Spróbuję jednak wytłumaczyć się z tego planowania.
Bo ja tak ogólnie to jestem istotą planującą. Nienawidzę spontaniczności, nawet harmonogram dzienny lubię mieć zaplanowany, nie mówiąc o tym, że dostaję szału, kiedy gbur mi mówi, że nie wie o której spotkamy się w weekend i czy może się zgodzić na moje plany bo coś tam, dopiero da odpowiedź. Uszy mi dymią jak coś takiego słyszę, bo mieć plan to podstawa. A jak fajnie się czeka na coś miłego zaplanowanego...
Chyba nawet nie chciałabym np mieć partnera którego nie musiałabym zdobywać zgodnie z planem. Taki który sam by się napatoczył nieplanowany nie miałby żadnych szans ;) Tzn gdyby nie było Gbura, a jeśli chodzi o niego to też jest częścią moich planów.
Lubię np wyjazdy służbowe i konferencje i nie lubię monotonni, jednak lubię o wszystkim wiedzieć i przygotowywać się, przede wszystkim mentalnie. Nic "z marszu". W dzieciństwie na Gwiazdkę czekałam od października.
W wieku 20 lat wiedziałam co będę robić mając lat 30 i się zgadzało, z wyjątkiem ćpania. Ale z czasem i to stało się elementem planu.
I tak samo postępuję z tymi moimi detoksami. Wymyślam sobie, co fajnego będę robić, planuję urlop, robię zapas rzeczy do czytania, sprawdzam repertuar kin i tego typu rzeczy i ...czekam...
Moim głównym problemem jest mieć dobry plan na to co będzie 2 tygodnie po detoksie. Przynajmniej wiem kiedy mogą pojawić się trudności, znam już siebie.
goldfinch20 pisze: W ktorymś momencie stanie sie to nic nie dajacym nawykiem jak u Meiry, ale czy to jest taka gigantyczna katastrofa?
goldfinch20 pisze: Nie jestem inny ale u mnie odbywa sie to powoli i w granicach które jestem w stanie moralnie i społecznie zaakceptować. Pewne rzeczy np. u mnie po poczatkowym rozpadzie przez opio (relacje ze znajomymi) ponownie zaczęły nabierac normalnych barw, miałem okres ze sprzedałem kilka rzeczy za bezcen na ćpanie ale teraz juz tego nie robie i wiem ze nie bede w najbliższym czasie robił, swojego czasu coraz bardziej zaczynalem isc w eiksze dawki i ciezsze opio, teraz biore w prawdzie duze dawki kody ale tylko kody i to na dodatek juz sie one nie zwiekszaja. Nastapiła w moim uzależnieniu sytuacja w ktorej osiagnąłem stan równowagi i nie pogłebia sie rozpad mojego zycia ale i nic sie nie polepsza.
goldfinch20 pisze: W ogole co rozumiesz przez usprawiedliwanie? Usprawiedliwia sie Meira i kazdy kto twierdzi ze cpa bo musi bo bez tego nie da rady, bo czeka na znak z nieba, bo rodzice sie dowiedza, bo coś tam. Ja tez kiedys sie usprawiedliwiałem, to prawda. Ale teraz juz tego nie robie. Wiem, ze mogłbym zyć bez opio, wiem, ze ćpam bo chce i choc moge rzucic to tego nie robie bo tak mi wygodnie, bo mam komfort cpania, bo nie chce sobie odmowić tej przyjemności.
goldfinch20 pisze: Oczywiście masz racje, w koncu racjonalizacja jest jednym z mechanizmów obronnych które stosuje w swoim zyciu (bardziej lub mnie swiadomie) każdy człowiek. Osobiscie staram sie unikać ich nadmiaru nie tylko w odniesieniu do narkotyków ale i ogolnie życia, pozwala to na efektywniejsze radzenie sobie z problemami kiedy potrafimy choćby tylko przed samym sobą przyznać sie do swoich słabości i ograniczeń.
goldfinch20 pisze: Widzisz, Ty w toku terapii wytworzyłeś (a moze Ci ją wpojono) pewną swoista wizje świata i wizje tego czym jest ćpanie i nałóg narkotykowy. Ma to forme pewnej niezmiennej ideologii w której pewne założenia przyjmuje sie bezrefleksyjnie za prawdziwe i ignoruje sie fakty czy tez syndromy mogące świadczyć co innego. To dla byłych narkomanów jest bardzo użyteczne, dlatego ze odcina ich od całego systemu usprawiedliwień, wymówek i podswiadomych myśli ktore mogłyby spowodować nawrót.
Piszesz coś co Ci się wydaje, że tak jest, a to jest gówno prawda.
