08 października 2026mmigotka pisze: A jednak narkoman czy tam alkoholik, dla mnie jeden chuj - zawsze będzie postrzegać trzeźwe życie jako to nudniejsze, pozbawione kolorów lub wręcz przeciwnie - prrebodźcowujące, zbyt nachalne.
Nie wiem czy autorowi tematu bym tak szybko naklejał łatkę narkomana,, choć faktycznie w miarę jeszcze chyba aktualna definicja narkomanii podaje jako jedno z istotnych kryteriów, uwarunkowanie możliwości osiągnięcia dobrego samopoczucia od przyjmowania takich czy innych substancji. O dziwo problematyczność/szkodliwość owego przyjmowania określa bardziej etap rozwoju problemu, nie sam problem per se.
W poprzednim poście chciałem zwrócić uwagę na potrzebę prostego rozgraniczenia czego potrzebuje, a czego chce. I dlaczego tego chce. I czy napewno. Może się okazać - choc nie chce tu uprzedzać niczyich wniosków - że niemało pragnień jest narzuconych przez kulturę pustego bezrefleksyjnego konsumpcjonizmu. W każdym razie warto się pokusić o takie przemyślenia.
08 października 2026mmigotka pisze: No jak się tyle czasu spędziło w odmiennych stanach świadomości to nie ma się co dziwić, że na trzeźwo życie wydaje się ''dwuwymiarowe'', jakby się grało w stare Mario na pegazusie. Niby spoko, ale czegoś brak. Jak się odstawi ćpanie na dłuższy moment i zacznie doceniać faktyczną rzeczywistość to ta ''pogoda ducha'' z czasem wraca, ale to faktycznie trzeba nie ćpać i nie brać nic rekreacyjnie.
A jednak narkoman czy tam alkoholik, dla mnie jeden chuj - zawsze będzie postrzegać trzeźwe życie jako to nudniejsze, pozbawione kolorów lub wręcz przeciwnie - prrebodźcowujące, zbyt nachalne.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
Tylko sztuka zrobić te banały
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
I to dopiero jest punkt wyjścia do właściwych wniosków.
Człowiek nie potrzebuje być szczęśliwy w życiu, w odróżnieniu od poczucia że to co robi na sens i jest potrzebne (pożyteczne dla innych).
Wmówienie ludziom że powinni być szczęśliwi (najlepiej non-stop, bo przecież gdzie nie spojrzeć tam wszyscy tak przekonująco udają że są....) to tylko wytrych konsumpcjonizmu, tworzący pustke, na której da się zarobić, oferując kolejne produkty lub usługi.
Również zbędne miejsca pracy (pozdrawiamy nadmiarowa biurokracje chociażby), bo ludziom bez żadnego zajęcia po prostu by odjebalo na skalę nie do opanowania. A tak, tylko mniej lub bardziej uświadamiają sobie bezsens tego co robią, mają coraz to nowe rodzaje depresji i innych zaburzeń, łykają co doktor zapisał i jakoś to się kręci bez większych rozruchów. Od czasu do czasu ktoś komuś siekierą wyjebie, ale to przez te złe narkotyki przecież.
08 października 2026Stteetart pisze:Skąd ta pewność ? To raz.03 października 2026whatoverafterthought pisze: Nie mam do kogo się odezwać, każdy mnie skreślił
Dwa - nie patrz na innych patrz na siebie. Każdy rok, miesiąc to kolejny cel i przesuwanie się dalej. Nigdy nie wiesz co się dzieje u drugiej osoby. Też mam kolegę który imprezuje, pije, ma milion znajomych a w realnym związku nie był od lat. A jak trzeba było pomóc mu przy domu to zadzwonił do mnie![]()
Ludzie po 20-kilka lat.
Ogólnie nie ma jakiegoś community u nas, raczej ludzie podobierali się w grupki i są zamknięci nawet na rozmowę z innymi. Projekty też tylko ze sobą. Zresztą, ja z takiej grupki właśnie wypadłem. Przepływ informacji dosyć utrudniony jak chcesz jakieś notatki (wykładowcy nie udostępniają prezentacji). Większość wraca na weekend do rodziny, spotykają się ze znajomymi z liceum.
Co do terapeuty, za bardzo potrzebowałem wtedy farmakoterapii żeby jakkolwiek wstawać rano na nogi i byłem za bardzo zniechęcony żeby tam siedzieć. Miałem problem z otwarciem się nawet u specjalisty. Chciałem CBT, ale siłą rzeczy w mojej okolicy wtedy nie było takiego terapeuty dla niepełnoletnich, a nie mogłem jeździć kilkaset km.
07 października 2026Blu pisze:Musisz znaleźć jaki to jest konkretnie powód, bo bez tego nie naprawisz sytuacji. Skoro sam nie możesz to jedynem wyjściem jest psychoterapia. Każdy może źle trafić za pierwszym razem i się zrazić, ale to nie powód żeby postawić na tym kreskę do końca życia i już nigdy nie próbować ponownie.06 października 2026whatoverafterthought pisze: Teraz nauczyłem się nieco stawiania granic, ale efekt jest taki, że po prostu każdy się odsuwa z jakiegoś powodu.Serio jesteś zajęty dzień w dzień od rana do wieczora, czy to tylko wymówka? Ciężko mi uwierzyć że nie jesteś w stanie wygospodarować 2 godzin w tygodniu na spotkanie z terapeutą. Online odradzam, to nie to samo co kontakt twarzą w twarz.06 października 2026whatoverafterthought pisze: Z moim grafikiem dziennym musiałbym szukać jakiegoś terapeuty online, a nie wiem czy 1-2 sesje w miesiącu to nie za mało.
Ciężko też na tych studiach się utrzymać jeśli nie masz w różnej formie pomocy od innych, nie będę ukrywał. Specyficzne miejsce i specyficzni ludzie. Ale tak szczerze to za dużo kosztów już utopiłem.
07 października 2026freezin9moon pisze: W ogóle wydaje mi się że w takich rozważaniach pomijana jest kluczowa kwestia. Mianowicie BŁĘDNE założenie że życie ma być zadowalające, przyjemne i szczęśliwe. I to najlepiej non-stop.
A jak nie jest to znaczy że coś jest nie tak i trzeba leczyć aktualnie modnymi łakociami wydawanymi z przepisu lekarza.
Nie brałem nic od czasu napisania posta, mimo chęci. Jestem teraz u rodziny, samopoczucie trochę lepsze, bo nie słyszę już głuchych ścian i łomotania kaszojadów sąsiada no i se mogę kota pogłaskać. Ale na rodziców też nie mam zbytnio co liczyć, bo matka przeze mnie już lądowała na SOR-ze, nie mają zasobów nawet w postaci aktywnego wysłuchania mnie, bo wszystkie moje żale spotykają się z rzuconym: "A co ja ci poradzę?". Chciałbym żeby ktoś mnie serio wysłuchał, a najbardziej na świecie chcę żeby ktoś mnie przytulił. Jak biorę to właśnie takie mam uczucie, przy tramadolu, że jestem utulony i dam radę z tymi wyzwaniami, bo nie takie rzeczy wytrzymałem, a po benzo - że lęki są na wyrost i nie mają znaczenia.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
