Przeniesiono do istniejącego już wątku — CATCHaFALL
Dawkowanie terapeutyczne od 0.5g.
Jednocześnie nie ma opcji by ktoś podał szczegółowe informacje na temat ilości ibogainy i alkaloidów. Trzeba by było zrobić badania każdej partii rośliny jaką kupisz i to szczegółowe a i tak raczej nie będzie to w 100% pewne.
* Zdrowy człowiek to taki , który nie ma problemów z układem oddechowym i krwionośnym, nadciśnienie tętnicze i płucne, dotyczy też chorób genetycznych, w miarę normalną wagę, zbilansowana dieta oraz sen.
Ta substancja jest bardzo potężna moja klasyfikacja to
1.5 meo DMT
2. ibogaina jest dosłownie na drugim miejscu lub Ex aequo z 5 meo DMT jeśli chodzi o mielenie jednostki i ego , oczywiście różnią się od siebie ale siła jest ogromna.
Zdecydowanie stosujemy solo tą substancję nie łączymy z niczym nawet kofeina.
Należy się bardzo duży szacunek.Tripy są mieszanką takich przeżyć, przemyśleń, wpływu na wiele receptorów!
Full flood dose poszła kilka dni temu i powiem wprost: iboga całkowicie zmieniła moje życie.
To nie jest kolejny środek, po którym łatasz głowę na chwilę. Pętla psychicznej obsesji brania, która męczyła mnie bez przerwy, po prostu zniknęła. Odcięło ciągłe myśli, zniknęła anhedonia, a w jej miejsce wszedł autentyczny, głęboki spokój i po prostu czyste szczęście. Zrozumiałem też najważniejsze, zrzuciłem z siebie poczucie winy za całą przeszłość i ćpanie. Cały ten syf miał swój cel, wszystko było po coś, żeby znaleźć się w tym miejscu.
Układ nagrody i głowa dostały absolutny reset. Materiał od vendora okazał się w 100% legitny i potężnej jakości. Jeśli ktoś szukał domknięcia i autentycznej zmiany jak ja to było dokładnie to.
Mi trudno było znaleźć opiekuna i wiem, że może to być problem dla wielu. Ceremonię w ośrodkach to minimum 10 tysięcy. Dla osób które są zdecydowane, aby zmienić swoje życie zrobią badania przed tym itd, oferuje pomoc jako opiekun tripa aby móc przeżyć doświadczenie w pokoju ducha.
300mg testowo + resztę po 2h
Szczerze myślałem, po ok 3-4h od głównej dawki (i 5h od testowej), ze ekstrakt okazał się za słaby a ja nie osiągnąłem flood dose i wcale nie osiągnę pełnego resetu jakiego chciałem. Aż jakiś czas później całość się załadowała tak, że nie da się opisać i przerosło to moje wszelkie wyobrażenia. Do tego doświadczenia trzeba być przygotowanym. Szczególnie mentalnie. To bardzo długie i intensywne doświadczenie. Myślałem, że przez doświadczenia i tolerancję na różnego rodzaju dysocjanty czy psychodeliki, aż tak fizycznie mnie nie rozłoży ale było zupełnie inaczej.
Ostrzeżenie dla Was, naprawdę problemy z koordynacja są potężne, każdy ruch w pewnym momencie wywołuje odruch wymiotny i jest ciężko, ja wymiotowałem, podróż do toalety 3 metry dalej wydaje się wyprawą na Mont Everest. Pomieszczenia muszą być wcześniej przygotowane jak i na miejscu trzeba mieć zaplanowane i w posiadaniu odpowiednie rzeczy. Odstawiłem SSRI, Ketrel, całe wiadro suplementów, do całkowitego zera odpowiednio wcześniej przed i nie był to dzień czy dwa w pełna czystość organizmu - ważna kwestia bezpieczeństwa!
Pomijając teraz kwestie kardiotoksycznosci, której nie wolno pomijać i przed zażyciem należy zrobić badania to ze względu na ten ciężki stan fizyczny zdecydowanie odradzam stosowanie flood dose bez opiekuna!
Było to najpiękniejsze przeżycie w moim życiu ale jednocześnie najtrudniejsze, momentami miałem wątpliwości czy byłem na to gotowy ale prosiłem Iboge żeby mnie poprowadziła a ona to zrobiła. Przez lata nosiłem w sobie ciągły wewnętrzny konflikt, żal, poczucie winy, stratę i depresję. Czułem, że nie potrafię kochać, ranie bliskich i ludzi, jestem ciężarem a wstyd z powodu uzależnienia zżerał mnie od środka. Dzięki tej sesji w końcu zrozumiałem jedną kluczową rzecz ale na głębokim poziomie w sercu, nie są i nie były to tylko słowa: to nie była moja wina. Po prostu w tamtym stanie nie byłem w stanie postąpić inaczej. Kiedy to do mnie dotarło, wstyd zniknął, a te wszystkie złe emocje i ciężar po prostu ze mnie zeszły.
