jakby ktoś nie wiedział - PTSD to skrót od Zespół stresu pourazowego.
Ogólnie rzecz biorąc chciałbym się dowiedzieć czy to co mnie spotkało po pewnym badtripie to był właśnie PTSD czy też nie. Otóż MJ paliłem ogólnie w życiu ok. 12 razy, najczęściej w towarzystwie no i 2 razy sam. Gdy paliłem w towarzystwie i po spożyciu alkoholu miałem fajną fazę, śmiechawa, nawijka itd(może był to efekt dobrego humoru spowodowanego alkoholem). Paląc na trzeźwo zawsze łapałem zamułkę, tzn. miałem śmiechawy ale nie potrafiłem ogarnąć fazy, mało mówiłem itd. No i pewnego nudnego dnia postanowiłem zakupić gieta od kumpla żeby móc zapalić samemu w domu, nie była to zbyt mądra decyzja(o czym sie zaraz przekonacie). Byłem ciekaw jaki stan osiągnę paląc sam, gdy będę słuchać ulubionej muzyki i oglądać ulubione filmy. Chuj z tym że starzy oraz brat byli w domu (a konkretnie spali, bo paliłem wieczorem). Ogólnie miałem zjebane s&s. No i pierwszego dnia, w piątek, spaliłem se lufkę, byłem w miarę wylajtowany, słuchałem se Ostrego w słuchawkach, rozkminiałem, było ok.
Tydzień później, również w piątek nakręciłem się na oglądanie filmu, starzy śpią w pokoju obok, brat też ale chuj ja i tak muszę zapalić
Najpierw zaczął się lekki niepokój, myślotok, próba wyluzowania się, skupienia się na filmie. Nie udawało się, coraz bardziej drgały mi nogi, lęk wzrastał. Wtedy już wiedziałem że mam przejebane. Siedziałem tak sobie na fotelu, próbowałem uspokoić sytuację, ale to trudne gdy masz 1000 myśli na sekundę. Jeszcze ten jebany ucisk w klatce piersiowej, myślałem że się duszę, brałem głębokie wdechy. Czułem się strasznie chujowo, cały czas się bałem. Raz nawet umarłem. Jedyne co mnie pocieszało to fakt, że za 2-3 godziny to się skończy. Tak więc siedziałem i czekałem. Skończyło się, poszedłem spać.
Weekend minął mi normalnie, zapomniałem o tym. Koszmar zaczął się w poniedziałek rano, gdy miałem iść do szkoły. Siedziałem na tym samym fotelu co na tripie i nagle wszystko mi się przypomniało. W jednej chwili ogarnął mnie lęk, niepokój, takie samo jak w czasie tripa. Nie mogłem się na niczym skupić. Chodziłem po domu jak pojebany. W myślach powtarzałem sobie: jak to możliwe? czego ja się boję? itd. Panika totalna. Jeszcze wypiłem tę jebaną kawę co pewnie nasiliło lęk. Zapaliłem szluga i przeszło, mogłem normalnie iść do szkoły, choć czułem się lekko odrealniony. Następny dzień jeszcze gorzej bo po spaleniu szluga nie przeszło i w szkole siedziałem 5 godzin na tripie. Myślałem, że zwariuję, że zostanie mi to na zawsze. Wyobrażałem siebie w psychiatryku
Sprawdzałem na wikipedii definicję PTSD i wiele objawów pokrywało się z moimi. No może oprócz bezsenności, depresji i myśli samobójczych. Na początku myślałem że to przejściowa nerwica lękowa, ale wykluczyłem ją bo nie miałem napadów paniki, tylko taki ciągle trwający, stały lęk.
Myślicie że to był zespól stresu pourazowego? Miał to ktoś z was?
pozdrawiam.
Czy po tripie, chodziłeś i myślałeś o tym co się działo na fazie?
ps. chodzi ci o okres bezpośrednio po tripie? (gdy szedłem spać)
chesterek47 pisze:Też tak myślę, w końcu dla organizmu jest wszystko jedno czy trauma jest spowodowana działaniem narkotyku czy np. wypadkiem lub gwałtem.
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
"Wtedy już wiedziałem że mam przejebane."
