Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 99 • Strona 2 z 10
  • 3127 / 27 / 0
świetliste macki kosmicznej jaźni pisze:
A ja sadze, ze szczescie moze byc bezwarunkowe.
This.

W dodatku to według mnie jedyne "prawdziwe" szczęście.
High, how are you?
  • 370 / 13 / 0
Czy pod bezwarunkowe szczęście podpada bycie szczęśliwym, gdy właśnie ucięli ci siekierą rękę? Lub wsadzili elektrodę w ośrodek nieszczęścia?
Uwaga! Użytkownik Machine205 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 126 / / 0
No właśnie, tak mi się wydaje, że zawsze jest Coś, co może zniszczyć szczeście. Tylko wyobrażam sobie, że tybetańscy oświeceni mnisi są bezwarunkowo szczęśliwi, bo ich szczęście nie wiąże się z życiem materialnym. I coś tam ich może zasmucić, ale fundamentalne szczęście istnieje nadal, jakby to był jakiś w ogóle byt osobny.
"It is written... Among the limitless constelations of the celestial heavens, And in the depths of the emerald seas[...],That the world which we see, is an outward and visible dream of an inward and invisble reality"
  • 3127 / 27 / 0
Można mieć depresję i być bezwarunkowo szczęśliwym.
High, how are you?
  • 87 / 3 / 0
Istnieje w ogóle coś takiego jak szczęście w innym przypadku niż chwilowy, ulotny stan? Pokuszę się o stwierdzenie, że nie ma takich ludzi, którzy byliby szcześliwi cały czas. Bedą ludzie, którzy mają więcej tych ulotnych chwil szcześcia, jednak nie jest ono trwałe. Możemy mówić o ogólnym zadowoleniu z życia i spełnieniu, jednak nie jest ono trwałe. Dużo osób chciałoby być naprawdę bogatymi, bo myślą, że dobra które by mogli mieć zapewniłyby im szczęście. Tak pewnie by było, nastąpiła by pobudzenie układu nagrody i człowiek był by szczęśliwy przez miesiąc, rok? a potem powróciłby do normalnego stanu. Tak jest i inaczej być nie może, a to dlatego, że w przeciwnym razie nie istnielibyśmy jako gatunek. Taka jest natura człowieka (i nie tylko), jesteśmy nagradzani za to, że zaspokoimy głód, pragnienie, znajdziemy partnerkę, spłodzimy dziecko, dzięki czemu przetrwa genom. To jest właśnie cel istnienia - przekazać geny, aby zapewnić im nieśmiertelność. Całe nasze życie składa się na nagradzaniu (i karaniu) w sensie neurobiologicznym, aby zapewnić nam przetrwanie i przez to potem spłodzeniu potomstwa. Wyobraźcie sobie permanentne szczęście, istny heroinowy haj, przez całe nasze istnienie, po co w ogóle byśmy mieli cokolwiek robić: zapewnić sobie dostatek, założyć rodziny, czy nawet jeść i pić. Apropo tego był kiedyś na [h] bardzo ciekawy artykuł o szczurach, które miały, podłączone elektrody do ośrodka przyjemności, a impuls był wysyłany poprzez nacisnięcie przez nie dzwigienki. Skutek był taki, że robiły to do śmierci umierająć z wycieńczenia..., nawet wystarczy spojrzeć na typowych dworcowych helupiarzy.
Odpowiadając na pytanie zadane na początku temacie, tak narkotyki mogą nam zapewnić szczęście, bo jest to po prostu haj, tyle że jest to nieopłacalne w przypadku twardych narkotyków ze względu na szkody jakie powodują i bardziej można być szczęśliwym poprzez np. miłość. Haj słabszy od tego opioidowego, ale znacznie dłuższy, jednak nie dozgonny.
Swoją drogą, zaczynając dopiero moją przygodę z dragami, właśnie pod tym względem fascynuje mnie opio - istne oszukanie matki natury, wyrwanie się ze schematu,, "płynne szczęście", szkoda, że używanie tego ma tak zgubne skutki. Z tego powodu chciałem to doświadczyć ten jeden raz z czymś słabym, czyli kodeiną. Póki co mam za sobą dwie próby, które jeszcze nie wyrobiły mi receptorów, żeby "to" poczuć, ale to tylko taki mały OT. Było jeszcze coś wspomniane o ludziach, którzy osiągnęli "oświecenie" zapewniające im dozgonne szczęście, ale to całe "oświecenie" jest dla mnie zbyt abstrakcyjnym pojęciem, żebym mógł się w jakiś sposób do tego odnieść.
Sola dosis facit venenum.
  • 126 / / 0
Ale ja nie mówię o szcześciu takim, jak po narkotykach. Nie sprowadzajmy tej pięknej idei do układy nagrody, no kurde! To jest przyjemnośc bardziej, radość może.
Wiadomo, że nie da się czuć jak po helu przez całe życie i nie o to też chodzi. Zreszta napisałam to na samym początku : "że jak taki ćpun patrzy na siebie i swoje życie i to, co wydarzyło się w jego życiu; to, jaki jest, to jest zadowolony, szczęśliwy. Ma uśmiech, jeżeli nie na twarzy to w sercu."
I to nie jest tak, że jak coś się w życiu smutnego wydarzy, to takie szczęście idzie się jebać, takie właśnie trochę szczęście bezwarunkowe. I jeszcze jeden cytat:
"yeah... and I'm sad! but at the same time I'm really happy that something can make me feel that sad... it's like... it makes me feel alive, y'know? It makes me feel human. The only way I could feel this sad now, is if I felt somethin' really good before, so I have to take the bad with the good. So I guess what I'm feelin' is, like a beautiful sadness...".

