Ona jest skierowana raczej do ludzi którzy gdzieś na imprezie coś zarzucą, a potem mają jechać. Naprawdę, odsetek 'świadomych' ćpunów, którzy wiedzą oprócz tego, że po tym jest pizda, a po tamtym faza wiedzą co nieco na temat ich budowy, działania na mózg itp jest bardzo niewielki. Ty do tej grupy się zaliczasz i kampania do Ciebie nie dociera, bo zamiast łapać proste przesłanie skupiasz się błędach. Może natomiast dotrzeć do kogoś, kto zażywa sporadycznie i nie jest ostro wkręcony w ćpuńską mentalność.
Upalacz pisze: Tylko czy ktoś tak ograniczony powinien dostawać prawo jazdy?
Kampania ta ma prosty przekaz. Lepiej żeby ten przekaz był zakorzeniony w ludziach z natury. Czyli szerokie informowanie, edukowanie, wyjaśnianie. To musi być uzasadnione merytorycznymi argumentami, a nie takie traktowanie dorosłych jak dzieci.
Owszem, należałoby wprowadzić rzetelną edukację, ale jej efekty zobaczymy dopiero kiedy objęte nią pokolenia dorosną. TERAZ potrzebujemy środków doraźnych, a akcja 'Brałeś? Nie jedź' takim właśnie środkiem jest.
tehacek pisze:
Za mały wpływ mam na społeczeństwo żeby coś swoimi uwagami wskórać zapewne. A tak by się chciało...
Pewnie nawet jakbym został ministrem edukacji to i tak jakbym chciał coś w tym kierunku (świadomości społeczeństwa) zmienić na lepsze to zaraz by mnie zdymisjonowali.
Liczę na to, że chociaż kilkadziesiąt tysięcy osób to przeczyta jednak i może coś by się od strony społeczeństwa ruszyło. Chciałbym, aby ludzie, o których piszesz - sporadyczni użytkownicy - zagłębili się w ten temat.
Co do gloryfikacji to nie gloryfikuję używek. Gdyby wszystkie nagle zniknęły to niczego by mi nie brakowało. Uzależniony na szczęście nie jestem. Od pewnego czasu wolę po prostu inne używki niż alkohol. Takie, po których nie tracę przytomności, nie rzygam, nie tracę równowagi, nie boli po nich głowa, żołądek i wątroba, nie jestem otępiony, a w dodatku są przyjemniejsze w działaniu.
Może z moich wypowiedzi to tak wyglądać, bo jestem bardzo niezadowolony z nielegalności niektórych używek. Jestem zmuszony do "abstynencji" od niektórych używek przez nieodpowiedzialnych durni, którzy sobie czymś zaszkodzili bo brali za dużo i za często. A ja bym chciał tylko raz na kilka miesięcy np. szałwię spróbować albo kava-kava o marihuanie już nie wspominając.
Przecież nie jestem jakimś nadczłowiekiem, supermenem czy chociażby strongmenem albo profesorem. Więc skoro ja dbam o bezpieczeństwo, zachowuję umiar i ostrożność - to dlaczego inni nie? Dlaczego, skoro ja wiem kiedy mogę prowadzić po zażyciu czegoś, inni nie wiedzą?
A ćpuńska mentalność to nie rozumiem. Chodzi o tą gloryfikację? Nie należę do tego typu ludzi co są tak zadowoleni z fazy żeby być wciąż pod jej wpływem aż wpadają w uzależnienie i jeszcze się z tego cieszą, albo godzą się z tym, poddają, ale udają, że są zadowoleni. Albo są zadowoleni już tylko, gdy są na fazie. To nie mój sposób na życie.
Dla mnie to wyłącznie przyjemniejsza alternatywa dla alkoholu, przy czym zagłębiam się w tą tematykę dla bezpieczeństwa. Warto wiedzieć co najmniej szkodzi, co wychodzi najtaniej, działa najprzyjemniej i ma najmniej negatywnych efektów ubocznych (w tym potencjał uzależniający).
Doraźna moim zdaniem byłaby stała kampania informacyjna na temat używek.