Przez 3 dni nie spałem co daje 72h bez snu z czego nawet w 5 dniu nadal czuć działanie ibogi i wracanie pociągiem jest niekomfortowe, zdecydowanie wolałbym nie ruszać się z bezpiecznego miejsca jeszcze minimum 1 lub 2 dni w żadną, nawet krótka podróż, a w najlepszym wypadku zostałbym w takim miejscu blisko natury do 7-10 dnia i dopiero spokojnie wrocil. Gdy wroci koordynacja las/gory i natura są wskazane. W 5 dniu układ nerwowy wciąż jest bardzo wrażliwy, wejście do sklepu bardzo przebodźcowuje, nawet spacer ulicą ruchliwą. Jeśli chodzi o powrót z tripa do rzeczywistosci i to do pewnego stopnia normalności wraca się do 7 dni a stabilizuje do normalności do 10 dni według mojego doświadczenia. Ale jeśli chodzi o to, co dzieje się po wszystkim to dla mnie to jest całkowity reset. Jestem teraz w oknie neuroplastyczności i wykorzystuje to na całego. Nadal podtrzymuje, że obsesja ćpania po prostu zniknęła. Mam czystą głowę i odczuwam spokój oraz opanowanie, przestałem być impulsywny i narwany, mam chęci do życia, myślę pozytywnie i realnie o przyszłości, cieszą mnie małe rzeczy, wróciłem na siłownię, jem zdrowo, zacząłem znów spotykać się z kobietami i uczę się języka. Przestałem używać tony suplementów i bać sie, że jakiegoś mi braknie a ja nie dowiozę. Nie biorę już absolutnie żadnych leków. Odstawiłem nawet kawę, co przy mojej pracy na budowie wydawało mi się wcześniej niemożliwe. Mam stabilny poziom energii przez cały dzień i pracuję bez ciągłego myślenia, kiedy wreszcie koniec dniówki. Czuję się z tym wszystkim nawet trochę dziwnie, bo moje życie to zawsze był jebany rollercoaster, a ten trzeźwy spokój to dla mnie zupełnie nowa rzeczywistość. Sam jestem ciekaw, jak to będzie jak te nowe nawyki i postępowanie się okabluje w mózgu na stałe i stanie się to nowym standardem, ale na ten moment czuję, że po prostu odzyskałem siebie. Wielki szacunek dla ibogi. Dziękuję naturze za ten dar
Wszystkiego dobrego dla Was!
Trzeba się starać żeby wykorzystać okno neuroplastycznosci, iboga nie wstanie za Ciebie rano, nie zbuduje nawyku snu i regularnego wstawania rano o tej samej porze, pracy, nauki, poznawania nowych ludzi wartościowych, rozwijania się, uprawiania sportu, podróży, odpoczynku, to wszystko zależy od Ciebie. Nie mówię też, że to uniwersalne nawyki czy umiejętności dla wszystkich ale ja nad nimi codziennie pracuje, czuje jak chłonę całym sobą nowe wzorce postępowania ale to ja codziennie wkładam w to wysiłek i energię. Także jest o wiele łatwiej natomiast nic się samo nie zrobi.
Pozdrawiam
Sama fizyczność i to, co się działo z ciałem podczas flood dose, to jedno, ale teatr, który odpalony został pod powiekami, to było coś kosmicznego. Napewno słowa tego nie oddają. To były żywe przeżycia, emocje, doświadczenia.
Przeszedłem przez pełną sekwencję - od iluzji, przez absolutne piekło i brak ciała, aż po ostateczny reset i wolność.
Na początku poszły motywy rywalizacji, miałem mocną wizję z Ronaldo i Messim. Od zawsze byłem za Realem, za Ronaldo, zawsze z kimś w głowie rywalizowałem albo próbowałem coś udowadniać. W tej wizji poczułem głębokie przebaczenie i to, że oni obaj uznali swoją wielkość, zażegnali konflikt. To była dla mnie pierwsza lekcja i zeszło ze mnie całe to chore napięcie, że muszę z kimś stale walczyć, ścigać się czy udowadniać swoją wartość. Zrozumiałem na poziomie serca, że jestem wystarczający dokładnie taki, jaki jestem.
