22 lipca 2026OpenYourMind pisze: Ja sam klon biorę z 8 lat i realnie to potrzebuje z 6-8mg dziennie (w zależności od aktywności społecznej i jej rodzaju, stresu etc), ale przez te wszystkie kontrole ostatni lekarz, który mi to zapisuje, to zaczął mi zwracać uwagę, że za często wizyty i jeśli deklaruje, że biorę 4mg to co się dzieje z resztą, że powinienem przecież mieć spore zapasy i zaprosił mnie na wizytę (normalnie na tel wszystko) gdzie już nie był tak stanowczy, ale jeszcze mi ją przełożył i średnia spadła dokładnie do 4mg dziennie, choć ostatnie 2-3 tygodnie to miałem średnią 2.6 bodaj, bo by mi nie wystarczyło najzwyczajniej.
Na wizycie zapisał mi 240 + 2 udało mi się jeszcze "uchować" więc TERAZ po 43 dniach od wizyty zużyłem teraz dokładnie 200 czyli 200:43 = 4,651162790697674 na dzisiaj, a jeszcze 8 dni do wizyty włącznie czyli jak będę brał po 4 to z 42mg zostanie mi 10mg zapasu. No i oczywiście - minie 51 a nie 60 dni, więc nie wiem czy nie zapisze mi zamiast czterech opakowań - trzy (180mg). Najzwyczajniej - z 4 mg to co ja mam zaoszczędzić, jak ja brałem po 6-8mg, ale jak to powiem to ostatni lekarz w dużym mieście może powiedzieć "koniec" i zostanę z niczym.
Tak sobię myślę, od kogo by tu dodatkowe benzo ciągnąć, ale oprócz mojej mamy, która ma 0,25 alpry to ja nikogo nie znam. Może jeden ziomek będzie miał lorafen, ale wątpię.
Słaba sytuacja. Powiedzcie mi - jak idę do apteki to zawsze klony są w tych apetkach, nawet jak chcę 4 opakowania dwójek to w moje prawie zawsze tyle mają. To jak jest taka nagonka na benzo, to kto i w jaki sposób to dostaje, bo jak zawsze w każdej aptece jest, to chyba ktoś kupuje, prawda?
Kiedyś to miałem zapasy po 10 opakowań (ponad 600mg) jak miałem takiego emerytowanego lekarza, ale zdrowie nie pozwoliło mu praktyki już prowadzić. Złote czasy.
Przeczytałem uważnie Twój wpis i piszę do Ciebie nie po to, żeby Cię oceniać. Zajmuję się terapią uzależnień i zwróciło moją uwagę przede wszystkim to, jak dużą część Twojego życia zaczęło zajmować pilnowanie klonazepamu: liczysz tabletki i średnie dawki, martwisz się kolejną receptą, obawiasz się powiedzieć lekarzowi o rzeczywistym stosowaniu i zastanawiasz się, skąd zdobyć dodatkowe benzodiazepiny. To są sygnały, których moim zdaniem nie warto już ignorować.
Piszesz o około 8 latach stosowania i dawkach dochodzących do 6–8 mg na dobę. Przy takim czasie używania organizm może być fizycznie zaadaptowany do obecności benzodiazepiny. Dlatego nie namawiam Cię do nagłego odstawienia ani do robienia samodzielnych eksperymentów z dawkowaniem. Właśnie przeciwnie — tutaj potrzebny jest spokojny, zaplanowany proces prowadzony z lekarzem.
Zauważyłem też coś pozytywnego: Ty już widzisz problem. Dokładnie obserwujesz zużycie, zauważasz, że dawki są większe, niż deklarujesz lekarzowi, i martwi Cię możliwość pozostania bez leku. To znaczy, że jest jeszcze przestrzeń, żeby odzyskać kontrolę, zanim sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza.
Na Twoim miejscu zrobiłbym teraz jedną najważniejszą rzecz: powiedział lekarzowi prawdę — ile rzeczywiście przyjmujesz i od jak dawna. Nie po to, żeby odebrał Ci lek z dnia na dzień, lecz właśnie po to, żeby nie dopuścić do niebezpiecznego nagłego odstawienia i wspólnie ustalić dalsze postępowanie. Jeżeli obecnemu lekarzowi nie ufasz, poszukaj psychiatry mającego doświadczenie w leczeniu zależności od benzodiazepin.
