W jakichś najgorszych momentach, zauważyłem że długotrwałe efekty przynosi niemiłe - przesowanie swoich granic, wchodzenie w sytuacje duzego dyskomfortu i stresu, mierzenie si3 z tym. Osobowosc sie adaptuje.
Tez czas sam dla siebie, poukladanie mysli.
Co do morsowania – u niektórych faktycznie działa, bo mocno angażuje organizm i odcina od natłoku myśli. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to rozwiązanie dla każdego, zwłaszcza przy problemach z sercem czy nadciśnieniu. To bardziej narzędzie niż lekarstwo.
Najbardziej trafne wydaje mi się to, co napisałaś o odpowiedzialności za własne zdrowie. Terapeuta, psychiatra czy bliscy mogą pokazać kierunek, wesprzeć i pomóc zrozumieć mechanizmy lęku, ale codzienną pracę wykonuje sam zainteresowany. To często nudne i mało spektakularne rzeczy: stopniowe oswajanie lęku, nieuciekanie od trudnych emocji, regularny sen, ruch i cierpliwość. Efekty zwykle przychodzą wolniej, niż byśmy chcieli, ale za to są dużo trwalsze niż szukanie jednego "cudownego sposobu".
Jeżeli chodzi o nerwicę to masz rację, że nie wszystkie katastroficzne sytuacje nam się przydarzą. Jeżeli lęki są silne to najlepiej działa proteza w postaci leku, np SSRI (w badaniach mają wyższą skuteczność przeciwlękową niż benzo, to nie są antydepresanty) jak lęk zostanie zmniejszony to poprzez mocną ekspozycję. Czyli konfrontację z lękiem. Po to by w mózgu mogły pojawić się nowe połączenia związane z brakiem lęku.
Przykład. Boje się iść do sklepu to idę coś kupić. Ja w ten sposób wyleczyłem nerwicę. Konfrontacja z lękiem.
Co do pierwszego zdania chciałem jeszcze rzucić takie zdanie do przemyślenia. A co jeżeli te koszmarne wizję się spełnią? Ja miałem tak osobiście. Wydarzył się w moim życiu taki dramat że nawet nie miałem go w głowie. I nie musiał nikt mi umrzeć ani nic tego typu. Po prostu wiem, że mimo wszystko takie tragiczne scenariusze gdzieś tam się realizują i zawsze może trafić na Ciebie. Jutro może Cię samochód przejechać. Jutro możesz się dowiedzieć że zaraz umrzesz, bo jesteś śmiertelnie chory, albo zachorujesz tak, że tematyka tego forum będzie najmniejszym kurwa problemem.
Niestety tak w życiu jest. To nie pomaga w nerwicy, sprowadzając wszystkich na ziemię. Ale to jakiś promil, albo jeszcze mniej przypadków. Najlepiej cieszyć się każdym dniem, każdym wschodem słońca i jego zachodem.
Żyć tak, aby nie czuć, że ten dzień był zmarnowany. Żyć, aż do bólu.
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Konopie wygrywają z opioidami w badaniach klinicznych
22 561 głosów obywateli, miesiące wyczekiwania i projekt, którego Sejm znów nie chce ruszyć
Otrzymaliśmy właśnie kolejną oficjalną odpowiedź z Sejmu w sprawie projektu ustawy depenalizującej posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawę jednej rośliny na własny użytek (druk nr 2672) – i trudno tu ukrywać nasze głębokie rozczarowanie.
Senat za wyższą akcyzą na alkohol. Nikt nie był przeciw
Senat jednogłośnie przyjął ustawę zwiększającą akcyzę na napoje alkoholowe. Dodatkowe wpływy z podwyżki zasilą budżet Narodowego Funduszu Zdrowia. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.
Badanie: LSD w mikrodawce poprawia koncentrację, ale tylko u kobiet
Badanie pilotażowe sugeruje, że niskie dawki LSD mogą odmiennie wpływać na zdolność utrzymania uwagi u kobiet i mężczyzn. Takie ustalenia przedstawiono na dorocznym kongresie Europejskiego Kolegium Neuropsychofarmakologii (ECNP) w Monachium. Mikrodawkowanie polega na przyjmowaniu bardzo małej ilości substancji psychodelicznej, czyli takiej, która zazwyczaj nie wywołuje typowych halucynacji, zaburzeń postrzegania czasu i przestrzeni czy gwałtownych zmian nastroju.