Potem przeskoczyło to w ciąg iluzji, dzięki szczęściu i przypadkom nagle stałem się milionerem, nagle trafiłem do Stanów, stałem się obrzydliwie, ultra bogaty, jeździłem najdroższymi furami, garnitury, gwiazdy, stać mnie było na wszystko. Zabrałem tam całą rodzinę, rodziców, dziadków, chciałem im pokazać świat. I nagle te pieniądze które nie były z twardej pracy, tylko z jakiś szybkich, niepewnych inwestycji po prostu wyparowały. Wylądowaliśmy na absolutnym bruku, moi bliscy zawisnęli gdzieś w jakiejś próżni, a ja nie mogłem ich stamtąd ściągnąć. Upadłem na samo dno tak, że straciłem wszystko i zacząłem błagać o ćpanie na ulicy. iboga pokazała mi w ten sposób brutalną przestroge przed szukaniem dróg na skróty i łatwego sukcesu i co taki upadek robi z bliskimi.
Ale najgorsza próba ognia miała dopiero nadejść. Ktoś bardzo mnie zawiodł i zostawił z bardzo ważna rzeczą przed iboga i doświadczeniem w rzeczywistości. Podczas wizji w pewnym momencie wylądowałem w stanie, w którym myślałem, że po prostu umarłem podczas tego tripu. Naprawdę wszystko na to wskazywało. Trafiłem do czegoś Ala jakiegoś czyśćca. Byłem totalnie zniszczonym, obdartym ze skóry bezdomnym, pełnym ran i syfu. W pewnym momencie dotarło do mnie coś przerażającego: nie miałem ciała. Tylko jakaś swiadomosc. Leżała obok dawka heroiny, chciałem się naćpać, żeby przerwać ten nieznośny koszmar, ale nie miałem sobie w co tego wstrzyknac..... czułem ogromne cierpienie, nikt mnie nie słyszał, inne duchy zadawały sobie ciągły okrutny ból, nie dało się uciec ani tego przerwac... było to najgorsze co czułem w całym zyciu.... Byłem tylko duchem. Tylko w nie wielkim obszarze mogłem byc. To był ostateczny obraz tego, czym jest nałóg u swojego kresu, czysty ból, głód i brak możliwości ucieczki.
W tym czyśćcu był też duch tej osoby, który w rzeczywistości mega mnie zawiodł, zostawił z czymś ciężkim i trudnym, bez słowa. Widziałem, jak ten duch zadawał sobie i innym najgorszy możliwy ból jaki był możliwy w tym miejscu gdzie byłem. On mógł tego nie robić. Inne duchy też mogły. Ale wybierały zadawanie sobie przeogromnego bólu aby cierpieli inni. Cierpiałem katusze przez prawdziwe godziny. To był najgorszy koszmar z którego nie dało się uwolnić. Dosłownie czułem jak ból rozrywa mnie na cząsteczki, coś silniejszego niż cokolwiek co doświadczyłem w zyciu...Miałem wybór mogłem wejść w ten sam schemat i zacząć oddawać ból innym. Ale mimo że dostawałem ten piekielny ból i cierpiałem bez końca, przysiągłem, że nie zadam go nikomu innemu. Znosiłem to godzinami. I po tych wszystkich godzinach piekła nadeszła nagła ulga. W wizji zabrano temu duchowi i innym możliwość zadawania mi bólu, bo okazało się, że jestem dobry i nie odpłacam złem. Wtedy mrok pękł. Otworzyłem oczy, dotarło do mnie, że mam ciało i ŻYJE.
Ta faza wyczyszczenia dała mi odpowiedzi, których szukałem od lat:
Odkryłem swój prawdziwy rdzeń bo nawet obarty ze wszystkiego, w absolutnym piekle, nie wybrałem krzywdzenia innych. W środku jestem dobrym człowiekiem i mam mocny kręgosłup.
Wypaliłem stare grzechy, żal i wstyd – odpokutowałem przeszłość w swojej głowie. Poczucie winy zniknęło.
Koniec walki i brak potrzeby udowadniania czegokolwiek, zniknęła presja, zniknęła obsesja. Odzyskałem pełną wrażliwość, zdolność do kochania i czysty spokój.
iboga nie zmienia życia sama z siebie, ale w moim przypadku rozbiła ten pancerz w pył i zostawiła mnie z czystą kartą. Dziś żyję w realnym ciele, wstaję rano z czystą głową, trenuję, pracuję i w końcu kocham swoje życie.
Trzymajcie się i mądrze korzystajcie z tego, co dostajecie!
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Włochy: Pies-poszukiwacz trufli znalazł zakopaną w ziemi kokainę
Pies-poszukiwacz trufli znalazł w lesie we włoskiej Abruzji zakopaną w ziemi czystą kokainę o wartości około 25 tysięcy euro - podała w środę agencja Ansa. Wyprawa po te cenne grzyby nieoczekiwanie zamieniła się w operację antynarkotykową.