W trakcie terapii nie robią Ci żadnego prania mózgu. Po prostu jesteś w stanie przejrzeć na oczy i dostrzec i zrozumieć pewne mechanizmy, które Tobą rządziły, a których teraz NIE MASZ SZANS zrozumieć, bo Twój uzależniony mózg będzie się przed tym (podświadomie) bronił nogami i rękami. Jesteś uzależniony i dopóki będziesz będziesz tworzył i pielęgnował pewne schematy i teorie na temat swojego postępowania (uzależnienia), a będziesz odrzucał jako głupie i śmiesznie-bezsensowne wszystko inne. Mało tego - będziesz przekonany (ręke dałbyś sobie uciąć), że racja jest po Twojej stronie.
Współczuje Ci - męczysz się (cobyś nie mówił w tym momencie Twojej choroby) i wszystko wskazuje na to, że idziesz w złym kierunku i z czasem będziesz się męczył coraz bardziej.
O kurwa - tekst miesiąca! Ty to się w ogóle nie oszukujesz! Nie jesteś uzależniony, nie musisz codziennie brać, bierzesz rzadko i okazjonalnie - tak dla przyjemności, right?
Serio nie widzisz typowo ćpuńskiego mechanizmu racjonalizacji w tym co piszesz? SERIO?
Teraz w odniesieniu do narkomanii: przez narkotyki rzuciła kogoś dziewczyna, a narkoman stwierdza ze to lepiej bo i tak była wredna kurwa, albo gdy nie ma pieniedzy przez narkotyki to mowie ze dzieki temu nie pije alko itp.
Na hyperrelau troche została zmodyfikowana definicja racjonalizacji i odnosi sie to do systemu wymówek którymi usprawiedliwiamy kontynuowanie nałogu którego szkodliwości jesteśmy świadomi.
Ja takiego usprawiedliwienia nie szukam, doskonale wiem do czego nałóg prowadzi, wiem jakie nakłada na mnie ograniczenia i jak zawęża mnostwo horyzontów w kazdej dziedzinie życia i mimo to ŚWIADOMIE go kontynuje. Czy popełniam bład? Czy robie coś głupiego? Prawdopodobnie tak ale nie przyprawiam zadnej dziwnej myśli filozoficznej do mojego ćpania które uzasadniałoby konieczność jego istnienia. Po prostu nie chce podjać trudu walki z nałogiem nie widząc korzyści które zrekompensowały cierpienie. Być moze by dojżeć do zerwania z ćpaniem musze przez nie wiecej stracic, odczuć boleśniej jego skutki na własnej skórze.
W trakcie terapii nie robią Ci żadnego prania mózgu. Po prostu jesteś w stanie przejrzeć na oczy i dostrzec i zrozumieć pewne mechanizmy, które Tobą rządziły, a których teraz NIE MASZ SZANS zrozumieć, bo Twój uzależniony mózg będzie się przed tym (podświadomie) bronił nogami i rękami. Jesteś uzależniony i dopóki będziesz będziesz tworzył i pielęgnował pewne schematy i teorie na temat swojego postępowania (uzależnienia), a będziesz odrzucał jako głupie i śmiesznie-bezsensowne wszystko inne. Mało tego - będziesz przekonany (ręke dałbyś sobie uciąć), że racja jest po Twojej stronie.
Współczuje Ci - męczysz się (cobyś nie mówił w tym momencie Twojej choroby) i wszystko wskazuje na to, że idziesz w złym kierunku i z czasem będziesz się męczył coraz bardziej.
Twoim zdaniem nie rozumiem swojego uzależnienia? Na jakim poziomie. Jakie schematy sobie wpajam? Oświeć mnie i pisze to bez zadnej złośliwości. Jezeli dostrzegasz coś czego ja nie dostrzegam to opisz to ale nie posługuj sie ogolnikami tylko pisz konkrety.
goldfinch20 pisze: Jestem uzależniony, biore prawie codziennie, no ale dla przyjemności bo w końcu nie z nudów lub nadmiaru pieniedzy czy czasu (tych akurat zawsze mi brakuje). Czy ja kiedykolwiek temu zaprzeczyłem? Na czym polega moje oszustwo?
No i chyba przyznam, że kiedyś tam zaczęłam brać trochę ze względu na nudę, czyli nadmiar nudnych zajęć, które miałam na głowie, za to nie miałam czasu wolnego żeby sobie pozwolić na taki miły haj na trzeźwo, wolny odlot wolnej duszy, tylko ciągła konieczność skupiania się na jakimś w ogóle nie pasjonującym temacie, nadążania za czyjąś myślą itp. Po kodzie stawało się to dużo łatwiejsze.
Całe szczęście obecnie nie mam stałego, nieprzerwanego kontaktu z ludźmi i przynajmniej 80% czasu pracy zostaję sama z własnymi myślami.
goldfinch20 pisze:Nie napisałem, ze to jest pranie mózgu, pisałem ze jest to jedynie wpojenie pewnych reguł które trzeba przyjąć za słuszne zeby skutecznie zerwać z ćpaniem To ze jest to skutecznie wcale nie dowodzi ze te reguły sa obiektywnie prawdziwe.
