Nie próbowałem i nie wyobrażam sobie zbytnio zen ani hatha jogi po czymkolwiek.
A ja próbowałem i polecam. Po baczce ciało wydaje się być nieco znieczulone i można spróbować trudniejszych asan, pełny lotos bez problemu wchodzi. Kundalini nie polecam bo można dostać (po prostu...) ataku serca (po narkotykach to już w ogóle). Jeżeli chodzi o zen, to umysł jest bardziej rozproszony, ale jeżeli uda się go "wyzerować", to skupienie jest mocniejsze, i można siedzieć dłużej (na zbaku potrafię ponad dwie godziny). Ważne: jak ktoś chce się bawić w takie praktyki po marihuanie, niech sobie zje kostkę cukru, tabakę z guaraną albo glukozą (tiger), czy ciastko. Jak człowiek jest zakleszczony w lotosie, bardziej skomplikowanej asanie i spadnie mu poziom cukru, to mogą być kłopoty.
http://talk.hyperreal.info/post762285.html#p762285
Zieleń pisze:Dale Pendell![]()
![]()
![]()
![]()
gdzie go upolowałeś? :-D
Co do ataku serca w ogóle, to serdecznie polecam mudrę serca, działa jak nitro pod język, mnie wyciągnęła z ataku serca podczas pogłębionej praktyki mefedronu.
@katotaliban: jest jakieś tłumaczenie "Psychologii haszyszu" na polski? Przetłumaczyłem sporą część, nie wiem, czy jest sens kończyć.
Fey: dzięki, pewnie kiedyś spróbuję. :D
x = x
Jeżeli chodzi o mnie to joga po paleniu była męczarnią. Praktykowałem ashtanga jogę i rygor tej dyscypliny był nieznośny gdy pod wpływem marihuany. Wciąż się dekoncentrowałem, a w umyśle panował istny bałagan. Natomiast polecam "uziemienie się" zaraz po paleniu. Jeżeli ktoś ma męczący myślotok lub paranoje, zawsze może popraktykować bycie obserwatorem. Gdy już się to uda to umysł się wycisza, a człowiek pozostaje w przyjemnym zjaraniu, któremu towarzyszy spokój ducha.
Co do substancji cięższego kalibru to ogólnie można się pobawić na zejściu. Jednak branie dla samych eksperymentów z tymi technikami mija się z celem. One zostały stworzone z myślą o ludziach w normalnym stanie świadomości, a w podwyższonym korzysta się z zaawansowanych technik, które bez pomocy nauczyciela mogą wywołać spustoszenie w psychice adepta. Generalnie jeżeli dla kogoś duchowość ma się stać najważniejszym elementem życie, to radzę odłożyć wszystkie używki na bok i zająć się tym na poważnie.
Salax pisze: Natomiast polecam "uziemienie się" zaraz po paleniu. Jeżeli ktoś ma męczący myślotok lub paranoje, zawsze może popraktykować bycie obserwatorem. Gdy już się to uda to umysł się wycisza, a człowiek pozostaje w przyjemnym zjaraniu, któremu towarzyszy spokój ducha.
x = x
Koala, "Psychologia haszyszu" jest juz od dawna przetlumaczona w "Esejach o prawdzie".
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki
Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.