Koleś zwykle roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, wzbudza ciekawość opowieściami o przestępczych powiązaniach swoich starszych braci, i zaopatruje całą wiochę/miasteczko w gówno, które przywożą mu znajomi jego brata od znajomych ziomów dilera z innego miasteczka. Po osiemnastu pośrednikach zawartość worka (niezależnie od koloru) przypomina nalot na papierku. Takie ewenementy funkcjonują dzięki zacofaniu ludności małomiasteczkowej, której nigdy nie przyjdzie do głowy, że robi się ich w dość twardego huja.
Kiedyś mój młodszy kolega z liceum sprzedał mi na czyste szkło za sakramentalne trzy dychy, ale przyniósł mi to kto inny. Dzwonię więc do niego i opierdalam, a on, że luzzz sto procent, jutro mi odda. Nazajutrz wyciągnął torbę i mówi: nasyp sobie. Pytam: ile? No tak, żeby był gram. W torbie było może dziesięć nabić.
Tak więc ludziom związanym z rynkiem narkotyków brakuje przede wszystkim świadomości, którą bardziej przebiegli wykorzystują do zaprowadzenia dyktatury. Przedziwnie wyglądają takie miejscowości podporządkowane jednemu, małoletniemu sprzedawcy, który z resztą sam nie wie ile miejsca w torbie zajmuje i jak powinien wyglądać gram.
Karykatury wszystkiego, jebane.
Popieram zalozyciela tematu. Jakosc dragow w PL jest tragiczna, leca w chuja praktycznie przy kazdej okazji.
Sam wprawdzie duzo nie cpam, ale slyszy sie od wielu osob narzekania.
trawa - ciezko trafic na dobra nature. Wiekszosc to chemia, do tego w sztuce zwykle jest 0.7 a nie 1g jak byc powinno.
White - kumpel bral kiedys ostro, mowil ze mieszaja to z roznym gownem typu apap aby bylo tego wiecej.
Kwas - zalatwienie dobrego kwasa, ktory wypierdala w kosmos graniczy z cudem. No i zamiast LSD moze tam byc wazka albo i nic ;/
Klient placi, wiec powinien dostac to co chce.
Szkoda ze do sadu nie mozna ich pozwac, byloby zbyt pieknie ]
o kurwa, jak mnie drażni, jak znajdzie się niećpający teoretyk, który od kumpli wie, że jest chujowo i musi się tym ze szczegółami wszystkim znanymi, podzielić się na forum.
Kurwa, jeżeli kupujesz dragi od jakiegoś dzieciaka, to bardo prawdopodobne, że kupujesz gówno.
Jeżeli w gramie masz 0,7 - to znaczy, że dajesz się ruchać, ja biorę od 2 gości, którzy ważą to co sprzedają, a potem mi się zdarza to sprawdzić swoją wagą i zawsze jest 1g lub więcej.
Speed - dużo chujni, ale jak nie jest w ciągu, tylko chce się raz na jakiś czas, to albo się bierze dobre, albo się nie bierze wcale, albo się nie narzeka. A speed potrafi być w Polsce bardzo dobry, to pojedynczy biegacze dosypują coraz więcej gówna do niego.
Kwas - skoro graniczy z cudem, to wchuj ludzi z tego forum jest prawie cudotwórcami. Zresztą, kurwa, kwas nie ma wyrywać z butów, bo gdyby na każdym kartoniku było po 300ug, to szybko by się *większość* nieoblatanych klientów zniechęciła.
Także proszę nie pierdolić jak to jest źle. Fakt - dużo jest chujni, ale jest też dobry towar, a że nie umiesz sobie takiego zorganizować, to nikogo wina.
p.s. co to jest kurwa chemiczna trawa? z jakimś domestosem? czy diler kupuje u chińczyków jwh18 i dodaje do weeda? :nuts:
Kolek nie zarlem z 4 lata, ale juz wtedy wyjebki chodzily...trzeba bylo troche wpiedolic zeby faze poczyc...nie mdmowa niestety. Dobry pik to mi jeden starczal na impreze...ah nostalgia.
PolitykEkstazy pisze: Na zachodnich prowincjach rozmnożyła się instytucja 15-letniego dilera.
