nie lubię narkotyków dających czysto fizyczną przyjemność. jak jestem smutny to euforia mi wcale nie pomaga.
lubię widzieć intensywne barwy mile drażniące mój zmysł wzroku, lubię gdy dźwięki mię przenikają do głębi, lubię gdy jestem pewny siebie ale gdy nie kocham to nie lubię nic.
czasem potrzebuję odskoczni a czasem muszę być na miejscu.
jeśli się postaram to potrafię wywołać projekcję astralną i zwiedzam wtedy piękny świat, niesamowicie skomplikowany, pełen światła i kolorów. na trzeźwo. i chociaż dawno go nie widziałem to doznane wizje mi wystarczają.
powiedziałbym, że nie potrzebuje narko, ale nie chce zapeszać.
może mię rzuci luba i znów pogrąże się w depresji, ale nawet jeśli... to trudno :-)
już nie boje się, że upadnę bo co najwyżej rozplaskam się i połamię.
nie lubię narkotyków dających czysto fizyczną przyjemność. jak jestem smutny to euforia mi wcale nie pomaga.
Bustfo pisze:ano. taka mentalna fuszerka, wyrobiony umysł nie daje się tak łatwo oszukać.nie lubię narkotyków dających czysto fizyczną przyjemność. jak jestem smutny to euforia mi wcale nie pomaga.
nie trzeba praktykować sto lat, by poczuć się dobrze ze swoim życiem i przez to nie marnować go na gonienie za krótkotrwałą przyjemnością - puszczasz niepotrzebne rzeczy i egzistens zwyczajnie zyskuje na jakości. nie jest to produkt jakieś iluminacji tylko stary jak Stary Świat epikureizm umożliwiający stopniowe posuwanie się do przodu a nie kręcenie w obłędne kółeczko.
czysta praktyka, urzeczywistniona teoria.
http://www.youtube.com/watch?v=hH0_Oy4ataM :-D
PS: ostatni raz chciałem zaznaczyć, że nie jestem żadnym fejdewejem, następnym razem podobne supozycje będę po prostu ignorował.
zalewanie mózgu dopaminą czy innymi neurotransmiterami znudziło mi się po paru próbach - nietrwała przyjemność jest niskiej jakości i robi z człowieka - jak się rzekło wyżej - dziwkę pazerną na podbijanie nastroju o parę pięter w górę by się potem boleśnie spierdolić w dół. harmonijny rozwój to zupełnie inna sprawa, bo jest pozbawiony skrajności i oporowania jednego stanu drugim.
L
PS: ostatni raz chciałem zaznaczyć, że nie jestem żadnym fejdewejem, następnym razem podobne supozycje będę po prostu ignorował.
Ta? o np. LSD i ajałasce też to powiesz? Bo to własnie miałem na myśli. Takie substancje działaja na okreslone neurotransmitery i inne rzeczy w mózgu i produkują takie stany jak produkują, czyli zbliżone do tych, które przezywaja ludzie przy "oświeceniu" i po wieloletniej medytacji lub stosując zblizone techniki, zreszta dobrze o tym wiesz. Wiec sa to czysto chemiczne mechanizmy i to one moga wyprodukowac takie przezycia. Oczywiscie, ze harmonijny rozowj jest lepszy, ale nie o tym byla mowa.
każde doświadczenie człowieka można zinterpretować naukowo, co jednak nie spłyca samego doświadczenia, tylko przedstawia jego drugą stronę. znowu przywołuję wilbera, bo rozpisał się o tym wyczerpująco w "małżeństwie rozumu z duszą", czy w "spektrum świadomości" - zapraszam do lektury, a jak czytałeś to wszystko jasne, ja nie będe się produkował.
zaś co do psychodelików i medytacji to temat też został przetrawiony przez masę ludzi, i przede wszystkim praktyków - moim zdaniem psychodeliki nie umożliwiają transcendentnych doświadczeń bez uprzedniej praktyki kontemplacyjnej, najwyżej mogą ułatwić kontemplatorowi drogę, nie są jednak panaceum na samsarę i masę ludzi zgubiło takie przeświadczenie. rzadko kiedy takie rzeczy zdarzają się bez przygotowania (co oczywiście jest możliwe), najczęściej udaje się gdy zaawansowany medytujący utrzymuje czysty umysł podczas tripu, co jest w kurwe trudniejsze niż na trzeźwo zważywszy na bogactwo doznań i fajerwerków przed oczami.
