Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 6 • Strona 1 z 1
  • 2 / 1 / 0
Nie jestem pewien, czy piszę w odpowiednim dziale, jeśli nie, proszę o przeniesienie - mam nadzieję jednak, że to forum to nie elektroda i obejdzie się bez Wieśków krzyczących, że było i że mam używać lupki.

W zasadzie nie wiem czego oczekuję po tym poście, może podświadomie chcę pocieszenia, że ktoś też tak ma i to jeszcze nie jest nawrót depresji. Zacząłbym od początku, genezy, ale to będzie za długie. Do meritum - czuję, że utknąłem w życiu, jestem sam i tylko leki brane rekreacyjnie przynoszą mi przyjemność.

Studiuję wymagający kierunek, a raczej obijam się i zdaję fartem i na bazie wiedzy z wcześniejszych etapów edukacji. Chcę w tym roku być regularny, mam postanowienie. Oczywiście dostałem się tylko do pipidówy, jestem więc uwięziony na jeszcze kilka lat w miejscu, gdzie nie ma nawet dobrego kebaba. Ktoś zaraz powie, że jestem uprzedzony i małomiasteczkowy klimat ma swoje uroki. Owszem, może i tak, ale brakuje tu eventów, nie ma nawet jakiegokolwiek konwentu fantastyki (jestem trochę nerdem). Brakuje rzeczy tak głupich jak parki i tereny zielone, bo wszędzie betonoza. Plus na roku mam mało osób, grupa wcześniejszych znajomych zrobiła sobie grupkę beze mnie jednocześnie rozpowiadając jaki to jestem niedobry. Fakt, nie jestem idealny, ale po prostu nie dogaduję się z dużym odsetkiem reszty studentów. Jak mogę czuć nić porozumienia z ludźmi, którzy wszystko dostali na tacy i nie mają do takich jak ja empatii? Nie będę rozwijał wątku związku, bo byłem w nim tylko dlatego żeby nie czuć samotności.
Może to po prostu kwestia autyzmu. Nie wychodzi mi "zagadywanie" do innych, na pierwszym roku zainicjowałem kontakt, i wcześniej w szkołach tak samo, ale wtedy rozmowa wychodzi sama z siebie i jest organiczna. Jestem bardzo do tyłu społecznie, nawet w porównaniu do współstudentów. Nie mam doświadczeń takich jak nastoletnie pierwsze miłości, imprezy, nawet przyjaźnie.

Czy mam hobby? Same bierne rzeczy pokroju czytania książek czy innych gier i seriali. Jak w czymś nie jestem dobry, to mam ochotę rzucić po paru dniach.

Wobec tego, kiedy nie ma zajęć i przychodzi weekend, czuję potrzebę rozkręcenia się. Czuję sporą zazdrość, gdy moja jedyna znajoma zdaje relacje z podróży, jakichś wypadów i ogólnie życia studenckiego, którego ja nie mam. Jestem też głupio psychicznie uwiązany do miejsca zamieszkania, jestem w połowie studiów, a nadal nie mogę poczuć się w mieszkaniu jak na swoim miejscu. Nie czuję chyba nawet potrzeby usamodzielniania się, żyłem jako NEET przez rok i to najlepsze co tylko jest. Leki mam na receptę, ale biorę ich więcej niż potrzebuję i nie w celach leczniczych. zolpidem, benzo, czasem tramal. Przymus brania nie jest duży, ale bez tego tak mi jakoś pusto i nie mogę sobie znaleźć miejsca.

Leczę się psychiatrycznie od 14 r.ż, z przerwami. Nie mam do kogo się odezwać, każdy mnie skreślił. Powiedzcie mi, że nie tylko ja tak gniję.
  • 686 / 168 / 0
Nie tylko ty.
A ta pipidowa zdecydowanie nie pomaga.
Postaram się napisać coś więcej wieczorem.
  • 3228 / 398 / 0
Masa innych też tak ma, tylko co z tego skoro ten fakt nie naprawi twojego życia. Depresja, brak wiary w siebie, wyuczona bezradność, żal do innych że "oni mają a ja nie" - to wszystko cię powoli niszczy.
Próbowałeś psychoterapii, czy tylko same leki?
  • 63 / 5 / 0
@Blu a ty jak próbowałeś ? wszystkich nie uratujesz! ;))
Nic oryginalnego od siebie nie wymyśliłeś tylko to co każdy powtarza i by dopiec nic wsparcia tak każdy potrafi.
Czuję,że żyje! Time for chaos!
  • 2 / 1 / 0
@Blu Wiem, że nie naprawi, ale obracając się w moim środowisku mam wrażenie, że jestem jedyny. Moje studia, na których teoretycznie powinni być ludzie widzący częściej książki niż znajomych, są pełne typów z całą siecią społeczną, nie wiem co robię nie tak. Nie postrzegam gorzej ludzi, którzy są w rzeczywistości ćpania, ale nawet takie stereotypowe "ćpuny" mają znajomych, do igły czy do wciągania, ale nadal ktokolwiek z nimi wytrzymuje. Takie mam wrażenie po prostu. Za młodu wręcz błagałem o uwagę, dawałem odpisywać prace domowe w nadziei na akceptację. Teraz nauczyłem się nieco stawiania granic, ale efekt jest taki, że po prostu każdy się odsuwa z jakiegoś powodu.

Co do psychoterapii, miałem parę sesji na początku pierwszego epizodu, ale źle trafiłem - nurt psychodynamiczny się nie sprawdził i tak jakoś się zraziłem. Aktualnie nie biorę żadnych SSRI, iMAO, TLPD, bo wcześniej wszedłem w remisję. Z moim grafikiem dziennym musiałbym szukać jakiegoś terapeuty online, a nie wiem czy 1-2 sesje w miesiącu to nie za mało.
  • 686 / 168 / 0
Byc może niczego wcale nie robisz nie tak.
Tzn ok, człowiek to zwierzę społeczne, ale większość znajomosci jest powierzchowna i chuja warta tak naprawdę. Gadki o dupie maryni, pomusz/pożycz/postaw/dej-dej-dej. A w ogóle to polej Wiesiek, bo na trzeźwo wasze towarzystwo jest nie do przyjęcia.

I to jest ok.
Pytanie czy faktycznie czujesz się z tym źle, czy tylko na skutek obserwacji masz przeświadczenie że "trzeba" mieć grono znajomych.

Gorzej że to pipidowa, choc chyba nie aż taka jeśli jakaś uczelnia wyższa tam jest. Niemniej rozumiem ze szczytem wydarzeń kulturalnych są Dni Zadupia?

Z tym hobby ciężki temat, nam to samo zresztą, jak w czymś nie widzę opcji że będę świetny to mnie przeważnie z miejsca temat przestaje interesować. Mimo warto próbować nowych rzeczy tzn zupełnie nowych, a nie pokrewnych, dobrze to wpływa na neuroplastycznosc.

@whatoverafterthought
ODPOWIEDZ
Posty: 6 • Strona 1 z 1
Artykuły
Newsy
[img]
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila

Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.

[img]
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III

Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.

[img]
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces

Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.