Nie dociera do mnie po co w ogóle tak naprawdę trzeba takie rzeczy komukolwiek tłumaczyć - zwłaszcza przez akcję na skalę całego kraju. Tak jakby ludzie nie myśleli. Dosłownie - jak bardzo trzeba mieć wyłączony umysł żeby prowadzić pojazd będąc nietrzeźwym?
Zresztą tak jak wspominałem - nietrzeźwi ludzie czasami prowadzą, bo mają problemy życiowe, są zmuszeni jakąś dziwną sytuacją. Trzeba to mieć na względzie, że nie zawsze jest to wynikiem złej woli i nieodpowiedzialności i nie każdy nietrzeźwy szarżuje lub traci przytomność za kierownicą. Nie wiem natomiast, czy reformowalni są tacy jeżdżący z premedytacją - bo są przekonani, że świetnie prowadzą, bo świetnie się czują. Do takich w każdym razie na pewno ta kampania nie dotrze, jedynie przestraszą się co najwyżej tacy, którym parę razy zdarzyło się prowadzić po paleniu, dwóch - trzech piwach czy pigułce szczęścia. Przestraszą się, bo jest szum medialny na ten temat i większe ryzyko kontroli policyjnych itp. itd..
W moim odczuciu jest tak: czuję się jak na nagonce na mnie, bo zdarza mi się jeździć z jakąś zawartością czegoś w organizmie, ale nigdy nie prowadzę tak naprawdę pod wpływem. Nie chciałbym trafić do więzienia na mocy niesprawiedliwego prawa. Z tego co mi wiadomo (ale byłbym zadowolony jeśli się mylę) to wymiar "sprawiedliwości" nie zwraca w Polsce uwagi na faktyczną trzeźwość tylko na ilość substancji w organizmie. To jest niesprawiedliwe. Wiadomo, że substancje zawsze utrzymują się dłużej niż wynosi czas ich efektywnego działania.
akcje popieram jak najbardziej
konsultacja ze mną zagraża życiu i zdrowiu
Janssen-Cilag powinien mnie dożywotnio sponsorować
matka chemia kocha swoje dzieci i nie pozwoli im umrzeć w samotności
Wiadomo, czym grozi jazda po alkoholu. Jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, że równie niebezpieczne jest prowadzenie samochodu po narkotykach!
Dlaczego? Do prowadzenia pojazdu oprócz prawa jazdy, sprawnych rąk, nóg i oczu, potrzebny jest przede wszystkim sprawnie funkcjonujący mózg, który odpowiada za kontrolę i koordynację wszystkiego, co robimy. Aby bezpiecznie jechać, kierowca musi być w pełni skoncentrowany i szybko reagować na zmieniające się warunki drogowe. Alkohol i wszystkie narkotyki, z dopalaczami włącznie, zmieniają świadomość, zakłócając normalną pracę mózgu, a tym samym zmniejszają zdolność do bezpiecznego kierowania pojazdami.
Uważasz, że tak samo negatywny wpływ na bezpieczeństwo ma jazda 30 minut po wypiciu jednego piwa jak 30 minut po wypiciu 5 piw? Tak samo negatywny wpływ ma jedno zaciągnięcie się skrętem jak 5 zaciągnięć?
Jakoś ta akcja nie rozróżnia ilości zażytej substancji.
Albo ta akcja mnie nie dotyczy i zbyt personalnie to odbieram.
I co to ma być "jazda po" czymś? To znaczy kiedy po? Jak 10 lat temu pierwszy raz wypiłem całe piwo to już całe życie jestem przecież "po" alkoholu. Czyli mimo abstynencji przez resztę życia i tak nie powinienem prowadzić, bo jestem naznaczony. Chodzi o rozpoczęcie jazdy w ciągu kilku minut po zakończeniu spożycia?
Ja nie popieram tej akcji.
Idea w pewnym sensie słuszna, tylko wykonanie polskie, a wszystko w tym kraju oprócz moczu to gówno, czyli gówniane.
Obesrane komunały bez konkretnych szczegółów. Po jakiej ilości nie można prowadzić? Po jakim czasie od spożycia nie można prowadzić? Jak to się ma do indywidualnych uwarunkowań fizycznych? To w końcu trzeba się przejmować stężeniem substancji w organizmie czy chodzi wyłącznie o niezakłóconą pracę mózgu?
