Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 1044 • Strona 105 z 105
  • 2 / / 0
Bardzo duzo osob nie bierze pod uwage morsowania a szkoda bo miom zdaniem potrafi poprawic nastroj tak samo jak sport tylko ze jest lepszy bo w sytulacjach awaryjnych uspokoisz sie od razu po wejscu do lodowatej wody a na aktywnosc fizyczna musisz troche czasu poswiecic zanim cie uspokoji. Warto jest o tym pamietac bo zanim sport cie odstresuje w tym czasie juz mozesz nawmawiac sobie jakis shiz czy urojen a pozniej bedzie problem odroznic czy cos jest prawda czy twoim wymyslem. Ja juz tak mialam i dopiero teraz nauczylam sie ze musze reagowac od razu bo jedna mysla moge zepsuc wszystko. A i z swojego doswiadczenia moge dodac ze zdrowy styl zycia nic nie da jak sie nie zmieni przekonan wierzen dopiero jak sie wdarzyla sytulacja w zyciu ktorej najbardziej sie balam bo myslalam ze jak to sie wydarzy to bedzie koniec zobaczylam ze to nie byl koniec swiata i zycie sie toczylo dalej nie umiem tego lepiej obrac w slowa poprostu jak wszystkie twoje leki sie spelnia i zrozumiesz ze to wcale nie bylo takie straszne otrzymasz spokuj.Jesli chodzi o odkrycie jakie przekonania nam pomagaja a jakie szkodza to chyba tylko z doswiadczenia sie mozna tago nauczyc. Ja np. odkrylam ze nie mozna caly czas polegac na tym ze znajdziemy jakas osobe ktora cie wyleczy bo nie wazne kogo bys znalazl ta osoba jest w stanie zrobic tyle co zyd w czasie okupacji by ci pomoc nie wazne jak by sie starala nie ma wplywu na twoja chorobe moze ci co najwyzej potowarzyszyc w niedoli ,ale nie zrobi za ciebie roboty.Wyleczyc sie mozesz tylko ty sam nikt tego za ciebie nie zrobi.
  • 13 / 2 / 0
Ja już kiedyś tu reklamowałem - u mnie bieganie było i jest mega rozładunkiem (ze 20-25 lat już biegam). Mi w najgorszych okresach naprawde ratowało głowe, z morsowaniem ciekawe, tyle że zanim dotrzesz s&s to mija czas, ja mialem takie stany że musiałem reagować tu i teraz, biegac można wszedzie, zawsze i o każdej porze.
W jakichś najgorszych momentach, zauważyłem że długotrwałe efekty przynosi niemiłe - przesowanie swoich granic, wchodzenie w sytuacje duzego dyskomfortu i stresu, mierzenie si3 z tym. Osobowosc sie adaptuje.
Tez czas sam dla siebie, poukladanie mysli.
  • 150 / 57 / 0
Zgadzam się z tym, że sama dieta, suplementy czy nawet sport nie rozwiązują problemu, jeśli człowiek ciągle żyje w tym samym schemacie myślenia. Ale dodałbym jedną rzecz – nie każdy musi dochodzić do tego przez "spełnienie najgorszego lęku". Czasem wystarczy wiele małych doświadczeń, które pokazują, że katastroficzne przewidywania po prostu się nie sprawdzają.

Co do morsowania – u niektórych faktycznie działa, bo mocno angażuje organizm i odcina od natłoku myśli. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to rozwiązanie dla każdego, zwłaszcza przy problemach z sercem czy nadciśnieniu. To bardziej narzędzie niż lekarstwo.

Najbardziej trafne wydaje mi się to, co napisałaś o odpowiedzialności za własne zdrowie. Terapeuta, psychiatra czy bliscy mogą pokazać kierunek, wesprzeć i pomóc zrozumieć mechanizmy lęku, ale codzienną pracę wykonuje sam zainteresowany. To często nudne i mało spektakularne rzeczy: stopniowe oswajanie lęku, nieuciekanie od trudnych emocji, regularny sen, ruch i cierpliwość. Efekty zwykle przychodzą wolniej, niż byśmy chcieli, ale za to są dużo trwalsze niż szukanie jednego "cudownego sposobu".
  • 1100 / 256 / 0
@OjciecPio2

Jeżeli chodzi o nerwicę to masz rację, że nie wszystkie katastroficzne sytuacje nam się przydarzą. Jeżeli lęki są silne to najlepiej działa proteza w postaci leku, np SSRI (w badaniach mają wyższą skuteczność przeciwlękową niż benzo, to nie są antydepresanty) jak lęk zostanie zmniejszony to poprzez mocną ekspozycję. Czyli konfrontację z lękiem. Po to by w mózgu mogły pojawić się nowe połączenia związane z brakiem lęku.

Przykład. Boje się iść do sklepu to idę coś kupić. Ja w ten sposób wyleczyłem nerwicę. Konfrontacja z lękiem.

Co do pierwszego zdania chciałem jeszcze rzucić takie zdanie do przemyślenia. A co jeżeli te koszmarne wizję się spełnią? Ja miałem tak osobiście. Wydarzył się w moim życiu taki dramat że nawet nie miałem go w głowie. I nie musiał nikt mi umrzeć ani nic tego typu. Po prostu wiem, że mimo wszystko takie tragiczne scenariusze gdzieś tam się realizują i zawsze może trafić na Ciebie. Jutro może Cię samochód przejechać. Jutro możesz się dowiedzieć że zaraz umrzesz, bo jesteś śmiertelnie chory, albo zachorujesz tak, że tematyka tego forum będzie najmniejszym kurwa problemem.

Niestety tak w życiu jest. To nie pomaga w nerwicy, sprowadzając wszystkich na ziemię. Ale to jakiś promil, albo jeszcze mniej przypadków. Najlepiej cieszyć się każdym dniem, każdym wschodem słońca i jego zachodem.

Żyć tak, aby nie czuć, że ten dzień był zmarnowany. Żyć, aż do bólu.
ODPOWIEDZ
Posty: 1044 • Strona 105 z 105
Artykuły
Newsy
[img]
Marihuana a palenie papierosów. Co ujawnia badanie?

Próbują rzucić palenie papierosów i wybierają marihuanę. Jak często? Nowy sondaż zestawia ją z lekami i wskazuje na ważne zastrzeżenia.

[img]
Senat za wyższą akcyzą na alkohol. Nikt nie był przeciw

Senat jednogłośnie przyjął ustawę zwiększającą akcyzę na napoje alkoholowe. Dodatkowe wpływy z podwyżki zasilą budżet Narodowego Funduszu Zdrowia. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.

[img]
Zgrzany worek w plecaku rowerzysty nie wystarczył. Policjanci wyczuli temat

Narkotyki miał w termicznie zgrzanym worku, ale uwagę policjantów zwrócił zapach marihuany. Kontrola 24-latka jadącego rowerem elektrycznym zakończyła się odkryciem kilkudziesięciu porcji mefedronu i marihuany w jego plecaku. Mężczyzna trafił na miesiąc do tymczasowego aresztu.