Nie próbuj natomiast zabezpieczać sytuacji tabletkami od mamy czy znajomych. Rozumiem mechanizm: boisz się, że zabraknie leku, więc chcesz mieć awaryjne źródło. Problem polega na tym, że takie zabezpieczanie dostępu bardzo łatwo podtrzymuje cały cykl zależności.
I jeszcze jedno: nie sprowadzaj tego do kwestii „silnej” albo „słabej” woli. Po ośmiu latach mamy do czynienia również z adaptacją organizmu do substancji. Z tego można wychodzić, ale metodycznie, cierpliwie i pod kontrolą medyczzną, a nie poprzez udowadnianie sobie, że wytrzymasz nagłe odstawienie.
Jeżeli zdecydujesz się coś z tym zrobić, pierwszym sukcesem nie musi być jutro „0 mg”. Pierwszym sukcesem może być po prostu szczera rozmowa z lekarzem i stworzenie bezpiecznego planu leczenia.
Trzymam za Ciebie kciuki. Piszę to jako terapeuta uzależnień, ale przede wszystkim jako człowiek: nie czekaj, aż klonazepam zacznie zabierać Ci jeszcze większą część życia. To, że zauważasz problem teraz, może być właśnie momentem, od którego sytuacja zacznie zmierzać w drugą stronę.
Naprawdę życzę Tobie jak najlepiej i sam doskonale wiem jak podstępną bestią jest klonazepam. Znam też Twoje wewnętrzne poczucie zagrożenia faktem, że zapas może się skończyć.
Jeśli zdecydowałbyś się na konsultację terapeutyczną oraz zalecenia lekarskie aby wyjść przynajmniej na początek, z uzależnienia fizycznego, mogę Tobie pomóc.
Pozdrawiam,
Angelus
E. Hemingway
Proszę o ewentualne scalenie- zależy mi aby dany użytkownik dowiedział się o moich spostrzeżeniach jak i chęci pomocy, gdyby zdecydował się na konsultację oraz leczenie uzależnienia od klonazepamu.
Niedziela, 16.08.
Godzina : 23:47
Przeczytałem uważnie Twój wpis i piszę do Ciebie nie po to, żeby Cię oceniać. Zajmuję się terapią uzależnień i zwróciło moją uwagę przede wszystkim to, jak dużą część Twojego życia zaczęło zajmować pilnowanie klonazepamu: liczysz tabletki i średnie dawki, martwisz się kolejną receptą, obawiasz się powiedzieć lekarzowi o rzeczywistym stosowaniu i zastanawiasz się, skąd zdobyć dodatkowe benzodiazepiny. To są sygnały, których moim zdaniem nie warto już ignorować.
Piszesz o około 8 latach stosowania i dawkach dochodzących do 6–8 mg na dobę. Przy takim czasie używania organizm może być fizycznie zaadaptowany do obecności benzodiazepiny. Dlatego nie namawiam Cię do nagłego odstawienia ani do robienia samodzielnych eksperymentów z dawkowaniem. Właśnie przeciwnie — tutaj potrzebny jest spokojny, zaplanowany proces prowadzony z lekarzem.
Zauważyłem też coś pozytywnego: Ty już widzisz problem. Dokładnie obserwujesz zużycie, zauważasz, że dawki są większe, niż deklarujesz lekarzowi, i martwi Cię możliwość pozostania bez leku. To znaczy, że jest jeszcze przestrzeń, żeby odzyskać kontrolę, zanim sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza.
Na Twoim miejscu zrobiłbym teraz jedną najważniejszą rzecz: powiedział lekarzowi prawdę — ile rzeczywiście przyjmujesz i od jak dawna. Nie po to, żeby odebrał Ci lek z dnia na dzień, lecz właśnie po to, żeby nie dopuścić do niebezpiecznego nagłego odstawienia i wspólnie ustalić dalsze postępowanie. Jeżeli obecnemu lekarzowi nie ufasz, poszukaj psychiatry mającego doświadczenie w leczeniu zależności od benzodiazepin.