A moje pytanie to nie jest : czy narkotyki mogą nam dać szczęście?, tylko : czy można być szczęśliwym mimo uzależnienia od narkotyków?
"It is written... Among the limitless constelations of the celestial heavens, And in the depths of the emerald seas[...],That the world which we see, is an outward and visible dream of an inward and invisble reality"
  • 640 / 7 / 0
Myślę że wielką zaletą prawdziwego szczęścia jest to że nie da sie go opisać słowami.Tak można być szczęśliwym pomimo nałogu.Ja bym poszedł nawet dalej,kto wie być może da sie spojrzeć na swoje ćpanie z dystansem.
  • 87 / 3 / 0
Odpowiadając na doprecyzowane pytanie: tak i nie. Zależy od wielu czynników. Wiadomo dostęp, szkodliwość danej substancji od której jest sie uzależnionym itp. Jest to po prostu o jedno pragnienie więcej do zaspokojenia. Jak już ktoś wspominał o szczęściu bezwarunkowym, czyli to właśnie "obecnie za dobrze nie jest, ale brniemy dalej będzie dobrze, co się będę zamartwiać", a więc uzależnienie też można w to włączyć, choć wiadomo powszechnie, że większość ludzi uzależnionych jest nieszczęśliwa, a przynajmniej żałuje, że weszła w nałóg. Szkoda tylko, że to całe poczucie szczęścia nieważne jakie by nie było zależy tak na prawdę od tych kilku mediatorów w przestrzeniach synaptycznych, chociaż możemy w pewnym stopniu na nie oddziaływać (i nie mam tu na myśli ćpania). Co do cytatu, wiem o co chodzi. Po prostu radość z istnienia, z tego, że oddychamy, jesteśmy. Dzięki temu o czymś sobie przypomniałem. Doświadczyłem czegoś takiego kilka lat temu (całkowicie na trzeźwo) i byłem na prawdę szczęśliwy przez jakiś okres czasu. Gdy szedłem ulicą podczas dziennej rutyny, cieszyłem się przyrodą, drzewami, że jestem tu i teraz (nie, nie byłem zakochany). Możliwe, że to było to moje "oświecenie". Zaczęło się jakoś w okresie dojrzewania, kiedy cały światopogląd wywraca się do góry nogami i tutaj pośrednio było to związane z odrzuceniem koncepcji Boga. Zagłębiałem się coraz bardziej w temat i paradoksalnie, wtedy gdy uświadomiłem sobie mój ateizm stałem się na prawdę szczęśliwy. Cieszyłem się tym, że wśród tych milionów plemników, to ja wygrałem bilet na loterii, wygrałem życie... Niestety po paru miesiącach zaczęło mi przechodzić, niczym zakaźna choroba, która została w końcu zwalczona i nie potrafię już wrócić w pełni do tego stanu, jakby tolerka mi skoczyła za bardzo :D No i wróciłem do punktu wyjścia.
Znalazłem jeden z filmików, który był katalizatorem takiego stanu o którym napisałem, był jeszcze jeden, ale nie mogę go znaleźć. Było jeszcze pełno różnej literatury i jest to tylko wierzchołek góry lodowej, ale myślę, że powinno dobrze oddać cała koncepcje. Gorąco polecam! http://www.youtube.com/watch?v=XjjxNxep ... ideo_title. Niech wierzący nie zrażają się pierwszymi minutami filmu, warto dotrwać do późniejszej części (po 3:30).
Sola dosis facit venenum.
  • 126 / / 0
Ja zawsze mam taki stan jak Ty od wiosny do późnej jesieni, w zimie lekka deprecha i od nowa. Ale pracuję nad tym, żeby mieć mimowolny uśmiech na twarzy przez cały rok.

