Paru kumpli poczęstowałem paroma rzeczami, spróbowali z ciekawości i co jakiś czas wspólnie coś bierzemy, jednak mamy do tego zupełnie inne podejście. Ogół znajomych wie, że mam kontakt z narkotykami i często mogę być pod ich wpływem, ale raczej nie spinają się o to. Co jakiś czas tylko słyszę "on bierze jakieś tabletki z apteki, ale musi mieć zrytą banię", ale mam na to wyjebane.
Narkotyki - wątek społeczno-socjologiczny
czyli narkotykowy coming out
i przenieść do działu Narkotyki ;) może wywiąże się ciekawa dyskusja.
yasmeenaah pisze: Ja zwykle biorę sama. Kiedyś po kilkutygodniowym DHcodeinowym przymuleniu mój facet chciał wiedzieć, poczuć co się ze mną dzieje itp... no to wzięliśmy po 250 DHC jednorazowo. On nic nie poczuł, ja miałam swoje "latanie"... pffff... szkoda tabletek na niego :). Wolę sama. Poza tym sprawdza się w każdej sytuacji gdy potrzebuję jakiejkolwiek pomocy. Lepiej jak jedno z nas jest na chodzie. Tak, jestem egoistką.
eniłej - żeby nie było offtopu, większość moich znajomych coś zarzuca(99% MJ), tylko jeden jest anty(podejście -" nie biorę, to gówno - ale nie mam nic przeciwko temu, żebyś naćpał się przy mnie - nawet to lubię, przynajmniej jest śmiesznie"). Czasem ktoś coś powie, że po kwasach to są halucynacje, że się nie ogarnia - ale odpowiadam, że to nie prawda - niektórzy są zainteresowani, inni nie. Ogólnie loozy są.
rrd pisze: sądzę że dobrze by było zmienić nazwę wątku na
Narkotyki - wątek społeczno-socjologiczny
czyli narkotykowy coming out
i przenieść do działu Narkotyki ;) może wywiąże się ciekawa dyskusja.
W dziale ogólnym zaraz byłoby masę bezsensownych postów o jaraniu zioła, które jest raczej tolerowane przez znajomych.
Hurra, diese Welt geht unter
połowa znajomych nie ma nawet pojecia że w aptece można coś takiego nabyć, a z resztą są bardzo ciekawe drag-party.
U mnie 2 osoby wiedzą, ze ćpam kodę i jest luz. Nie ma żadnych uwag, nawet nie wiedza kiedy jestem naćpany. W ogóle o tym nie rozmawiamy. Czasem ktoś zażartuje, ze noszę apteczkę przy sobie jak np. otworzę plecak i tam jest w chuj opakowań po kodzie i czasem po benzo. Kiedyś kumpel nie mógl zasnac i zadzwonil do mnie z pytaniem, czy mam jakieś benzo, a nie wiedzial, ze ćpam. Wiedzial, ze mam dużo leków po prostu. Czasem jak sie najebalem to zartobliwym tonem opowiadalem kumplom, ze ćpam kodę i w sezonie opium, ale chyba nikt tego nie traktuje poważnie. Całe szczeście.
Jeśli o inhalanty chodzi, to mialem parę przypałow np. zerwany film na ćwiczeniach i u mnie na roku już wszyscy wiedza, ze czasem bucham, ale traktuja mnie normalnie.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
KAS: 88 kapsułek z kokainą w żołądku + 1 w saszetce
Funkcjonariusze z Pomorskiego Urzędu Celno-skarbowego w Gdyni (PUCS) wykryli przemyt znacznej ilości kokainy na terenie Portu Lotniczego Gdańsk-Rębiechowo. Do rutynowej kontroli został skierowany podróżny, który przyleciał z Londynu.
Nastolatek sprzedawał narkotyki kolegom. Pomagała mu 13-latka
Policjanci z Oruni rozpracowali sprawę, która zaczęła się od niepokojącego zgłoszenia o 13-latce handlującej narkotykami wśród rówieśników. Szybko okazało się, że dziewczynka nie działała sama. Jej "szefem" był 18-latek.
