy pod latarnia ;-) , sex publiczny, podejscie do kobiety powiedzenie i komplementu :) Sporo mi ostatnio pomoglo jezdzenie nacpanym z wyjebanymi źrenicami po miescie, komunikacja miejska. Ja wytrzymasz te wszystie spojrzenia, urojenia ze sie na Ciebie patrza to chyba nic Cie juz nie ruszy. Nie polecam tej metody , bo mozesz skonczyc w psychiatryku :)
IMO osoby z fobia maja takei mysli ze kazdy sie patrzy i taka jest prawda ze sie patrza ;-) Nie wytlumacze tego w inny sposob, ale emocje ludzkie ktore mamy w sobie znajduja odbicie w zyciu.
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 2652 / 387 / 0
Huk pisze:
myśle że to kryterium do mnie pasuje, nie mam znajomych innych niż internetowi, nie chodze na imprezy od czasów gimnazjum, czerpie przyjemnosc z kontaktow spolecznych i nawet czasem rozmawiam przez skype ale bez kamerki
Wirtualne kontakty to niestety domena czasów, w których żyjemy. Jest to też jednak symbol samego hyperreala, gdzie użytkownicy z czasem tworzą coraz głębsze i bardziej skomplikowane relacje, aby w końcu spotkać się w świecie realnym. Niechęć do imprezowania, nieufność wobec ludzi, brak otwartości czy duży dystans i nadmierne strzeżenie prywatności - to nie są objawy fobii społecznej. Chciałabym, żebyś to wiedział i zapamiętał. Większość z tych cech to zalety. Nie znaczy to jednak, że kompletny brak znajomych i odcięcie od realnego świata służą zdrowiu, bo tak nie jest.
z drugiej strony chyba duzo mniejsza przyjemnosc z kontaktow spolecznych czerpie niz przecietniacy, nie opuszczam posesji chyba ze na uczelnie ide, daje rade uprawiac smalltalk z ludzmi ktorych znam ale tak zeby jakos specjalnie sie umawiac na piwo czy cos to mnie nie ciagnie do tego- wole byc sam z komputerem
Unikasz zgromadzeń, monotonnych, banalnych rozmów z ludźmi bez wyrazu, nie wykazujesz inicjatywy, nie narzucasz się. Jeśli nie musisz czegoś robić, nie robisz. Łatwiej pracuje Ci się w samotności i spokoju. We własnym zaciszu emocjonalnym, w którym możesz się skupić. Obecność zbyt dużej ilości ludzi rozprasza Cię. Uśmiechasz się i odzywasz do nich na odczepnego, żeby zachować pozory i nie spierdolić sobie do reszty relacji oraz opinii. Żeby nie wyszło, że jesteś, kurwa, aspołeczny. Spełniasz tylko wymagane minimum. Z drugiej strony szukasz kontaktu z ludźmi ciekawymi, z którymi znajdziesz wspólne tematy, z osobami nietuzinkowymi, które bytują chociażby na tym forum. Brak bezpośredniego kontaktu zapewnia Ci poczucie bezpieczeństwa i świadomość możliwości "odłączenia się" w każdym momencie, który będzie dla Ciebie niewygodny. Dlatego właśnie wolisz świat wirtualny. Wybierasz go jako schronienie i wracasz tu, odcinając się jednocześnie od tego, co czeka na Ciebie na zewnątrz. Świat, który wydaje Ci się mało wartościowy i obcy, bo brakuje w nim osób, które myślą podobnie do Ciebie. O czym i po cholerę rozmawiać z tymi wszystkimi pustymi postaciami, gdy można poszperać w internecie i znaleźć coś bardziej realnego od samego realizmu, którego doświadczasz na co dzień?

na poczatku sam z soba zle sie czulem ale juz sie przyzwyczailem ze zdechne jako prawiczek bez przyjaciol i znajomych, jednak nadal czasem boli jak widze mlodych ludzi zakochanych
A nad tym, mój Drogi, trzeba popracować.
Uwaga! Użytkownik Blue_Berry jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2 / / 0
Przeglądając wątek miałem wrażenie, że czytam czasami o sobie. Może warto zainicjować jakieś spotkanie dla introwertyków? Z chęcią poznałbym jakąś dziewczynę, która ma fobie społeczną ;) Dla mnie taki osoby skrywają coś intrygującego, coś, co nie ma zwykły popularny baran w stadzie.

P.S później coś o sobie napiszę.
  • 834 / 18 / 0
@up ehh ja nawet schizofreniczke bym przygarnal
Treść postu autora to jakieś pierdolenie - tak w skrócie dla tych, którym nie chce się czytać heh
  • 2 / / 0
Ja w sumie też. Mam wielki problem z poznawaniem dziewczyn. Mój wygląd, moje nietypowe zachowania związane z ową fobią od razu wykluczają mnie na stracie. I chyba dlatego nie znalazłem jeszcze żadnej dziewczyny, choć kurde staram się. O wiele łatwiej byłoby poznać jakąś dziewczynę z fobią społeczną, bo pod pewnymi względami byśmy się zrozumieli no i jak pisałem wcześniej - natura introwertyczna jest ciekawa. Sam też jestem zamknięty w sobie.
ODPOWIEDZ
Posty: 464 • Strona 14 z 47
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze

33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.

[img]
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?

Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.

[img]
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski

Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.