Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 84 • Strona 2 z 9
  • 3127 / 27 / 0
Miałem przyjemnośc i polecam!
High, how are you?
  • 251 / 1 / 0
rrd pisze:
Nie polecam jeżdżenia po dxm i alko, całkowity brak synchronizacji rąk z nogami, ciężko się jeździ i nie jest fajnie.
No widzisz, ja z taką synchronizacją problemu nie mam (po dxm). Wszystko jest idealnie. Szczególnie eksploracje po nocach. Wczoraj w nocy 750 + wyciąg z pestek grefruta i nic nie mogło mnie zatrzymać, gdy mym reflektorem przeszywałem klimatyczny, jesienny mrok. Ze 40 km zrobiłęm. Jedyny ból to jakiś taki sztywny kark po takich ilościach.
A dawka z grejpem była na tyle mocna, że po powrocie miałem jeszcze siłę na obejrzenie filmu z dziewczyną :)
Pozdrawiam!
Uwaga! Użytkownik mrBottom nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1587 / 11 / 0
Ostatnio jeździłam na rowerze po MXE - cudowne przeżycie :)

Świat zmienił się w baśniową krainę stworzoną z plasteliny. Chciałam przejechać przez taki tunel, który łączy centrum z osiedlem i znajduje się pod torami. Ciężko mi opisać uczucia, które mi towarzyszyły, bo nie ma w ludzkim języku odpowiednich słow. W każdym bądź razie moją wizytę w tunelu określę jako "kosmos, inny świat, astral etc."
Gdy znalazłam się w centrum miałam wrażenie, że jestem w innym wymiarze. Choć widziałam te zabytki tysiąc razy, teraz miałam wrażenie, że widzę je po raz pierwszy. Były to śliczne, baśniowe pałacyki pomiędzy którymi chodzili uśmiechnieci ludzie (a raczej wielkie, śmieszne krasnale o kiczowatym, aczkolwiek przyjaznym wyrazie twarzy).
Po jakimś czasie jednak znów wróciłam do tunelu. Chyba stwierdziłam , że się wstydzę ludzi, ale nie pamiętam, o co mi chodziło.
Bardzo ciekawym przeżyciem było wchodzenie po schodach z rowerem. Nie istniało nic poza schodkami. Chodziłam bardzo powoli i ostrożnie.
Nagle usłyszałam głos zmartwionej staruszki:
- Niech pan pomoże tej dziewczynie, ona tak się męczy!
Wtedy zobaczyłam, że podszedł do mnie jakiś chłopak, wziął mój rower i zabrał go na górę. Tam stało kilka osób, troskliwie mi się przyglądających. (Oczywiscie wyglądali jak krasnale).
Podziekowałam i jadę dalej.
Podziwiam piękne widoki, delektuję się muzyką. Słuch oczywiście wyostrzony do granic możliwości, słyszę o czym rozmawiają ludzie znajdujący się kilka metrów obok.
Muzyka steruje światem. Mam wrażenie, że każdy element rzeczywistości jest jej posłuszny.
Gdy usłyszałam piosenkę Velvet Acid Christ
http://www.youtube.com/watch?v=FEtnwT5vntw
stwierdziłam, że wokalista jest moją wątrobą i ten mroczny głos to jej jęki, ponieważ wątroba chciałaby , żebym jak najszybciej nakarmiła ją hepatilem! (Akurat tego samego dnia czytałam reklamę tego leku, w którym pisało, że to, iż nas wątroba boli wcale nie oznacza, że nic jej nie jest). Kupiłam więc lęk. Musiałam sprawiać wrażenie strasznie zmartwionej, bo pomimo iż miałam mało kasy pani sprzedała mi jeden listek za 2 zł, a lek kosztował chyba z 11.
Ogólnie na MXE cudownie się prowadzi rower. Byłam wyjątkowo ostrożna, jechałam bardzo powoli itp. ale miałam wrażenie, że czasem ludzie odsuwali się na mój widok.