Nie miałeś przejebane. Wydumałeś sobie, że masz przejebane i do dzisiaj wierzysz, że rzeczywiście tak było.
"Siedziałem na tym samym fotelu co na tripie i nagle wszystko mi się przypomniało."
Traktuj to miejsce jako miejsce lekcji, a nie miejsce lęku i paniki, tak samo jak całe to doświadczenie. Kiedyś gdy miałem derealizację po ostrym BT, to podczas jego trwania pamiętam, że patrzyłem się w głupie lampki na routerze. Potem po np. miesiącu gdy na nie spojrzałem ponownie, to przypominał mi się tamten dzień, a wraz z nim uczucie lęku i natłok myśli. Także jak widzisz, to tylko wybryki wyobraźni, które sami sobie nakręcamy. Uświadomiłem sobie ten fakt i jestem dzisiaj zdrowy :cheesy:.
Myśli o "psychiatrykach" i czytanie na wikipedii o chorobach psychicznych ryje baniak równie ostro, co wkręcanie się w to na bombie. Pamiętaj - wyeliminujesz lęk - nie będzie derealizacyjnego odrealnienia. Tak jak by popatrz na te "złe" myśli z boku, a wtedy automatycznie wyśmiejesz to, czym się tak zamęczasz.
Kurwik pisze:O kurwa. Nie, nie to samo. Przepraszam za wulgaryzm ale nie.chesterek47 pisze:Też tak myślę, w końcu dla organizmu jest wszystko jedno czy trauma jest spowodowana działaniem narkotyku czy np. wypadkiem lub gwałtem.
Zjemtwepachy pisze:Myślę, że strasznie się nakręcasz. Cholernie mocno uwierzyłeś, że pojebało Ci się w głowie. Otóż wszelkie derealizacje, nerwice itd, to w rzeczywistości tylko wkrętki, w które ich stwórca bardzo często brnie coraz głębiej i głębiej, odnosząc wrażenie, że wariuje. Podlewasz to tylko LĘKIEM I STRACHEM przed nawrotem odrealnienia emocjonalnego jak i percepcyjnego - boisz się i wtedy bum - odrealnienie. Po prostu staraj się nie wracać do tego myślami, a gdy to się dzieje, to wiedz, że jest to spowodowane wyłącznie uczuciem lęku, które częściowo świadomie sam stwarzasz. Reakcja przyczynowo skutkowa - przypominasz sobie tamten dzień (razem z przeżyciem) i kojarzysz go z paniką.
Zjemtwepachy pisze:"Wtedy już wiedziałem że mam przejebane."
Nie miałeś przejebane. Wydumałeś sobie, że masz przejebane i do dzisiaj wierzysz, że rzeczywiście tak było.
Oczywiście nie występuje to u każdego, bo niektórzy potrafią wyjść z BT, z tego co czytałem.
Zjemtwepachy pisze:"Siedziałem na tym samym fotelu co na tripie i nagle wszystko mi się przypomniało."
Traktuj to miejsce jako miejsce lekcji, a nie miejsce lęku i paniki, tak samo jak całe to doświadczenie. Kiedyś gdy miałem derealizację po ostrym BT, to podczas jego trwania pamiętam, że patrzyłem się w głupie lampki na routerze. Potem po np. miesiącu gdy na nie spojrzałem ponownie, to przypominał mi się tamten dzień, a wraz z nim uczucie lęku. Także jak widzisz, to tylko wybryki wyobraźni, które sami sobie nakręcamy. Uświadomiłem sobie ten fakt i jestem dzisiaj zdrowy :cheesy:.
Zjemtwepachy pisze:Myśli o "psychiatrykach" i czytanie na wikipedii o chorobach psychicznych ryje baniak równie ostro, co wkręcanie się w to na bombie.
Podsumowując, na własnym przykładzie mogę stwierdzić, iż lęk to takie kurestwo, które niestety nie przechodzi od tak jak za dotknięciem różdżki, ale wymaga czasu, wsparcia drugiej osoby oraz podejmowaniem zajęć, które sprawiają nam przyjemność, tak aby nie myśleć o lęku.
pozdro
Ta dyskusja jest bez sensu. PTSD po ziole, masakra :-D
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.