Nie próbuj natomiast zabezpieczać sytuacji tabletkami od mamy czy znajomych. Rozumiem mechanizm: boisz się, że zabraknie leku, więc chcesz mieć awaryjne źródło. Problem polega na tym, że takie zabezpieczanie dostępu bardzo łatwo podtrzymuje cały cykl zależności.
I jeszcze jedno: nie sprowadzaj tego do kwestii „silnej” albo „słabej” woli. Po ośmiu latach mamy do czynienia również z adaptacją organizmu do substancji. Z tego można wychodzić, ale metodycznie, cierpliwie i pod kontrolą medyczzną, a nie poprzez udowadnianie sobie, że wytrzymasz nagłe odstawienie.
Jeżeli zdecydujesz się coś z tym zrobić, pierwszym sukcesem nie musi być jutro „0 mg”. Pierwszym sukcesem może być po prostu szczera rozmowa z lekarzem i stworzenie bezpiecznego planu leczenia.
Trzymam za Ciebie kciuki. Piszę to jako terapeuta uzależnień, ale przede wszystkim jako człowiek: nie czekaj, aż klonazepam zacznie zabierać Ci jeszcze większą część życia. To, że zauważasz problem teraz, może być właśnie momentem, od którego sytuacja zacznie zmierzać w drugą stronę.
Naprawdę życzę Tobie jak najlepiej i sam doskonale wiem jak podstępną bestią jest klonazepam. Znam też Twoje wewnętrzne poczucie zagrożenia faktem, że zapas może się skończyć.
Jeśli zdecydowałbyś się na konsultację terapeutyczną oraz zalecenia lekarskie aby wyjść przynajmniej na początek, z uzależnienia fizycznego, mogę Tobie pomóc.
Pozdrawiam,
Angelus
E. Hemingway
07 lipca 2026slodkapszczolka pisze: Kurde klony to moje odkrycie roku, w końcu zrozumiałem co ludzie widzą w benzo, 2mg (nie mam tolerki ale ważę 105kg i chyba wgl mało wrażliwy jestem) powoduje u mnie nie tyle faze, co wewnętrzny spokój, uczucie "problemami będę przejmował się jutro". W dodatku w miksie z opio przestaje się bać napadu padaczki, a ten strach jest gorszy od samej choroby, nie mogę się nacieszyć fazą opioidu bo stresuje się, że dostanę drgawek, a tutaj? Pełen chill. Biorąc pod uwagę jakie grosze to kosztuje chyba na stałe wejdzie do mojego menu. Muszę tylko pilnować żeby nie doprowadzić do fizycznej zależności, bo przy mojej padaczce, odstawka klona musiałaby być w chuj niebezpieczna, raczej tylko szpital wchodziłby w grę.
Piszę to bez moralizowania. Z perspektywy psychologii klinicznej i terapii uzależnień właśnie taki moment potrafi być szczególnie zdradliwy, ponieważ człowiek nie musi jeszcze doświadczać negatywnych konsekwencji, żeby zaczął powstawać mechanizm, który później bardzo trudno zatrzymać.
Opisujesz, że po 2 mg nie tyle masz „fazę”, ile pojawia się wewnętrzny spokój i poczucie: „problemami będę przejmował się jutro”. I właśnie to jest istotne. Substancja nie musi powodować euforii, żeby posiadała dla człowieka bardzo silny potencjał wzmacniający.
W psychologii uzależnień mówimy tutaj m.in. o wzmocnieniu negatywnym. Pojawia się lęk, napięcie czy niepokój → przyjmujesz substancję → nieprzyjemny stan zostaje wyciszony → układ nerwowy uczy się, że benzodiazepina jest szybkim sposobem regulacji emocji.
Innymi słowy: mózg może zapamiętywać nie tylko „po tym jest mi przyjemnie”, ale również — a czasem przede wszystkim — „bez tego jest mi źle, a po tym odzyskuję spokój”.
I dlatego zwróciłbym szczególną uwagę na Twoje zdanie: „muszę tylko pilnować, żeby nie doprowadzić do fizycznej zależności”.
