Psyks pisze: Na benzo dobrze mi się funkcjonowało, na kodzie mi się dobrze funkcjonowało, aż podziw..
W każdym razie: gdyby nie wzrastająca tolerancja i możliwość uzależnienia, to wydaje mi się że w niskich dawkach opiaty byłyby cudownym lekiem na niektóre "zaburzenia" osobowości.
Zamiast próbować zmienić samego siebie, spróbuj określić jakie zdarzenia\cechy\osoby powodują u Ciebie jakikolwiek dyskomfort psychiczny. Napisz sobie na kartce, co w Twoich sposobach postępowania sprawia, że społeczeństwo uważa Ciebie za 'innego'.
Musisz znaleźć sposób, żeby po prostu funkcjonować. Chodzić do szkoły, znaleźć jakąś robotę, cokolwiek co da Ci niezależność.
Jeśli się usadowisz w miejscu, które pozwoli Ci na pewne poczucie bezpieczeństwa (miejscu w życiu, a nie fizycznym domu), możesz zacząć pracować nad sobą. Terapia kognitywno-behawioralna (skomplikowana nazwa, prosta rzecz) mogłaby wjechać w tym momencie właśnie.
Piszę o ustanowienie takiej "bazy", bo pracowanie nad sobą podczas walczenia z samym sobą jest trudne.
Polecam książkę T. Millona - "Personality Disorders in Modern Life". Naprawdę świetny wgląd w różne rodzaje osobowości. Przeczytasz ją dwa razy i rozpykujesz ludzi niczym House ;d
edit: @Blu: Dokładnie tak :)
The_great_destroyer pisze:W każdym razie: gdyby nie wzrastająca tolerancja i możliwość uzależnienia, to wydaje mi się że w niskich dawkach opiaty byłyby cudownym lekiem na niektóre "zaburzenia" osobowości.
Blu pisze:Bo benzo i opiaty wyłączają emocje, jak chcesz zostać zombie-kukłą na długie lata to już wiesz co robić. A z tym meldunkiem to jesteś absolutnie pewien że jest wymagany do rejestracji na bezrobociu i jak to sprawdzają? Jeśli nawet to bez ubezpieczenia możesz iść do monarowskiego psychiatry.Psyks pisze: Na benzo dobrze mi się funkcjonowało, na kodzie mi się dobrze funkcjonowało, aż podziw..
Jeśli nawet to bez ubezpieczenia możesz iść do monarowskiego psychiatry.
Blu pisze:Byłyby ale nie są. Żeby przykrywały objawy trzeba by brać codziennie. Codzienne branie = uzależnienie fizyczne i psychiczne = jeszcze więcej problemów niż było przed braniem.The_great_destroyer pisze:W każdym razie: gdyby nie wzrastająca tolerancja i możliwość uzależnienia, to wydaje mi się że w niskich dawkach opiaty byłyby cudownym lekiem na niektóre "zaburzenia" osobowości.
W sumie dużo łatwiej będzie mi ćpać kodeine, dlatego, że nie potrzeba rp. na benzo niestety trzeba, człowiek musi mieć hajs, albo ubezpieczenie, sama recepta nie przyjdzie, mieszkam w małej mieścinie, dlatego morfina/hel odpada, chyba, że na mak się wybiore do czech, ba niby to w sumie jest proste wpierdolić się w kode i ćpać hehe, gówno prawda, trzeba mnieć na to kase, co najmniej 20 zł dziennie, a samą kodeiną nie będe żył wiadomo, dlatego jeszcze muszę to rozważyć.
-----------------------------------
Dodam, że miałem okres taki, że bez leczenia (po zaprzestaniu dokładnie, które nic nie dało) poradziłem sobie z deprechą, to było dla mnie czymś zajebistym, nie przypuszczałbym, ale teraz jak zaburzenia się rozszalały, to mam mieszane uczucia kurwa, czasem tak jest, że mam dość i poprostu nhie ogarniam tego co się dzieje w bani i przychodzą myśli samobójcze, często jest tak, że wtedy siadam sobie gdzieś i w myśli mówie do siebie, że za skurwego syna się nie poddam, nie ma opcji, jestem za młody, żeby zdychac i to w ten sposób. Nie wiem, no coś z tym muszę zrobic ogólnie, bo naprawdę dobrze to sie nie skończy.
ALE SIĘ ROZPISAŁEM, SORY.
Psyks pisze:Ciekawe czy coś pomogą te leki, jak myślicie?
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki
Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