Szkoda mi tylko zdemonizowanej marihuany. Ale spoko - są "dopalacze", których póki co policja nie jest w stanie wykryć, a ja nie mam najmniejszych skrupułów jadąc pod ich wpływem w momencie, gdy zachowuję się, wyglądam i prowadzę pojazd tak samo jak zupełnie trzeźwy. Po prostu zawsze zgodnie z przepisami wystarczy jeździć. To, że ktoś tak "fajny" jest że po najtwardszych mózgojebach jeździ przysypiając za kierownicą, nie mogąc utrzymać prostego kierunku jazdy, lub jedzie z nadmierną prędkością to już inna bajka. Ktoś z łagodnie poprawionym humorkiem, bez problemów z orientacją, a ktoś nabuzowany do granic przytomności - widać różnicę? Obydwaj stanowią takie samo zagrożenie?
Od kilku godzin męczę hyperreala swoimi postami. Zapomniałem dlaczego. Ivory Wave. Ale ja to przecież 15 godzin temu około 0,1g wciągnąłem! :moody:
I co to ma być "jazda po" czymś? To znaczy kiedy po? Jak 10 lat temu pierwszy raz wypiłem całe piwo to już całe życie jestem przecież "po" alkoholu. Czyli mimo abstynencji przez resztę życia i tak nie powinienem prowadzić, bo jestem naznaczony. Chodzi o rozpoczęcie jazdy w ciągu kilku minut po zakończeniu spożycia?
Nie jest sztuką przebić się przez twardą opinię mas, sztuką jest przebić się przez nią i nie popaść bez reszty w dokładnie odwrotną, znaleźć obiektywny środek. A wkładanie w świeżo narodzone w głowie przemyślenia zbytniej pasji też nie wygląda dobrze, robi z piszącego ślepego na uwagi pieniacza, przynajmniej w oczach niektórych, jak mi się wydaje.
Ah, gdybyś chciał nawiązać do cytatu - jazda po czymś, to jazda pod wpływem substancji chemicznej lub w stanie kiedy przestaje ona działać na organizm i pojawiają się skutki uboczne (czyt. zrzut). Zadowolony?
Upalacz pisze:
Szkoda mi tylko zdemonizowanej marihuany. Ale spoko - są "dopalacze", których póki co policja nie jest w stanie wykryć, a ja nie mam najmniejszych skrupułów jadąc pod ich wpływem w momencie, gdy zachowuję się, wyglądam i prowadzę pojazd tak samo jak zupełnie trzeźwy. blablabla
Także prowadzenie samochodu po tzw. „dopalaczach” jest bardzo niebezpieczne
[/quote]
nie spinaj sie.
Upalacz pisze: Szkoda mi tylko zdemonizowanej marihuany. Ale spoko - są "dopalacze", których póki co policja nie jest w stanie wykryć, a ja nie mam najmniejszych skrupułów jadąc pod ich wpływem w momencie, gdy zachowuję się, wyglądam i prowadzę pojazd tak samo jak zupełnie trzeźwy.
Mi się zawsze wydawało, że pod wpływem nie należy jeździć, bo stwarza się duże niebezpieczeństwo dla siebie i przede wszystkim innych. a Ty dowalasz tekstem, że cieszysz się mogąc jeździć zajebanym z pewnością, że w razie czego psy nic nie wykryją.
pisałeś że nie podoba Ci się, że państwo traktuje ludzi jak tępe zwierzęta, którym wszystko trzeba nakazywać i zakazywać, a okazuje się, że sam byś do takiego miana kwalifikował - z tego co napisałeś można wysnuć wniosek, że nie prowadzisz po alku/nielegalnych dragach nie dlatego że coś może się stać Tobie lub innym, ale dlatego, że policja może Cię udupić. eh.
a tak btw, w mieszankach ziołowych są syntetyczne kanabinoidy, nie wiem czy budową są zbliżone do thc, ale jeśli tak, to spora szansa że tester na zioło zrobi pozytywny test po mieszankach.
KraX pisze: [...]wczoraj straciłem jedynie lusterko hehe ale jeździłem sam, nie odważył bym się narazić innych osób na szwank zdrowia czy życia nawet jakby tego chcieli bo niechciałbym tego żałować do końca życia.
Pilzenzeit, pilzenzeit, pilzenzeit...
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