Niestety zależność fizyczna nie działa w taki sposób, że można zdecydować: „będę brał regularnie, ale dopilnuję, żeby mój układ nerwowy się nie zaadaptował”. Przy regularnej ekspozycji na benzodiazepiny dochodzi do neuroadaptacji. Z czasem może pojawić się tolerancja, a przerwanie stosowania może zacząć powodować objawy abstynencyjne.
I wtedy może nastąpić bardzo istotna zmiana funkcji leku:
„biorę, ponieważ daje mi spokój”
może stopniowo zmienić się w:
„biorę, ponieważ bez niego nie czuję się normalnie”.
To jeden z momentów, w których farmakoterapia może zacząć przechodzić w mechanizm podtrzymujący zależność.
Nie twierdzę na podstawie jednego wpisu, że jesteś uzależniony. Nie znam Twojej dokumentacji medycznej, historii leczenia ani rzeczywistego wzorca przyjmowania i diagnozowanie Cię przez forum byłoby nierzetelne. Zwracam natomiast uwagę, że idealizowanie działania substancji, planowanie jej stałego używania oraz traktowanie jej jako bardzo skutecznego regulatora lęku są sygnałami, przy których warto zachować szczególną ostrożność.
Jest jeszcze jedna rzecz, którą potraktowałbym znacznie poważniej niż samą dyskusję o tolerancji. Piszesz o przyjmowaniu klonazepamu w połączeniu z opioidem. Benzodiazepina nie stanowi zabezpieczenia przed niebezpieczeństwami związanymi z opioidem. Łączenie opioidów z benzodiazepinami może zwiększać ryzyko głębokiej sedacji i depresji oddechowej. Przy wspomnianej przez Ciebie padaczce cała sytuacja dodatkowo wymaga prowadzenia przez lekarza, który zna zarówno Twoją chorobę, jak i wszystkie przyjmowane substancje.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „czy jeszcze kontroluję dawkę?”, zadałbym sobie kilka innych pytań:
Czy coraz częściej potrzebuję substancji do regulowania lęku?
Czy zaczynam planować sytuacje pod kątem możliwości jej przyjęcia?
Czy bez tabletki czuję się mniej bezpiecznie?
Czy oczekuję od niej rozwiązania stanów emocjonalnych, z którymi wcześniej radziłem sobie inaczej?
Czy dawka albo częstotliwość zaczynają rosnąć?
Jeżeli odpowiedzi z czasem zaczną przesuwać się w niepokojącym kierunku, nie warto czekać na moment, w którym problem stanie się oczywisty.
Najbardziej podstępny etap zależności często nie zaczyna się od myśli „jestem uzależniony”. Może zaczynać się właśnie od doświadczenia: „wreszcie znalazłem coś, co naprawdę działa”.
Piszę to jako osoba zajmująca się terapią uzależnień, ale również zwyczajnie jako człowiek. Nie chcę odbierać Ci poczucia ulgi, które opisujesz. Chcę tylko zwrócić uwagę na cenę, jaką przy niekontrolowanym lub przewlekłym stosowaniu benzodiazepin można za tę ulgę z czasem zapłacić.
Jeżeli klonazepam został Ci przepisany z konkretnych wskazań medycznych, trzymaj się zaleceń lekarza i otwarcie informuj go o rzeczywistym sposobie stosowania. Jeżeli natomiast eksperymentujesz z nim samodzielnie — szczególnie razem z opioidami — potraktowałbym ten moment nie jako „odkrycie roku”, ale jako bardzo dobry moment, żeby zatrzymać się, zanim substancja zacznie przejmować funkcję podstawowego regulatora Twojego samopoczucia.
Pozdrawiam i życzę Ci, żebyś nigdy nie musiał przekonać się na własnej skórze, jak trudno odzyskuje się kontrolę, kiedy benzodiazepina z czegoś, co daje ulgę, staje się czymś, bez czego trudno funkcjonować.
Rozpisałem się tak drobiazgowo nie dlatego aby się " chwalić " swoją wiedzą ale dlatego, że zależy mi na Tobie jako na człowieku. I proszę Cię, przemysl mój wpis oraz zamieszczone tam informacje pod tym kątem, że jest ktoś, kto chce Tobie pomóc.
