Pochodne dwuazepiny, które produkowane są jako preparaty lecznicze.
ODPOWIEDZ
Posty: 680 • Strona 68 z 68
  • 104 / 14 / 0
Jeżeli chodzi o klon? 2mg na noc to dawka amnezyjna? Nie z moją tolerką, może jakbym w dzień wziął 4 - 6mg co niechybnie skończyłoby się co najmniej dalszym podjadaniem to tak (choć połowicznie muszę się zgodzić, nie pamiętam co mi się sniło). A rolek żeby się dorobić amnezji to bym musiał z paczkę na raz chyba skonsumować. Eksperyment uważam za nieudany. Klon wzięty w dzień - zamuła nawet przy 0,5 mg. Klon wzięty na noc - też zamuła w dzień. Myślałem że po rocznej przerwie od clona jeśli nie euforycznie to chociaż bardziej wycziluje, a tak to w tej materii już ten zwykły diazepam działa lepiej. Nawet nie wiem po chuj tego clona teraz zamawiałem, chyba z nostalgii bo dawno nie miałem. Klona zatem odstawiam na półkę na dłuższy czas, tak za pół roku może do niego zajrzę. Pojadą dziś zgodnie z pierwotnym planem te 3 x 0,25 alpry, jutro z 2 x 0,25 i kończymy ten obecny mikromaraton. Amen. Jak mnie coś zacznie pojutrze telepać (w co wątpię, bo bezsenność i koszmary to ja miałem ale po ciągach typu min paczka alproxu 1mg/tydzień, przez 2 - 4 tygodnie i odstawka CT ) to skontruje delikatnie diazepamem. Tej drugiej paki alpry chyba nawet w ogóle nie będę wykupował (a w sumie to trzeciej), ostatnią paczkę rolek jeszcze wykupie (bo nie zawsze łatwo idzie mi to wydębić, co jest paradoksem, bo taką alpre czy lorka zawsze piszą mi bez problemu w ilościach, jakie tylko system im jest w stanie jednorazowo przepuscic). Że też człowiek się innymi rodzajami narkotyków raczyć nie umie (no w sumie to umie ale rozdział kody/oxy/opio zatrzasnąłem już za sobą bezpowrotnie, zbyt dużo mnie kosztował. A stymulanty mnie nie bawią, generują lęki no i zarwane nocki to dla mnie horror).
  • 12 / 1 / 0
Wczoraj leciałem na alprze rekreacyjnie z rana 1.75mg i na wieczór 2mg. Za każdym razem jak wrzucałem źle się czułem. Byłem osłabiony, czułem niepokój, wyrzuty sumienia, lęki i myśl żeby to jak najszybciej zeszło. Zero przyjemności. Kiedyś wrzucałem nie było takich efektów. Co to mogło być? Nic innego nie brałem
  • 369 / 92 / 0
Reakcja paradoksalna, ot zdarza się
  • 98 / 41 / 0
Prawie 4 mg dziennie to tez dużo za dużo. Organizm prawidłowo się broni przed twoim nieodpowiedzialnym zachowaniem.
  • 975 / 175 / 0
14 sierpnia 2026oorety pisze:
Wczoraj leciałem na alprze rekreacyjnie z rana 1.75mg i na wieczór 2mg. Za każdym razem jak wrzucałem źle się czułem. Byłem osłabiony, czułem niepokój, wyrzuty sumienia, lęki i myśl żeby to jak najszybciej zeszło. Zero przyjemności. Kiedyś wrzucałem nie było takich efektów. Co to mogło być? Nic innego nie brałem
A jakiego potencjału rekreacyjnego w alprze Ty się doszukujesz? Poza tym, to jest duża dawka, stanowczo za duża, po co aż tyle? Masz jakąś tolerancję na to?
hipnotyzuję ludzi jak Kaszpirowski
  • 12 / 1 / 0
Jakaś tolerka jest. Co najmniej nie doszukuję się złego samopoczucia
  • 3 / / 0
Hej, chciałam się podpytać o Wasze doświadczenia z alprą. Aktualnie jestem standardowo na ok. 9 mg Alproxu dziennie. Zdarzało mi się brać dużo więcej, więc samo utrzymanie się na tych 9 mg jest dla mnie już pewnym wyzwaniem. Mam straszne parcie na dorzutki i momentami naprawdę ciężko mi się powstrzymać. Do psychiatry mam wizytę dopiero za dwa tygodnie. Na ostatniej wizycie rozmawialiśmy o docelowym zejściu z 4 mg/dobę, ale od tamtego czasu trochę się u mnie posypało i finalnie jestem teraz na tych ~9 mg. Zastanawiam się, czy do wizyty po prostu skupić się na utrzymaniu tej dawki, a jeśli dam radę, próbować zejść trochę niżej, np. do 8,5 mg, ale nie wiem, czy to w ogóle ma sens i nie chcę sobie sama kombinowaniem bardziej namieszać. Zastanawiam się też, czy napisać wcześniej do psychiatry i powiedzieć wprost, że aktualnie jestem na 9 mg, zamiast czekać do wizyty. Trochę się boję jego reakcji, szczególnie że ostatnio była mowa o 4 mg. Od razu zaznaczę, że odwyk/detoks/szpital na ten moment odpadają ze względu na moją sytuację życiową. Spędziłam łącznie grubo ponad rok w ośrodkach, szpitalach itd., więc nie jestem nowa w temacie wychodzenia z tego gówna. Siedzę w benzo od lat i naprawdę wiem, jak ciężki potrafi być ten temat. Mam też terapię i jestem pod opieką psychiatry. Najbardziej interesują mnie Wasze doświadczenia z ogarnianiem parcia na dorzutki. Co Wam pomagało, kiedy mieliście ochotę brać więcej? Coś konkretnego, co pozwalało przeczekać ten moment? I jeszcze jedno, jak u Was wyglądało przyjmowanie zwykłego alprazolamu przy większych dawkach? Czy lepiej sprawdzało Wam się rozłożenie go na więcej mniejszych dawek, czy mniej większych? Nie pytam o konkretny schemat, tylko jestem ciekawa, jak to wyglądało u innych.
