Więcej informacji: GHB w Narkopedii [H]yperreala. GBL w Narkopedii [H]yperreala
Po 2 dniowym ciagu na 3mmc tracilem juz ego, tzn. nie identyfikowalem sie ze swoimi myslami. Slyszalem je jakby w swojej glowie, a moje ''ja'' zdawalo sie nie istniec. Caly czas wydawalo mi sie, ze z kims rozmawiam, chociaz od kilku dni bylem sam. To moje mysli rozmawialy ze soba tak, jakby nalezaly do roznych osob. Dziwne.
Czasem bylem jedna mysla, ktora mowila cos do innej, a za chwile przypominalem sobie, ze nikogo innego w tym pomieszczeniu nie ma. Nastepnie dochodzilem do wniosku, ze chociaz moje cialo fizyczne normalnie istnieje, to ''mnie'' we mnie nie ma, a moje mysli nie sa czescia mnie. Jak to nazwac, moze depersonalizacja? Przydarzylo mi sie to juz 2 raz.
Po zarzuceniu odrobiny 5-htp wlaczyly mi sie kurewskie problemy z sercem. Och jak dobrze, ze mialem giebla. Juz podanie niewielkiej dawki 0,2ml natychmiast uspokoilo faze. Wtedy niestety zupelnie zalosnie i bezmyslnie dojebalem nastepna kreske 3mmc, i pozniej przez cala noc musialem polewac po 0,5ml GBL, bo sie balem, ze mi sie cos powazniejszego stanie, jesli wytrzezwieje. Na sen starczylo 1,5ml, bo bylem i tak zmeczony.
Ogolnie oceniam GBL jako wyborny srodek na zwale, pod warunkiem, ze jest uzywany awaryjnie i w niewielkich ilosciach, bo nawet nie chce sobie wyobrazac jak by bylo przejebane, gdyby ktos mial w sobie za duzo jednego i drugiego.
Możecie mówić "a nie mówiłem" i tak dalej, ale opiszę jak to wygląda.
Fizycznie nie jestem wjebany, zawdzięczam to głównie temu, że biorę nG a nie G. Nie biorę 24/7. Ale polewka ~3g z rana to dla mnie błogosławieństwo.
Dla mnie to podobna sytuacja jaką miałem z opioidami, co z tego, że opio nie brałem w ciągach, i że robiłem przerwy, skoro czułem się wjebany w opio?
W życiu jednak zjebało mi się jeszcze bardziej, i jeszcze bardziej. Z dwojga złego wolę przerobić te 9-14g~ nG dziennie, niż brać coś innego.
Dodatkowo naprawdę euforycznym miksem jest mj (w stronę sativy albo 50/50) + nG. Coś świetnego, można uzyskać stan jak po 6-APB przy zmieszaniu ze stymulantem np. i zapalenie fajki na peaku. Coś świetnego, naprawdę. Wielbię ten miks, bardzo polecam, miksuje się dobrze ze wszystkim, i nie jest niebezpieczne - nie są to żadne iMAO, ani SRI, itd. :cheesy:
Nie biorę ostatniej dawki nG późno w ciągu dnia, stąd mogę na luzie zasnąć.
Po prostu czuję się psychicznie wjebany. Nie wiem co będzie jak mi nG zabraknie, albo inaczej: nie chcę, by mi tego zabrakło. Czuję się przez ostatnie wydarzenia bardzo, bardzo poblokowany. Chodzi mi o psychiczne blokady, złe nastawienie, tok myślenia, i tak dalej.
