Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 15 • Strona 2 z 2
  • 1077 / 279 / 0
Podbijam mądry zapomniany post
  • 1316 / 234 / 0
Moje dzieci widywały nas nie raz upalonych i ukwaszonych (no i nie tylko nas - zabraliśmy je na Booma...) więc też zawsze po prostu mówiliśmy o "narkotykach", w duchu harm reduction. Wyjaśnialiśmy na czym polega mechanizm uzależnienia psychicznego i jak i fizycznego, straszyliśmy przed braniem nieznanych substancji historiami o rękach i nogach uciętych po bromoważce, albo zgonu po zażyciu chujwiczego. A kiedy o czymś zapominamy, zawsze mówimy, że to są właśnie skutki zażywania marihuany.

Chyba to działa, bo żaadne z naszych dzieci nie bierze, tylko jedno raz spróbowało extasy i marihuany, o czym nam powiedziało.
Jesteś ćpunem? Znasz polski? Umiesz pisać? Napisz raport dla neurogroove!
Spoiler:
  • 68 / 10 / 0
Najlepiej wkręcić pociechę od najmłodszych lat w sport, a jak złapie wkrętkę i zdecyduje się na poważnie kontynuować taką pasję w przyszłości, to jest bardzo duża szansa, że nie pomyśli o zjebaniu swojego zdrowia, czy wyników sportowych dla dragów.
  • 147 / 18 / 0
Pozwolę sobię na wypowiedź trochę z autopsji, trochę z tego czego się uczę na studiach. Najważniejsze to pokazywać dziecku świat realny, takim jakim jest, rozmawiać z nim jak z dorosłym (no też bez przesady, ale nie traktować 13 latka jak 5) i nie mieć tematów tabu. Najlepsza relacja z rodzicem to relacja polegająca na zrozumieniu, wsparciu, szczerych rozmowach. Hobby od najmłodszych lat też jest dobrą opcją, bo jest konstruktywną formą rozładowywania nieprzyjemnych emocji, a często od nich ucieka się właśnie w dragi. Nie musi być to sport, dziecko powinno znaleźć sobie zajawkę swoją, a nie rodzica, jeśli lubi rysować niech rysuje, jeśli lubi biegać niech będzie lekkoatletą. Takie prelekcje i pogadanki w szkołach, o ile są jeszcze organizowane zwykle mało dawały. Uzależnienia są głownie dziedziczne (bo aż ok 67% alkoholizm np), później wpływają na to czynniki środowiskowe, więc warto się interesować z kim pociecha spędza czas.
  • 41 / 11 / 0
Mam wrażenie, że największy błąd robią rodzice, którzy myślą, że temat „narkotyków” da się załatwić jednym zakazem albo straszeniem. Potem dzieciak i tak prędzej uwierzy koledze z klasy albo TikTokowi niż komuś, kto mówił mu całe życie, że po jednym joincie „skończy pod mostem”.

Imo najlepsze co można zrobić, to:

- nie robić tematów tabu,
- uczyć myślenia i odpowiedzialności zamiast ślepego „bo nie”,
- interesować się życiem dziecka bez robienia z siebie śledczego,
- dawać przykład swoim zachowaniem (także z alkoholem).

Bo trochę hipokryzją jest codzienne najebanie piwem przy dziecku i jednocześnie opowiadanie, że „narkotyki niszczą życie”. Młodzi bardzo szybko wyłapują takie rozdwojenie.

No i ważna rzecz: dzieci często nie sięgają po substancje z ciekawości samej w sobie, tylko z samotności, napięcia, problemów w domu, braku akceptacji albo chęci przynależności do grupy. Jak dzieciak ma normalną relację z rodzicami i może powiedzieć „spierdolilem, wziąłem coś”, bez strachu że zostanie od razu zniszczony psychicznie albo wyrzucony z domu, to szansa na tragedię jest dużo mniejsza.

Harm reduction > propaganda strachu. Bo jak młody odkryje, że połowa straszenia była przesadzona, to przestanie wierzyć także w te realne zagrożenia.
ODPOWIEDZ
Posty: 15 • Strona 2 z 2
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Od operacji do legislacji – CBŚP kształtuje prawo UE w walce z narkotykami syntetycznymi

Polska inicjatywa przerodziła się w konkretne regulacje UE – nowe przepisy ograniczające dostęp do kluczowych prekursorów narkotykowych to bezpośredni efekt działań Centralnego Biura Śledczego Policji.

[img]
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands

Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.

[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.