Nie bardzo już mi się chce ciągnąć dalej tą dyskusję bo mam wrażenie że jesteś bardziej nastawiony na zbijanie argumentów "przeciwników" niż na słuchanie. Jeśli na prawdę chcesz dostrzec jakimi racjonalizacjami się posługujesz to idź na terapię, inaczej nawet jak ktoś ci wypisze listę z 50cioma pozycjami to w nie po prosu nie uwierzysz albo zacznie intensywnie wymyślać kontrargumenty nawet nie zastanawiając się że może ten ktoś ma rację. Gdybyś uwierzył to by to rozwaliło cały twój system iluzji a ten system tak łatwo do tego nie dopuści.
Mylisz się. Nie trzeba nic nikomu wpajać na terapii ani też niczego przyjmować. Mam wrażenie że widzisz to jak np religię gdzie pomimo że nie ma obiektywnych dowodów na istnienie Boga to ludzie w niego wierzą bo im to pomaga w życiu.
Inna sprawa ze nie miałem na myśli tego ze terapia wpaja czyste zło narkotyków co raczej uczy interpretować ćpuńską rzeczywistość i narkomanskie myślenie w inny niż dotychczas sposob. Nie potrafie ocenic ile w tej nauce jest obiektywnej prawdy a ile "terapeutycznych sztuczek" - wazne ze jest ona skuteczna przynajmniej dla niektorych.
A ty uważasz że akurat dla ciebie w przeciwieństwie do innych przynoszą więcej korzyści niż strat i dlatego uważasz takie coś za próbę indoktrynacji czy wręcz zmuszania do uwierzenia w kłamstwo. Prawda?
Nie bardzo już mi się chce ciągnąć dalej tą dyskusję bo mam wrażenie że jesteś bardziej nastawiony na zbijanie argumentów "przeciwników" niż na słuchanie. Jeśli na prawdę chcesz dostrzec jakimi racjonalizacjami się posługujesz to idź na terapię, inaczej nawet jak ktoś ci wypisze listę z 50cioma pozycjami to w nie po prosu nie uwierzysz albo zacznie intensywnie wymyślać kontrargumenty nawet nie zastanawiając się że może ten ktoś ma rację. Gdybyś uwierzył to by to rozwaliło cały twój system iluzji a ten system tak łatwo do tego nie dopuści.
meira pisze: Bo ja tak ogólnie to jestem istotą planującą. Nienawidzę spontaniczności (..)
Lubię np wyjazdy służbowe i konferencje i nie lubię monotonni,
meira pisze:No i chyba przyznam, że kiedyś tam zaczęłam brać trochę ze względu na nudę, czyli nadmiar nudnych zajęć, które miałam na głowie,
Ja robię dziecinne sztuczki... np. próbuję pisać raporty na czas - który napiszę szybciej.. jak dzwonię do kontrahentów to po rozmowie jak była nie miła a interlokutor gburowaty lub po prostu chamski to np rysuję jego karykaturę, by odreagować (mam ich już kilka ładnych sztuk ;-) )... itd... ostatnio wpadłem na idiotyczny pomysł jak miałem liczyć różne cyferki na fakturach i je sumować - że ustaliłem sobie, że liczę na kalkulatorze tylko lewą ręką..
Wiem jest to infantylne, dla kogoś z zewnątrz może i głupie - ale nie muszę przecież na głos każdego urozmaicenia (bo tu chodzi po prostu o urozmaicenie tej monotonii ) ogłaszać na tablic ogłoszeń pracowniczych.
Trochę kreatywności, radości małego dziecka i można na prawdę przez 8-9 godzin pracować w miarę przyjemnie, nawet mimo żmudnych i monotonnych z pozoru czynności :-)
goldfinch20 pisze:(...) wiem ze ćpanie przynosi obiektywnie (...) zdecydowanie wiecej strat niż korzyści (to jest wniosek chyba oczywisty dla kazdego narkomana po pewnym czasie)
A tych wbrew pozorom (stworzonych jak sądzę przez przebywanie na tym forum) nie jest znowu aż tak wielu ;)
goldfinch20 pisze:moj problem polega na tym ze ja to akceptuje jako dopuszczalna stratę. A dzieje sie tak dlatego ze straty ktore ponosze dotyczą dziedzin życia na ktorych albo mi nie zależy (wtórnie przez narkotyki badz pierwotnie) albo w ktorych i tak nigdy nie miałem specjalnych sukcesów.
goldfinch20 pisze:Nie mam zadnej przyjemności z atakowania czyichkolwiek wypowiedzi lub udowadniania czegokolwiek. Jezeli dostrzegacie cos czego ja nie dostrzegam to mozecie o tym napisac i na pewno nie przerodzi sie to w atak z mojej strony, chyba ze bedzie to ewidentna nieprawda.
goldfinch20 pisze:dostrzegacie cos czego ja nie dostrzegam
edit////
Tak z ciekawości, Pobożny, zdarza(ło) Ci się brać metkata w tej pracy?
Doxepin chyba jednak lepszy. Z rana z 60 mg, w południe jeżeli trzeba tyle samo i wieczorem tak dużo ile lekarz zaleci (im więcej tym lepiej).
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