Koleś zwykle roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, wzbudza ciekawość opowieściami o przestępczych powiązaniach swoich starszych braci, i zaopatruje całą wiochę/miasteczko w gówno, które przywożą mu znajomi jego brata od znajomych ziomów dilera z innego miasteczka. Po osiemnastu pośrednikach zawartość worka (niezależnie od koloru) przypomina nalot na papierku. Takie ewenementy funkcjonują dzięki zacofaniu ludności małomiasteczkowej, której nigdy nie przyjdzie do głowy, że robi się ich w dość twardego huja.
Kiedyś mój młodszy kolega z liceum sprzedał mi na czyste szkło za sakramentalne trzy dychy, ale przyniósł mi to kto inny. Dzwonię więc do niego i opierdalam, a on, że luzzz sto procent, jutro mi odda. Nazajutrz wyciągnął torbę i mówi: nasyp sobie. Pytam: ile? No tak, żeby był gram. W torbie było może dziesięć nabić.
Tak więc ludziom związanym z rynkiem narkotyków brakuje przede wszystkim świadomości, którą bardziej przebiegli wykorzystują do zaprowadzenia dyktatury. Przedziwnie wyglądają takie miejscowości podporządkowane jednemu, małoletniemu sprzedawcy, który z resztą sam nie wie ile miejsca w torbie zajmuje i jak powinien wyglądać gram.
Karykatury wszystkiego, jebane.
burek123 pisze:dobrze to ujęłeś ale ja bym za huja nie dał za kane 30 zł, maximum 5 złotych. a tym małomiasteczkowym dilerem to sie zgadzam bo parenasie kilometrów odemnie to jest taka wies właśnie i typek goni w sumie niby cały czas tylko on ma i okloicznych dużo wsi od niego bierze, słyszałem ze jak zaczynał to worki dawał nawet dobre, a teraz niby przynosi 3-4 kany w worku jakiegos outowego sianka, a z tymi opowieściami braćmi mniej rozjebałerś hehae dobre :-DPolitykEkstazy pisze: Na zachodnich prowincjach rozmnożyła się instytucja 15-letniego dilera.
Koleś zwykle roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, wzbudza ciekawość opowieściami o przestępczych powiązaniach swoich starszych braci, i zaopatruje całą wiochę/miasteczko w gówno, które przywożą mu znajomi jego brata od znajomych ziomów dilera z innego miasteczka. Po osiemnastu pośrednikach zawartość worka (niezależnie od koloru) przypomina nalot na papierku. Takie ewenementy funkcjonują dzięki zacofaniu ludności małomiasteczkowej, której nigdy nie przyjdzie do głowy, że robi się ich w dość twardego huja.
Kiedyś mój młodszy kolega z liceum sprzedał mi na czyste szkło za sakramentalne trzy dychy, ale przyniósł mi to kto inny. Dzwonię więc do niego i opierdalam, a on, że luzzz sto procent, jutro mi odda. Nazajutrz wyciągnął torbę i mówi: nasyp sobie. Pytam: ile? No tak, żeby był gram. W torbie było może dziesięć nabić.
Tak więc ludziom związanym z rynkiem narkotyków brakuje przede wszystkim świadomości, którą bardziej przebiegli wykorzystują do zaprowadzenia dyktatury. Przedziwnie wyglądają takie miejscowości podporządkowane jednemu, małoletniemu sprzedawcy, który z resztą sam nie wie ile miejsca w torbie zajmuje i jak powinien wyglądać gram.
Karykatury wszystkiego, jebane.
Nie kupuję baki bo po spaleniu wypruwa flaki. Czasem wezmę nosa, nawet dobra jakość, na dwa dni gramulec styka. Piguły to już nawet zapomniałem jak wyglądają i z chęcią bym się tak z dwiema potruł. Jednak prawda jest taka, że się oszukiwać nie ma co, dilce strzasznie w chÓja lecą z jakością "bo i tak zejdzie". Dopóki, w co nie wierzę, ludzie przestaną brać chujowy materiał z naciskiem dilcowi, że goni gówno, dopóty trza się będzie zaopatrunkować w dopalaczach albo w aptekach, hahaha. Pozostaje jeszcze alternatywa - rc w dobre ręce, albo własna hodowla pomidorów czy innych ładnych kwiatków wystrojowych wnętrze pokoju lub zewnętrze ogródka
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