Inną używką, po której jeździłam na rowerze była benzydamina. Nie było to zamierzone - po prostu benzydamina działała na mnie tak, ze zamiast dać mi konkretnego tripa to dała mi kilkudniowe lekkie halucynacje, a niektóre z nich nie zniknęły do tej pory.
Było to ciekawe przeżycie. Jeździłam bardzo powoli, ale miałam wrażenie, ze robię to wyjątkowo szybko. Wiatr strasznie szybko wiał i ogólnie się go bałam.
  • 2518 / 28 / 0
Najlepiej jeździ mi się po marihuanie, podziwianie widoków + ta determinacja dotarcia do niewiadomego celu = naprawdę ciekawe przeżycie.

Jeździłem także po GBL i alkoholu. alkohol totalna porażka, jak wspomina autor po piwku, czy dwóch jeszcze można jechać, ale większa ilość wpływa dość mocno na jakość jazdy. Za to GBL przy rozsądnych dawkach dawał mi masę przyjemności z jazdy. Lekkie znieczulenie nóg i równoczesne podziwianie widoków, dobrze się jeździło.

Jeździłem także po 2C-B tutaj miałem mieszanie uczucia, widoki fantastyczne, ale załączył mi się taki lęk społeczny, że wolałem ucieczkę na leśne dukty, niż jazdę po zwykłych drogach. Każdy spotkany człowiek, wydawał mi się kimś obcym, nieprzyjemnym. Zawsze próbowałem uciekać w jakiś leśny dukt. Dobrze, że w okolicy mojej miejscowości nie brakuje lasów :-)

Poza tym zanim zacząłem w ogóle ćpać, to jeździłem bardzo dużo na rowerze. Potrafiłem pokonać w ciągu jednego dnia ponad 160km. Trenowałem też jakiś czas w miejscowym klubie kolarskim, ale zaprzestałem po kilku treningach, bo wolałem wolność. Może i szkoda, bo znajomy jeździ teraz w różnych wyścigach. Ostatnio jechał na Tour de France. Ja niestety wybrałem inną drogę ;-)

Edit: Jeszcze zapomniałem o jeździe po opiatach i benzodiazepinach. Po benzodiazepinach nie odczuwam jakiś większych zmian. Za to po opiatach, w tym wypadku makiwara. Bardzo miło się jeździło w celu poszukiwania kolejnych maków na kolejną zupę. Po innych opiatach/opioidach nie jeździłem gdyż działają na mnie dość dziwnie, albo wcale.
  • 761 / 11 / 0
Nie odczuwasz większych zmian po benzodiazepinach, a to rozglądanie się za czymś co można zajebać??
  • 251 / 1 / 0
Prosiłbym dodać ten link zamiast tego co podałem wcześniej w poprzednim poście (tamten był do strony tematu, ten jest bezpośredni do postu). Przepraszam za zamieszanie.

http://talk.hyperreal.info/tripnote-t12 ... ml#p957212
Uwaga! Użytkownik mrBottom nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1052 / 77 / 0
No jezdzilem po bace, zajebiscie fajnie, nawet zmeczenie odczuwa sie jakby obok, ale fakt - latwo stracic koncentracje i wjebac sie w auto na rondzie (sprawdzone)

Po alkoholu, wiadomo, odradzam, raz zasnalem w trakcie jazdy dwukrotnie, wypierdalalem sie na ryj, wpadlem do rowu i "Wszyscy Jestesmy Chrystusami"

Po mefedronie bylem diablem na rowerze, jakby mial jakies turbo, to bym je wlaczyl. Jestem pewien, ze mefedron jest dobra substancja do zginiecia w wypadku.
  • 343 / 6 / 0
25D-NBOMe - Tak jak po 25D-NBOMe, tyle że na rowerze ;). Co tu dużo mówić. Pełna koncentracja, mnóstwo refleksji. Elastyczne podłoże.

MXE - Osiągnięcie dużej prędkości zapierało dech w piersiach, niczym lot z prędkością światła.
  • 142 / / 0
Fajny temat ;)
Uwielbiam po marihuanie, i stymulantach.
Po marihuanie oraz mocniejszych psychodelikach, podziwianie otoczenia, spokojna jazda..
Po stymulantach ochota na większe prędkości ;)

Niedługo psychodeliki, rower i wyprawy na grzyby :D
usunięto - surv
  • 232 / 8 / 0
marihuana. Zajebiste uczucie jak cię wiatr w pysk wali.
ODPOWIEDZ
Posty: 84 • Strona 2 z 9
Newsy
[img]
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana

Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.

[img]
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa

Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.