Nie gardzę ludźmi którzy nie palą. Wręcz szanuje tych którzy potrafią powiedzieć "Nie, po prostu dziękuję" gdy wokół wszyscy smolą. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to że osoba która nigdy nie paliła, mówiąc "nie mam ochoty", po prostu kłamie, ponieważ nie ma zielonego pojęcia czy rzeczywiście nie ma na to ochoty:P Wkurwiają mnie tylko ludzie którzy tak jak wspominali przedmówcy - moralizują. My mamy jointy, on ma browar i uważa że jest cool, bo wokół same wyćpuchy, a on jest jak skała
ruusujuuriuute pisze: Marihuana i narkotyki wpłyneła na moje liberalne poglądy, mimo że jestem z domu raczej konserwatywnego.
ruusujuuriuute pisze: Ludzie nieraz boją się nawet tego co widzą po zielonym.
Zwykle zastawianiu blokad towarzyszy zastraszanie przed zgubnymi skutkami pozbycia się ich. Odrzucenie społeczne, śmieszność... Dużo bezpieczniej pozostać głupim i przyślepawym ;)
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.