Pomyśl, czy warto jest przejść przez piekło jakim jest odstawienie tylko po to aby sprawdzić zasadność moich słów?
Nie warto...
A Twoje życie i zdrowie jest w tej chwili najważniejsze.
Angelus
E. Hemingway
Normalnie streściłeś całą książkę odnośnie benzo, schematu uzależnienia i ich etapów brawo Ty, to jest potworne uzależnienie, jeśli się nie ma naprawdę poważnej choroby psychicznej lepiej sobie darować, ale jeśli człowiek ma problemy, lęki gdzie nic nie działa poza benzo to w mojej subiektywnej opinii lepiej już je brać. Codzienne życie w stresie też może przyczynić się do degeneracji oun, druga sprawa co to za życie z lękiem człowiek w ogóle nie może egzystować lata przeminą i tyle z tego będzie tylko zamykanie się w 4 ścianach. Wiemy, że benzo nie niszczy mózgu tylko drastyczne odstawienie może przyczynić się do uszkodzenia gaba, ludzie to biorą całe życie i żyją. Skoro nie benzo na lęki to co neuroleptyki, które niszczą mózg?
SSRI, które też zaleczają i co 3 pacjent odnosi poprawę + dodajmy do tego zaburzenia erekcji nawet i trwalej, negatywny wpływ na układ krwionośny i inne…
Dla mnie jak już ktoś nie ma żadnej alternatywy próbował wszystkiego(byle nie elektro wstrząsy) niech sobie te benzo łyka i tyle ale w terapeutycznych dawkach pod okiem lekarza. Ciotka 54 lata bierze 4-6 mg clonazepamum i nic się nie dzieje. To są naprawdę dobre leki, ale trzeba umiejętnie z nich korzystać. Fakt, że zostały stworzone do brania doraźnego, ale na dłuższą metę też można tylko już człowiek podpisuje tzw pakt z lekami. Coś za coś. Cukrzyk nie dostanie insuliny lub w drugą stronę, układ immunologiczny słabnie, może wdać się sepsa i kaput. Musi brać do końca życia, lękowiec też może bezno to nie jest najlepsze wyjście ale jak już nie ma naprawdę żadnej możliwości poprawy stawiam na benzo niż życie z lękiem. Subiektywna opinia proszę się tym nie kierować i czasem nie próbować wpadać w ciąg w benzo, napisałem tylko co myślę o farmakoterapii benzo.
Już lepiej sprobuj TMS jak chcesz się bawić w takie rzeczy. Elektro wstrząsy wywołują napad drgawkowy a druga sprawa jest taka, że można stracić część wspomnień, np byś nie pamiętaj swojego okresu dorastania to tak naprawdę jakbyś stracił tożsamość. Dla mnie coś przerażającego, może takie coś wystąpić nie musi, ale dla mnie za dużo do stracenia. Jak farmakoterapia nie wypali to do specjalnej kliniki na leczenie psylocybina i LSD. Ja już bym wolał całe życie brać clona niż podejmować się takiego ryzyka jak utrata tożsamości. Subiektywna opinia.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Rekordowa liczba zgonów po narkotykach w Berlinie. Nie żyje około 300 osób
Zażywanie narkotyków doprowadziło w ubiegłym roku w Berlinie do śmierci około 300 osób; to najwyższa odnotowana dotąd liczba - podała we wtorek agencja dpa, powołując się na dane Visty, berlińskiej organizacji zajmującej się pomocą uzależnionym.
Produkcja metamfetaminy dla meksykańskiego kartelu? Są kolejne zatrzymania
Czterech Polaków podejrzanych jest o współdziałanie z Meksykanami, nieprawomocnie skazanymi w maju na 10-11 lat więzienia za wytwarzanie na dużą skalę metamfetaminy - poinformowała prokuratura. Możliwości produkcyjne zlikwidowanego przez CBŚP w Podlaskiem laboratorium sięgały 800 kg narkotyków.
Utylizacja medycznej marihuany w Krakowie. Urzędowe plomby i specjalny nadzór
Medyczna marihuana oraz leki zawierające środki odurzające i substancje psychotropowe nie mogą po prostu trafić do zwykłego kosza na śmieci.