18 sierpnia 2026Madi1612 pisze: Studiuję, więc nie jest tak, że całe moje życie kręci się wokół alpry i nie mam żadnych zajęć. Dopóki miałam normalnie zajęcia na uczelni, a później praktyki w szpitalu, gdzie musiałam wstać, wyjść z domu i być gdzieś o konkretnej godzinie, to jakoś trzymało mnie to w ryzach. Chociaż nawet wtedy przez branie sporo zawaliłam. Zdarzało mi się nie pojawiać na zajęciach czy praktykach, bo byłam po prostu zbyt otumaniona albo nie byłam w stanie się zebrać. Teraz mam trochę gorszy moment, bo skończyły mi się zajęcia i zostało mi dużo więcej czasu, który sama muszę sobie organizować. I właśnie wtedy mocno poleciałam w branie. Jak nie mam zewnętrznego obowiązku, który zmusza mnie do wyjścia z domu, to dużo łatwiej jest mi wpaść w schemat „wezmę, położę się, przeczekam dzień” i tak lecą kolejne dni. Jednocześnie naprawdę nie chcę tak funkcjonować. Został mi ostatni rok studiów, powinnam już właściwie zacząć pisać licencjat. Od października mam znowu studia dzienne, dodatkowo pracuję dorywczo w weekendy i cały czas chodzę na terapię. Mam więc rzeczy, do których chcę wrócić i które są dla mnie ważne. I właśnie dlatego zdaję sobie sprawę, że 9 mg dziennie to nie jest dla mnie „normalne funkcjonowanie”. Nie chcę do końca życia żyć za mgłą i być otumanionym wrakiem człowieka. Wiem, że sama sobie tym dokładam i wiem też, że problem nie rozwiąże się od samego spaceru czy znalezienia sobie hobby. Chcę się z tego ogarnąć, tylko cholernie się boję, że jestem już na takim poziomie, że sama nie dam rady. Tym bardziej że pierwotnie plan z psychiatrą był taki, żeby schodzić ambulatoryjnie, a ja zamiast zejść do ustalonej dawki poszłam mocno w przeciwną stronę. Boję się, że na wizycie usłyszę, że przy takiej dawce nie podejmie się prowadzenia mnie w ten sposób. Z drugiej strony nie chcę wracać po raz kolejny do życia podporządkowanego ośrodkom i szpitalom. Byłam już w takich miejscach łącznie naprawdę długo. Chciałabym tym razem spróbować zrobić to inaczej, oczywiście z pomocą psychiatry i terapii. I chyba właśnie najbardziej chodzi mi o ten początek. Co robiliście, kiedy byliście już tak mocno wjebani, że sama świadomość „muszę coś z tym zrobić” była dużo łatwiejsza niż faktyczne zrobienie pierwszego kroku? Jak przetrwaliście pierwsze tygodnie, kiedy organizm i głowa cały czas ciągnęły Was z powrotem? Nie szukam magicznego sposobu ani kolejnej listy typu „idź pobiegać i poczytaj książkę”. Wiem, że aktywność pomaga. Bardziej chciałabym usłyszeć od osób, które naprawdę były głęboko w benzo, jak wyglądało u Was wychodzenie z tego i co pozwoliło Wam w końcu zacząć odzyskiwać normalne życie.
scalono./lady
Przepraszam za posta pod postem ale chciałem jeszcze dodać ciekawostkę. U mnie tolerancja na alptę i w ogóle benzo takim systemem zażywania, który uskuteczniam spada bardzo szybko. W czerwcu zajadałem się mocno tym alprazolamem, o czym pisałem. A wczoraj znalazłem 1 x 0,5 i mimo to poczułem tą alprę mocno.
A co do kolegi @Madi1612 mam pytania (jeśli to było to przepraszam):
1. Jak długo jesteś w ciągu na tej alprze/benzo w ogole
2. Ile czasu zajęło ci dojście do tych 8 mg
3. Jaka była maksymalna dawka alpry jaką kiedykolwiek przyjąłeś?
Pytam z ciekawości. Nikt na tym forum Święty nie jest. Samemu zdążyło mi się pochłonąć dawki wręcz idiotyczne
@mmigotka też nadmieniła ciekawy temat odnośnie potencjału rekreacyjnego benzo, do którego chętnie się odniose jak znajdę chwilę (bo dla mnie potencjał ten jest ponadprzeciętnie wysoki). Przepraszam za błędy i posta pod postem ale pisze prawie że w biegu z.psrm na spacerze w lesie i już muszę do auta naginać i jechać do domu, bo jakiś temat się urodził nagle znowu:/
2. Brałam 9 potem sama zeszłam przez tydzień do 8,75 mg żeby udowodnić psychiatrze że sama dam radę w domu zejść z benzo i że żadnego detoxu nie będzie. Po tym tygodniu miałam wizytę u psychiatry i ustaliłam z nim że do następnej wizyt za miesiąc (teraz już niecały) będę na tych 8,5 mg więc do 8 mg nawet nie zeszłam. Tylko że tydzień temu miałam sytuację że miałam dostęp do morfiny więc tej alpry 8,5 mg się trzymam tylko że do tego doszło morfina + koda więc zarąbiste schodzenie bo wrąbałam się jeszcze bardziej
3. Taką którą pamiętam to 13 mg ale brałam różne mixy że następnego dnia się budziłam i nie pamiętałam co i ile wzięłam więc mogło być więcej
scalono ~ kwik
@Madi1612 dobra odpowiadam jeszcze raz bo przez to benzo mam tak zryty łeb że źle zrozumiałam pytanie bo chodziło o dojście do tych 8 mg a nie zejście
Biorę terapeutycznie leki nie dla ćpania. Leczę silne stany lękowe i załamanie nerwowe.
Teraz się nasiliło od problemów które narobiłem sobie przez całe życie przez nie leczone ADHD ze spektrum.
Przy tym wszystkim biore paroksetyne i pregabaline 2 razy 75 która juz wogole nie dziala
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III
Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.