Co kilka dni mam sytuację, ze czuję smutek, polewam nG, i w miarę jak wchodzi peak (zaczynając już od minuty po podaniu - fajna sprawa, że nG działa tak "natychmiastowo"), coraz mocniej rozpłakuję się. Ale to jest akurat dobre doświadczenie. Czuję jakbym to wszystko w sobie trzymał na co dzień, a po nG leje się ze mnie jak z wodospadu. Takie wyrzucenie z siebie emocji. I tak praktycznie nie potrafię rozmawiać już o tym co czuję na trzeźwo, ponieważ czuję taką blokadę niezrozumienia - tłumacząc komuś swoją sytuację na trzeźwo odnoszę wrażenie, że druga osoba kompletnie mnie nie rozumie, czuję się jak powietrze.
Reasumując. Nie żałuję póki co, że poznałem G. Gdyby nie to, nie miałbym teraz kompletnie motywacji do niczego. To wybór mniejszego zła dla mnie, taki okres przejściowy, miejmy nadzieję. Na chwilę obecną potrzeba brania nG nie sprawia mi żadnych kłopotów. Utrzymuję stanowisko, że mi to pomaga, na przykład dużo lepiej się odżywiam/suplementuję. Myślę nad przejściem na ten słynny miks sele/pea. Zapewne tak zrobie, bo nie moge w nieskonczonosc brac nG. Nie ide do psychiatry ani psychologa, nie ufam juz takim ludziom. Nawet zwyklym ludziom nie ufam juz w takim stopniu jak kiedys. Moze po prostu ludzie jako istoty nie robia juz na mnie takiego wrazenia, czuje przebijająca sie przez nich przewidywalnosc.
Nie jest aż tak tragicznie jakby mogło być, i to właśnie zawdzięczam nG. W glowie mam scenariusze duzo gorsze od tego ktory sam napisalem przez ostatnie kilka miesiecy. Nie jest źle ;-)
PS: Bardzo mila rzecza w nG jest to, ze po pojedynczej dawce z rana z duzym opoznieniem czuje, ze schodzi. To pozwala na minimalizacje zuzycia :-)
trzymajcie sie cieplo.
Co kilka dni mam sytuację, ze czuję smutek, polewam nG, i w miarę jak wchodzi peak (zaczynając już od minuty po podaniu - fajna sprawa, że nG działa tak "natychmiastowo"), coraz mocniej rozpłakuję się. Ale to jest akurat dobre doświadczenie. Czuję jakbym to wszystko w sobie trzymał na co dzień, a po nG leje się ze mnie jak z wodospadu. Takie wyrzucenie z siebie emocji. I tak praktycznie nie potrafię rozmawiać już o tym co czuję na trzeźwo, ponieważ czuję taką blokadę niezrozumienia - tłumacząc komuś swoją sytuację na trzeźwo odnoszę wrażenie, że druga osoba kompletnie mnie nie rozumie, czuję się jak powietrze.
Miałem długie przerwy, teraz znów zdarzają się spotkania, ale czuję, że do niczego dobrego to nie prowadzi.
Druga rzecz - sny po tym są zajebiste.
i trzeba pamietac o tym o czym wspominal tu nolimit , czyli problem nie musi byc w histaminie, moze to byc najzwyklejsze wjebanie fizyczne i wojujacy glutaminian, a na to juz za bardzo nie ma magicznych tabletek i antyhistaminami na pewno tego balastu sie nie pozbedziesz :D
z drugiej strony ty miales bardzoo dlugie ciagi ze sporym dawkowaniem, byc moze organizm do nadmiaru histaminy sie przystosowal (wiec patrz wyzej), albo masz bardzo wysoki naturalnie jej prog...
ja ogolnie tolerki na g/ng nie mam no moze bardzo minimalna wiec i typowych efektow ubocznych/odstawiennych, moge skupic sie przez to glownie na tej histaminie i powiem ze to raczej nie placebo poniewaz dziala to na mnie za kazdym razem a testowalem w roznych konfiguracjach...
