A z diazepamem jest ta chujnia że mało tabletek w opakowaniu i śmiesznie mała dawka. W sumie można najpierw clona, potem dzielić tabletkę po krzyżyku i uzupełniać diazepamem.
Wystarczy pójść do rodzinnego albo do jakiejś przyjaznej apteki i załatwić sobie w chuj antyhistamin tańszych i lepszych od apapu noc, który dalej truje nas paracetamolem. I wcale nie trzeba się przyznawać, że to na skręta. Albo taka mirtazapina czy mianseryna. Ewentualnie jakieś krótko działające neuroleptyki na noc powinny urwać film. Bo benzo i zolpi to jednak wpierdalanie się w kolejne uzależnienie, więc lepiej je ograniczyć. Jak lekarz dobry to i może przepisze jakiś sensowny stabilizator nastroju (czyt. nie karba i nie depakine). Pomocny powinien też być bellergot (niby jest tam luminal, ale w małych dawkach, a oprócz tego alkaloidy tropanowe - działają przeciwskurczowo na mięśnie gładkie, lekko zapierająco, zmniejszą ilość potu, uspokoją serducho i zamulą).
+ jak komuś cierpi brzuszek to polecam scopolan/buscopan, o niebo lepsze niż no-spa
Prawdę mówiąc to tylko teoretyzuję, bo się nigdy nie wpierdoliłem fizycznie w nic innego niż alpra (ale to krótko i przez moje luki w pamięci bo nie byłem pewien ile dni już biorę, poradziłem sobie wtedy bez obstawy lekowej
Praca, praca, praca. Wczoraj musiaem wstać o 3 rano i zapierdalać non stop do godziny 15. Przyszedłem do domu, zjadłem obiad i o godz 17 już grzecznie spałem w łóżeczku zajebany tak ze nikt mnie nie był wstanie obudzić do 4 nad ranem i żadne leki mi nie były potrzbne tylko buszek po pracy
Właśnie rozpuszczam 600 :D
Chciałbym, aby temat się fachowo rozwinął, bez niepotrzebnego spamu. Fajnie by było, gdyby wszystkie posty zawierały opis doświadczeń - temat jest całkiem potrzebny, największa część tutejszych opiatowców to kodeiniści. Fakt wjebania w kodeinę nie świadczy o dużej sile woli, dlatego poradnik odstawienia mógłby stać się bardzo przydatną rzeczą.
Sam praktycznie nie redukowałem dawek, wszystkie detoksy robione były na czysto. Zaopatrywałem się jedynie w laremid i bodajże raz w relanium (podstawa!). Raz próbowałem odstawić za pomocą bupry - jak wiadomo nadaje się do tego znakomicie - jednak po 6dniowym ciągu na tym szicie nie przygotowałem się odpowiednio do pierwszego czystego dnia i się złamałem.
Jeden raz jechałem do miejsca w którym nie mogłem zaopatrzyć się w kodę. Pieniędzy też zbyt wiele nie miałem, więc przed wyjazdem zakupiłem 5 paczek i wyruszyłem. Na miejsce wracałem po 5 dniach, więc rozplanowałem sobie odpowiednio moje zasoby:
1 dzień - 225mg, 2 dzień - 180mg, 3 dzień - 150mg, 4 dzień - 105mg, 5 dzień - 90mg.
Obserwacje były zadowalające - od pierwszego dnia, codziennie rano pobudka była dość ciężka i czułem się specyficznie osłabiony przez resztę dnia, jednak nie było to nawet namiastką wyczerpania na skręcie - efekt absolutnie do przeżycia. Podejrzewam nawet, że gdybym miał wiele zajęć, to mógłbym go przeoczyć ;). Wieczorna dawka kody znosiła zmęczenie i relaksowała, zasypiałem łatwo.
Po owych pięciu dniach wróciłem do siebie, ale na jaw wyszła lipa z kasą, zostałem zmuszony do trzech dni trzeźwości. Pierwszego dnia czułem jedynie to osłabienie. Drugi i trzeci dzień obfitował w mnóstwo efektów absty, jednak niesamowicie słabych - lekki katarek, osłabione mięśnie, delikatne uczucie rozbicia etc. Psychicznie było również spoko. Na sen brałem hydroksyzynę i spałem spokojnie. Czwartego dnia było nawet lepiej niż trzeciego, jednak przyszła kasa i się złamałem od razu :P.
Pomijając to, uważam że mógłbym następnie dni ciągnąć na trzeźwo z palcem w dupie. Spróbuję niedługo tak zejść, chyba że się zdecyduję na buprę; osobiście mi nie robi, oba sposoby uważam za lajtowe, choć pewnie redukcja pozwoli dłużej wytrzymać na trzeźwo ;)
Ferd pisze: Bupry nie polecam... to najbardziej zdradzieckie kurestwo z jakim miałem do czynienia.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
Użytkownicy psychodelików inaczej przetwarzają emocje, m.in. szybciej rozpoznają zagrożenie - wynika z badania UJ. Kierujący nim prof. Michał Bola podkreślił, że przeciera ono szlaki w obszarze neuroobrazowania użytkowników psychodelików, jednak pełne zrozumienie ich wpływu na mózg wymaga wielu lat pracy.
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom
Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.
Tak kawa wpływa na emocje. Badacze: efekt nawet bez kofeiny
Kawa nie działa wyłącznie przez kofeinę – i nie tylko „pobudza”. Nowe badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature Communications pokazuje, że regularne picie kawy zmienia skład bakterii jelitowych, wpływa na metabolizm, a także emocje i zachowanie. Co ważne, część tych efektów utrzymuje się nawet wtedy, gdy sięgamy po kawę bezkofeinową.kawa, badania naukowe, publikacje3 naukowe