Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 99 • Strona 6 z 10
  • 329 / 9 / 0
Mycek pisze:
wydaje mi się, że tylko psychodeliki albo dysocjanty mogą naprowadzić człowieka na dobrą droge a reszta używek ciągnie ludzi w przeciwną strone
coś w tym jest,miejmy nadzieję że nigdy nie wpierdolę się w opioidy.

Może wstyd się przyznać ale ja nie wierzę w żadne szczęście o jakim piszecie typu dobre serce dla ludzi zwierząt itp (oczywiscie warto takim byc,z innych powodow,to inna bajka) dla mnie szczęście to czysta chemia,trochę więcej neuroprzekażnika tu czy tam.Tak jesteśmy zaprogramowani, żeby nas rajcowało jedzonko seks miłość przyjazn bycie w grupie, i tego typu rzeczy zeby przetrwać ,to wszystko to tylko złożona maszyneria .Czy jest coś więcej? tego nie wiem ale wątpię.Jak zacznę ćpać psychodeliki to może zmienię zdanie:)
Według ostatnich sondaży CBOSu 25% polskich nastolatków optymistycznie patrzy w przyszłość.Pozostałe 75% nie ma pieniędzy na narkotyki


/Pogłoski o moim permie są stanowczo przesadzone/
  • 640 / 7 / 0
karokaro22 pisze:

Może wstyd się przyznać ale ja nie wierzę w żadne szczęście o jakim piszecie typu dobre serce dla ludzi zwierząt itp (oczywiscie warto takim byc,z innych powodow,to inna bajka)
Może i jestem pierdolnięty ale "wszystkie rzeczy są moimi dziećmi"w taki sposób postrzegam świat 8-(
  • 363 / 2 / 0
Tak jesteśmy zaprogramowani, żeby nas rajcowało jedzonko seks miłość przyjazn bycie w grupie, i tego typu rzeczy zeby przetrwać ,to wszystko to tylko złożona maszyneria .Czy jest coś więcej? tego nie wiem ale wątpię.Jak zacznę ćpać psychodeliki to może zmienię zdanie:)
Samo nacpanie sie kwasem/czyms innym z takim podejsciem raczej nie da tyle dobrego, co mogloby dac polaczone z innymi rzeczami, ale zapewne w dobrym okolicznosciach cos dobrego zainicjuje.

Co do tego, ze czlowiek to tylko "maszyneria" - polecam zapoznac sie chociaz pobieznie z tematyka fizyki kwantowej, psychologii transpersonalnej, z systemami filozoficznymi Dalekiego Wschodu i ewentualnie bardziej skomplikowanymi kwestiami geologicznymi.
Uwaga! Użytkownik herbata_yanga nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 95 / / 0
herbata_yanga pisze:
Nie do konca to mialem na mysli, uwazam raczej, iz rozwoj duchowy daje wieksze perspektywy na "szczescie bezwarunkowe", szczescie z samego istnienia, szczescie bez koniecznosci watku np drugiej osoby i glebokiej relacji emocjonalnej, przywiazania, itp kwestii
Tylko, że definiując takie 'szczęście bezwarunkowe' już tworzysz warunek tego szczęścia, właśnie tak napisałeś: rozwój duchowy(warunek) -> szczęście (bez)warunkowe.
  • 186 / 1 / 0
karokaro22 pisze:
(...)to wszystko to tylko złożona maszyneria .Czy jest coś więcej? tego nie wiem ale wątpię.Jak zacznę ćpać psychodeliki to może zmienię zdanie:)
Jest. Energia, której nie widzisz, ale ona wypełnia Cię i otacza.
Nie dochodzą PMki.
  • 192 / 1 / 0
Przez wszystkie swoje doświadczenia z dragami, rozdzielam 2 rodzaje szczęścia, jakie można osiągnąć, używając ich.

1. Szczęście iluzoryczne - kreowane przy pomocy narkotyków. Myślę tutaj o tej ogromnej liczbie substancji, które indukują dobre samopoczucie. Bardzo łatwo się wjebać, gdy czuje się źle w swojej skórze, w swoim życiu - mam już na szczęście za sobą okres intensywnego chlania i brania różnych innych 'induktorów' dobrego nastroju (zjadłem w życiu trochę amfetaminy, parę razy koda, coś tam by się jeszcze znalazło, przez długi czas traktowałem w ten sposób zieleń). Generalnie to nie jest żadne szczęście, tylko iluzja właśnie - póki narkotyki działają, czujesz się dobrze, nie myślisz o przygnębiającej rzeczywistości.

2. Szczęście realne - to stan w którym znajduję się teraz. Nie ma on nic wspólnego z zadowoleniem - mogę wiele osiągnąć, niemniej dobre samopoczucie pozwala mi być zmotywowanym do działalności dla osiągania celów. Tutaj narkotyki odgrywają zupełnie inną rolę - prawie nie piję (na tle przeciętnie spożywanej przez moich znajomych ilości alkoholu wypadam naprawdę mizernie), grass palę, owszem, ale nie jest to już jakiś ważny element mojego życia. Inne środki tego typu - nie tykam. Dużą rolę odgrywają psychodeliki i dysocjanty, zażywane co jakiś czas (nigdy z ciśnieniem) - energia psychodelicznego tripu, czy dysocjacyjna perspektywa braku osobowości bardzo pozytywnie wpływają na moje życie jako człowieka i kreatora. Droga przebiega czasowo, życie zmienia się etapowo - jak mówię, daleko mi do zadowolenia, ale jestem szczęśliwy z faktu, że żyję, działając, rozwijając się. Inaczej życie faktycznie nie ma sensu, i można czuć się nieszczęśliwym. Ot, co.
  • 915 / 4 / 0
Narkotyki a szczęście? Wole szczęście!
Uwaga! Użytkownik feydewey nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3127 / 28 / 0
Mycek pisze:
wydaje mi się, że tylko psychodeliki albo dysocjanty mogą naprowadzić człowieka na dobrą droge a reszta używek ciągnie ludzi w przeciwną strone
Niestety, dysocjanty ryją banię.
High, how are you?
  • 3490 / 58 / 0
Na szczęście mogą też naprowadzić.
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 1519 / 20 / 0
...na psychodeliki :cheesy:
Żeby życie miało smaczek, raz grzybek a raz maczek...


Breslau jest niemieckie!
ODPOWIEDZ
Posty: 99 • Strona 6 z 10
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon

Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.

[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.

[img]
Noworodek pod wpływem narkotyków? Sprawę wyjaśnia prokuratura

Substancje psychoaktywne wykryli lekarze w organizmach noworodka i jego matki w szpitalu wojewódzkim w Elblągu.