ostatnio przestalem brac antyhistamine i po kilku dniach efekty uboczne zaczaly sie znow nasilac, wczoraj juz zaczynalo sie robic nie ciekawie, zaczela pobolewac mnie glowa, twarz juz robila sie mocno czerwona, skora na polikach bardzo ciepla, samopoczucie pogorszone i serce bardziej wariuje jednym slowem dosc wyprany, po polewce nG objawy znikaly ale jak tylko zaczynalo puszczac to odrazu z powrotem zaczalem odczuwac nasilajace sie efekty uboczne, nie byly jakos silne ale do tego stopnia przeszkadzaly ze jak mialo sie chec juz dolac nG to glownie po to zeby te efekty uboczne zeszly...
poczekalem az kompletnie nG przestanie dzialac , efekty uboczne pojawia sie w pelnej krasie i zarzucilem 1tab lewocetyryzyny , po jakiejs godzince samopoczucie sie polepszylo, poliki z czerwonych przybraly barwe normalnej skory, temperatura polikow rowniez w dol, bol glowy minal i serce jak by sie uspokoilo , z sercem bylo dosc odczuwalne ale nie moge powiedziec tego na stowe bo nie mam cisnieniomierza , polalem wiec kolejna dawke nG, wszystko fajnie i itp, czekam az zejdzie , zeby sprawdzic czy efekty uboczne sie znow pojawia i... nie ma :) w tej probie bylo ciezko wyczuwalne zejscie nG z organizmu, zero wymienionych wyzej efektow ubocznych, czulem sie nawet lepiej niz tego dnia z samego rana tuz po przebudzeniu...
az sam musze sie pochwalic - kawal dobrej roboty angry
wrocmy jeszcze do lekow , poniewaz antyhistamina antyhistaminie nie rowna !!!!!!!!!!!
Ja stosuje LEWOCETYREZYNE:
Lewocetyryzyna jest silnym, wysoce selektywnym, kompetycyjnym i odwracalnym antagonistą receptora histaminowego H1. W porównaniu z innymi lekami przeciwhistaminowymi cechuje ją bardzo korzystny profil farmakologiczny: po podaniu doustnym lek ulega szybkiemu i znacznemu wchłanianiu, osiągając maksymalne stężenie w surowicy w ciągu 1 godz. [11].
Lewocetyryzyna w 95% wiąże się z białkami surowicy krwi, ma małą objętość dystrybucji, stosunkowo długi okres półtrwania (8 godz.) oraz w niewielkim stopniu ulega metabolizmowi wątrobowemu.
------------------------------------------------------------------------------------------
LEWOCETYRYZYNA A INNE LEKI PRZECIWHISTAMINOWE
Lewocetyryzyna stosowana jest w terapii chorób alergicznych już od ponad dekady. Czas ten pozwolił na jej dokładną ocenę w wielu badaniach klinicznych i określenie miejsca w stosunku do innych leków przeciwhistaminowych. W wielu badaniach porównujących dynamikę hamowania reakcji skórnej indukowanej histaminą przez leki przeciwhistaminowe lewocetyryzyna wykazała się największą skutecznością. Siła jej działania hamującego powstawanie bąbla i rumienia przewyższała efekt uzyskany po zastosowaniu cetyryzyny, feksofenadyny, loratadyny i ebastyny [36-41]. Lewocetyryzyna szybciej i silniej niż inne leki przeciwhistaminowe zmniejsza objawy chorobowe u pacjentów z alergicznym nieżytem nosa i przewlekłą pokrzywką idiopatyczną [36-41].