dlatego byłbym ostrożny w formułowaniu tak ogólnikowych tez jak ta wytłuszczona.
hehe, dobra, dobra, ten twoj pseudomentorsko-wszystkowiedzacy-egotyczny ton da sie z miejsca rozpoznac, nieurzeczywistniony teoretyku
wiesz, nie mam żadnych problemów z twoją interpretacją - zwracaj się do mnie jak chcesz, oceniaj mnie jak chcesz. jeżeli jestem dla ciebie "nieurzeczywistnionym teoretykiem" na podstawie sto-iluś postów bez wzglądu w moją osobę poza forum, to imo zbyt pochopnie formułujesz osądy (po co w ogóle to robić), tak jak z psychodelikami i medytacją wyżej. róbta co chceta, na zdrowje.
Nie odrzucam prac nad soba, jako drogi do szczescia(ja tam pracuje nad soba, zeby byc lepszym, a nie bardziej szczesliwym), wrecz przeciwnie, sadze nawet, ze to swietny pomysl dla ludzi skrzywdzonych przez wlasna budowe mozgu, bo jak najbardziej mozna to osiagnac. Chociaz w sumie cel jest niczym, droga jest wszystkim, a w marcu jak w garncu
świetliste macki kosmicznej jaźni pisze:Nie odrzucam prac nad soba, jako drogi do szczescia(ja tam pracuje nad soba, zeby byc lepszym, a nie bardziej szczesliwym)
Ja akurat koniecznie muszę się zmienić, a narkotyki bez wątpienia mi to ułatwiły. Dzięki temu forum poznałem naprawdę wspaniałych ludzi, dzięki którym wiem że wyjdę z dołka. Teraz mam siłę by walczyć z depresją, wiem że teraz nie będę tak jak wcześniej sprzedany, oszukany lub zdradzony. Wiem że nikt nie będzie się nade mną pastwił dla zabawy jaką jest dla niektórych cierpienie innych.
Dla mnie narkotyki otworzyły drogę do nowego innego świata. Nie jest on już schematyczny, stereotypowy, nudny. Teraz jest ciekawy, piękny, zaskakujący nawet czasem. Dzięki dragom nauczyłem się przekraczać granice, nauczyłem się myśleć na nowo i odkrywać świat, tak jak odkrywają go małe dzieci mając wielką uciechę z byle czego, z byle małego przedmiotu.
Gdybym miał wybrać ponownie czy brać narkotyki czy nie to bez wątpienia bym wybrał tą samą drogę!
To wspaniałe że mam takie możliwości i cieszę się z tego :yay:
alimerth pisze:Czyli bycie lepszym jest celem samym w sobie? A nie dlatego chcesz być lepszym, by być szczęśliwszym?świetliste macki kosmicznej jaźni pisze:Nie odrzucam prac nad soba, jako drogi do szczescia(ja tam pracuje nad soba, zeby byc lepszym, a nie bardziej szczesliwym)
Bycie jeszcze bardziej szczesliwym nie jest dla mnie jakas wielka potrzeba, prawdopodobnie przestalbym sie wtedy rozwijac, a zaczal rozplywac z tego szczescia, co by bylo psujace od srodka, jak martwa nornica wepchnieta w odbyt serowego zula. Bycie bardziej szczesliwym jest zdecydowanie latwiejsze, niz rozwijanie sie, bo szczescie to wkret i jajecznica miedzy synapsami, myslisz o piosence i zaczynasz ja slyszec automatycznie w glowie, wystarczy tylko odpowiednio mysli kierowac ;)
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.
CBŚP rozbiło „rodzinny” gang przemytników narkotyków. 12 osób z zarzutami
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, działając wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Krakowie, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą podejrzaną o przemyt znacznych ilości narkotyków z Hiszpanii do Polski oraz ich dalszą dystrybucję. W wyniku skoordynowanej akcji przeprowadzonej na terenie województwa śląskiego i małopolskiego zatrzymano 11 osób, a łącznie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych.
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