Dla mnie uzależnienie to zniewolenie, które przeszkadza w szczęściu, no bo jak tu być szczęśliwym jak się nie jest wolnym? Ale to gówno prawda, ja teraz nie jestem wolna, bo muszę dbać o to, żeby nic mi się nie stało, żeby moja ukochana rodzina była szczęśliwa, ale w tym zniewoleniu odnalazłam szczęście dawania szczęścia innym, to może i w uzależnieniu się da.

Chętnie bym zbudowała w przyszłości wielki, przyjazny DOM dla wszystkich zagubionych ćpunów, do którego prowadziłby drogowskaz z tęczą i napisem "Welcome home" :-)
"It is written... Among the limitless constelations of the celestial heavens, And in the depths of the emerald seas[...],That the world which we see, is an outward and visible dream of an inward and invisble reality"
  • 5886 / 1217 / 43
Dawno już nie zaznałem szczęścia i powoli zapominam co to jest
>A komendant po tym gównie ląduje na Kolskiej.
ODPOWIEDZ
Posty: 99 • Strona 2 z 10
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
USA. Takiej zmiany w kwestii marihuany nie było od dekad

Ministerstwo sprawiedliwości USA zmieniło w czwartek klasyfikację produktów z marihuany. To najdalej idąca zmiana polityki w tej sprawie od dekad. Marihuana znalazła się w "koszyku" substancji o umiarkowanym lub niskim potencjale uzależnienia, takie jak ketamina, paracetamol z kodeiną i sterydy anaboliczne.

[img]
Kawa dobrze wpływa na zdrowie psychiczne. W umiarkowanych ilościach

Po przeanalizowaniu danych dotyczących ponad 400 000 osób, naukowcy z Uniwersytetu Fudan doszli do wniosku, że picie umiarkowanych ilości kawy – dwóch lub trzech filiżanek dziennie – jest powiązane z mniejszym ryzykiem wystąpienia lęków i depresji. Ochronne działanie kawy było bardziej widoczne u mężczyzn niż u kobiet.

[img]
Zanieczyszczenie wody kokainą zmienia zachowanie łososi na wolności

Pod wpływem zawartej w ściekach kokainy, a zwłaszcza jej metabolitu, młode łososie atlantyckie pływają dalej i rozprzestrzeniają się na większą odległość – informuje pismo „Current Biology”.