LEWOCETYRYZYNA A CETYRYZYNA
Lewocetyryzyna jest tylko na recepte, cetyryzyne dostanie sie bez recepty ALE:
Lewocetyryzynę w porównaniu z cetyryzyną cechuje większe powinowactwo do receptora H1, szybsze osiąganie stężenia maksymalnego w surowicy po podaniu doustnym, dłuższy czas półtrwania, mniejsza objętość dystrybucji oraz mniejszy stopień metabolizmu pozanerkowego. Powinowactwo lewocetyryzyny do receptora histaminowego jest 2x większe niż cetyryzyny, a czas jej dysocjacji od receptora H1 dłuższy (lewocetyryzyna – 142 min, cetyryzyna – 130 min). Za większe bezpieczeństwo i skuteczność lewocetyryzyny odpowiada szybszy początek działania (30 min vs. 40 min), mniej nasilony metabolizm (w 86% jest wydalana w postaci niezmienionej; cetyryzyna w 60%) oraz mniejsza objętość dystrybucji. Mała objętość dystrybucji jest uważana za najważniejszy parametr farmakokinetyczny leków przeciwhistaminowych, ponieważ oznacza większą liczbę cząsteczek leku w miejscu wiązania z receptorem i prawdopodobnie decyduje o jego skuteczności [42-44].
Lewocetyryzyna w dawce 2,5 mg hamowała powstawanie pohistaminowego bąbla i zaczerwienienia w stopniu porównywalnym do cetyryzyny w dwa razy większej dawce. Powstawanie bąbla było hamowane na dłużej i większym stopniu przez lewocetyryzynę niż cetyryzynę (odpowiednio 28,4 godz. vs. 24,3 godz.; 83,5% vs. 79,8%).
PORÓWNANIE Z DEZLORATADYNĄ
Lewocetyryzyna szybciej, dłużej i w większym stopniu niż dezloratadyna hamowała powstawanie indukowanych histaminą bąbla i rumienia u zdrowych ochotników i chorych z alergicznym nieżytem nosa. Różnice w skuteczności obu preparatów były znaczne i istotne statystycznie, co obserwowano zarówno po jednorazowym, jak i kilkukrotnym podaniu leków [38, 47-49]. Przykładem są wyniki Popov i wsp., którzy wykazali, że lewocetyryzyna w dawce 1,25 mg jest bardziej skuteczna w hamowaniu reakcji skórnych niż dezloratadyna w dawce 10 mg [38]. Istotne zmniejszenie świądu obserwowano jedynie u osób, które otrzymały lewocetyryzynę [47].
Lewocetyryzyna miała większy wpływ na zmniejszenie czasu trwania i nasilenia świądu oraz liczbę i wielkość zmian pokrzywkowych. Różnice odnotowano już w pierwszym tygodniu leczenia, była ona istotna statystycznie przez cały czas trwania badania [28].
Wprawdzie oba leki istotnie zmniejszały stężenie IL-4 w wydzielinie z nosa, jednak zmniejszenie liczby eozynofilów i neutrofilów oraz stężenia IL-8 obserwowano jedynie po zastosowaniu lewocetyryzyny [24, 25].
Różnice w skuteczności klinicznej lewocetyryzyny i dezloratadyny w terapii chorób alergicznych wynikają z różnic farmakologicznych pomiędzy lekami. Pomimo większego powinowactwa do receptora, dłuższego czasu dysocjacji od receptora i dłuższego czasu półtrwania dezloratadyny, to lewocetyryzyna ma udokumentowane silniejsze działanie przeciwhistaminowe. Przewaga lewocetyryzyny jest związana przede wszystkim z małą objętością dystrybucji, która jest ok. 120x mniejsza niż w przypadku dezloratadyny (0,4 l/kg vs. 49 l/kg) [53].
PORÓWNANIE Z LORATADYNĄ
Lewocetyryzyna ma większą skuteczność niż loratadyna w hamowaniu reakcji skórnych po śródskórnym podaniu histaminy, objawów alergicznego nieżytu nosa po prowokacji alergenem oraz w leczeniu przewlekłej pokrzywki idiopatycznej [36, 37, 54, 55].
W metodologicznie poprawnym badaniu porównującym wpływ obu leków na reakcje skórne u zdrowych ochotników lewocetyryzyna w porównaniu z placebo istotnie zmniejszała świąd skóry oraz powstawanie bąbla i rumienia po prowokacji histaminą, podczas gdy efekt zastosowania loratadyny był niestały i nieistotny statystycznie [36].
