Poza tym sformułowanie]
Zależy co dokładnie masz na myśli. Oczywiście, że można przeżyć wspaniałe chwile nie biorąc narkotyków przez całe życie, ale z drugiej strony (moim zdaniem) ci, którzy nigdy nie spróbowali pewnych substancji, są "bardziej ubodzy" w doświadczenie i mają węższe horyzonty (mówię o większości). Oczywiście nie znaczy to, że są mniej wartościowymi ludźmi, żeby nie było.
Tak czy tak, psychodeliki są wspaniałe i niezwykle cieszę się, że je poznałem. Nie znam też osoby, która żałowałaby spotkania z nimi, coś w tym musi być.
Nie dam ci prztyczka ani klapsa
Nie powiem nawet 'pies cię jebał'
Bo to mezalians byłby dla psa"
feydewey pisze: Heh, mi też Ciebie żal.
Zależy co dokładnie masz na myśli. Oczywiście, że można przeżyć wspaniałe chwile nie biorąc narkotyków przez całe życie, ale z drugiej strony (moim zdaniem) ci, którzy nigdy nie spróbowali pewnych substancji, są "bardziej ubodzy" w doświadczenie i mają węższe horyzonty (mówię o większości). Oczywiście nie znaczy to, że są mniej wartościowymi ludźmi, żeby nie było.
Tak czy tak, psychodeliki są wspaniałe i niezwykle cieszę się, że je poznałem. Nie znam też osoby, która żałowałaby spotkania z nimi, coś w tym musi być.
Masz dużo racji - życie większości ludzi jest nudne i monotonne. Ich wrażenia są niewielkie, ich odczucia są niewielkie, bo nie są zdolni do przeżywania świata w szerszy sposób. I co? Biorą narkotyki, by zebrać parę doświadczeń innych od ich życia. Nie raz bywa tak, że po mocny psychedeliczny trip jest najbardziej wyrazistym doświadczeniem życia - jak się do tego ma reszta życia? Wszystko marnieje wobec tripa? No i potem tylko ćpać dalej, chociaż czuje się dysonans.
Chodzi mi o odwrócenie tej sytuacji - gdzie życie jest na tyle głębokie i przeżywający jest na tyle "wczuty" że narkotyki nie dominują jego prospektu na doświadczenia "życia. Życie samo w sobie, bez wzmacniaczy.
is busy dying
I tu przychylam sie do wypowiedzi macek. Narko to tylko dodatki które mogą wzmocnić odczucia. Owszem w pewien sposób warunkują. Teraz gdy ide na jakiś koncert szczególnie pokręconej muzy to od razu planuje przez pryzmat ewentualnej intoksykacji. Po prostu już wiem, że większa frajde da mi przypalenie czy inna używka niż jakbym miał na trzeźwo przeżyć ów występ. Ale czemu nie? W końcu wydaje czasem na to dużą kase. Chce to przeżyć na O WIELE wyższym poziomie niż trzeźwość może mi dać. Chociażbym nie wiem jak sie skupił na tej muzyce i mimo że kocham ją na trzeźwo to NIE MA BATA żeby ów naturalny stan umysłu dał mi to czego oczekuje. Do 22 roku zycia jeździłem na koncerty, niektóre przeżywałem na trzeźwo, inne na alkoholu, więc wiem o czym mówie. I nie widze NIC zdrożnego w takim uwarunkowaniu, naturalnie póki to nadal tylko "dopalanie" wrażeń a nie codzienność czy ucieczka od życia.
A uważacie, że da się...
Nie raz bywa tak, że po mocny psychedeliczny trip jest najbardziej wyrazistym doświadczeniem życia - jak się do tego ma reszta życia? Wszystko marnieje wobec tripa? No i potem tylko ćpać dalej, chociaż czuje się dysonans.
Z tego zdania wynika, że moja mama, która nie ćpa, a na imprezach potrafi pić jeden kieliszek wódki przez cały wieczór, pije po to, żeby się ukurwić xD
Gwynnbleid - Wiesz, to jest Twoja sprawa, tylko, że przy takim sposobie myślenia wychodzi na to, że przed każdym koncertem musisz załatwić sobie jakiś narkotyk ;) Na pewno naćpanie się na koncercie musi być ciekawą rzeczą (Jeszcze nie próbowałam), ale ja bym raczej radziła Ci chodzić na koncerty dla muzyki. A ćpanie na koncercie raczej powinno być takim rarytasem od czasu do czasu :)
Gwynnbleid - Wiesz, to jest Twoja sprawa, tylko, że przy takim sposobie myślenia wychodzi na to, że przed każdym koncertem musisz załatwić sobie jakiś narkotyk ;) Na pewno naćpanie się na koncercie musi być ciekawą rzeczą (Jeszcze nie próbowałam), ale ja bym raczej radziła Ci chodzić na koncerty dla muzyki. A ćpanie na koncercie raczej powinno być takim rarytasem od czasu do czasu ]
Dżizas! Po tej wypowiedzi mam wrażenie, że jak czytasz posty innych, to ich zupełnie nie rozumiesz, a swoich nie czytasz wcale, o rozumieniu nie wspominając.
Przecież to oczywiste, że na koncert się idzie dla muzyki, a różne substancje psychoaktywne które uploadujesz na koncercie służą WYJEBITNIE głębszemu odbiorowi tejże, co maksymalizuje wrażenia. Muzyka jest tu głównym celem, a nie przyjęcie narkotyku :-I
Nie dam ci prztyczka ani klapsa
Nie powiem nawet 'pies cię jebał'
Bo to mezalians byłby dla psa"
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki
Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.