Również u pacjentów z CIU skuteczność lewocetyryzyny w zmniejszaniu objawów chorobowych była wyższa niż loratadyny [55]. Poprawa stanu klinicznego była związana z istotnie większym zmniejszeniem liczby eozynofilów w krwi obwodowej w grupie leczonej lewocetyryzyną.
Lewocetyryzyna szybciej i skuteczniej niż loratadyna hamowała objawy alergicznego nieżytu nosa po prowokacji alergenem w komorze wiedeńskiej [37, 54].
PORÓWNANIE Z INNYMI LEKAMI PRZECIWHISTAMINOWYMI
Poza cytowanymi wyżej badaniami klinicznymi istnieją pojedyncze doniesienia bezpośrednio porównujące lewocetyryzynę z innymi lekami przeciwhistaminowymi w terapii chorób o podłożu atopowym. Lewocetyryzyna silniej niż mizolastyna i ebastyna hamowała reakcje skórne po prowokacji histaminą [37].
wiecej :
http://alergologiainfo.pl/pl/articles/i ... ergicznych
------------------------------------------------------------------------------------------
Konkurowac a nawet przebic lewocetyrezyne moze , na ile aktualnie wiem , tylko rupatadyna (rupafin) - ktora oczywiscie jest rowniez tylko na recepte !!
co z tego nam wychodzi ? ze takie pitu pitu , biore jakis tam lek dla alergikow pierwszy z brzegu w jakiejs tam dawce i nie dziala mozna o kant dupy rozbic..
dla tego zawsze polecam albo przetestowany przezemnie i na mnie lek - ContraHist czyli lewocetyryzyne albo jej slabsza wersje (niestety nie testowalem) - cetyryzyne !
jak z powyzszego wynika i nie jednokrotnie podkreslalem CETYRYZYNA od LEWOCETYRYZYNY jest 2x slabsza !!!
wiec o ile ja biore 1-2 tabletki LEWOCETYRYZYNY (zalecane medyczne zastosowanie) to o tyle CETYRYZYNY nalezy wziąć przynajmniej 2 razy wiecej , malo tego , jezeli ktos jest w grubym ciagu i leca u niego spore dawki G/nG to logicznym rozwiazaniem bylo by tez podbicie rowniez znacznie Lewocyteryzyny/cyteryzyny, ewentualnie juz innego leku antyhistaminowego... jezeli bylbym wjebany fizycznie i mial jakas tam znaczna tolerke to na pewno nie bawil bym sie w 1 tab lewocetyryzyny czy tym bardziej cetyryzyny nie mowiac juz o "jakis tam innych lekach na alergie w ktorych nie orientuje sie jaki jest sklad i jaka ilosc substancji czynnej" , skoro medycznie zalecane sa 2 tab dziennie lewocetyryzyny to odrazu sprobowal bym podwojnej dawki czyli z 3-4 tab lewocetyryzyny i analogicznie z 2 razy wiecej cetyrezyny, nie glupim pomyslem bylo by tez przetestowanie lekow II generacji z lekami I generacji , poniewaz II generacji dzialaja tylko obwodowo (lewo/cetyryzyna) a I generacji silnie osrodkowo , wiec mozna pokombinowac z polaczeniem np. lewocetyryzyny z apapem noc a najlepiej z sama difenhydramina (lek I generacji)...
i wtedy podpierajac sie taka wiedza po kilku probach i kombinacjach mozna dopiero wywnioskowac cos wiecej w kwestii czy dziala czy nie dziala i na ile..... :finger:
dziekuje dobranoc a teraz czas na pierwsza dawke nG
taaak wszystko to pisalem o suchym pysku, taki zem juz wjebany w ten plyn :D nie no dobra nie tak o suchym , popijalem wode z witamina c
angrybrads1 - pierwszy ambasador GHB w polsce !!!
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