  • 98 / 41 / 0
@Madi1612 Jak nie masz zajęcia / pracy / szkoły tylko całe twoje życie kręci się wokół tego kiedy i ile weźmiesz to trudno z tego wyjść. A sposobów jest mnóstwo - spacer, basen, jazda na rowerze, książka etc. ale do tego trzeba być choć trochę trzeźwym, bo 9 mg dziennie to właściwie tylko wegetowanie, a nie życie. Pozdro 💪
  • 3 / / 0
Studiuję, więc nie jest tak, że całe moje życie kręci się wokół alpry i nie mam żadnych zajęć. Dopóki miałam normalnie zajęcia na uczelni, a później praktyki w szpitalu, gdzie musiałam wstać, wyjść z domu i być gdzieś o konkretnej godzinie, to jakoś trzymało mnie to w ryzach. Chociaż nawet wtedy przez branie sporo zawaliłam. Zdarzało mi się nie pojawiać na zajęciach czy praktykach, bo byłam po prostu zbyt otumaniona albo nie byłam w stanie się zebrać. Teraz mam trochę gorszy moment, bo skończyły mi się zajęcia i zostało mi dużo więcej czasu, który sama muszę sobie organizować. I właśnie wtedy mocno poleciałam w branie. Jak nie mam zewnętrznego obowiązku, który zmusza mnie do wyjścia z domu, to dużo łatwiej jest mi wpaść w schemat „wezmę, położę się, przeczekam dzień” i tak lecą kolejne dni. Jednocześnie naprawdę nie chcę tak funkcjonować. Został mi ostatni rok studiów, powinnam już właściwie zacząć pisać licencjat. Od października mam znowu studia dzienne, dodatkowo pracuję dorywczo w weekendy i cały czas chodzę na terapię. Mam więc rzeczy, do których chcę wrócić i które są dla mnie ważne. I właśnie dlatego zdaję sobie sprawę, że 9 mg dziennie to nie jest dla mnie „normalne funkcjonowanie”. Nie chcę do końca życia żyć za mgłą i być otumanionym wrakiem człowieka. Wiem, że sama sobie tym dokładam i wiem też, że problem nie rozwiąże się od samego spaceru czy znalezienia sobie hobby. Chcę się z tego ogarnąć, tylko cholernie się boję, że jestem już na takim poziomie, że sama nie dam rady. Tym bardziej że pierwotnie plan z psychiatrą był taki, żeby schodzić ambulatoryjnie, a ja zamiast zejść do ustalonej dawki poszłam mocno w przeciwną stronę. Boję się, że na wizycie usłyszę, że przy takiej dawce nie podejmie się prowadzenia mnie w ten sposób. Z drugiej strony nie chcę wracać po raz kolejny do życia podporządkowanego ośrodkom i szpitalom. Byłam już w takich miejscach łącznie naprawdę długo. Chciałabym tym razem spróbować zrobić to inaczej, oczywiście z pomocą psychiatry i terapii. I chyba właśnie najbardziej chodzi mi o ten początek. Co robiliście, kiedy byliście już tak mocno wjebani, że sama świadomość „muszę coś z tym zrobić” była dużo łatwiejsza niż faktyczne zrobienie pierwszego kroku? Jak przetrwaliście pierwsze tygodnie, kiedy organizm i głowa cały czas ciągnęły Was z powrotem? Nie szukam magicznego sposobu ani kolejnej listy typu „idź pobiegać i poczytaj książkę”. Wiem, że aktywność pomaga. Bardziej chciałabym usłyszeć od osób, które naprawdę były głęboko w benzo, jak wyglądało u Was wychodzenie z tego i co pozwoliło Wam w końcu zacząć odzyskiwać normalne życie.
  • 98 / 41 / 0
@Madi1612 Myślę, że Twoja sytuacja i historia leczenia wykraczają poza to, w czym przeciętny użytkownik forum może realnie pomóc. Przy dawce rzędu 9 mg alprazolamu dziennie najważniejsze jest, żebyś była z tym w stałym kontakcie z psychiatrą. Nie bałbym się napisać do niego jeszcze przed wizytą i uczciwie powiedzieć, na jakiej dawce jesteś. To nie jest powód do wstydu, tylko ważna informacja dla lekarza.

Nie kombinowałbym też z samodzielnym schodzeniem z tak wysokiej dawki. Nagłe lub zbyt szybkie odstawianie benzodiazepin może być niebezpieczne. Skoro już masz psychiatrę i terapię, to właśnie na tym bym się oparł. Trzymam kciuki, żeby udało się wrócić do planu leczenia i stopniowo odzyskać kontrolę.
ODPOWIEDZ
Posty: 680 • Strona 68 z 68
Artykuły
Newsy
[img]
Produkcja metamfetaminy dla meksykańskiego kartelu? Są kolejne zatrzymania

Czterech Polaków podejrzanych jest o współdziałanie z Meksykanami, nieprawomocnie skazanymi w maju na 10-11 lat więzienia za wytwarzanie na dużą skalę metamfetaminy - poinformowała prokuratura. Możliwości produkcyjne zlikwidowanego przez CBŚP w Podlaskiem laboratorium sięgały 800 kg narkotyków.

[img]
Za "przekąski" z Kalifornii grozi mu 20 lat więzienia

W paczce z Kalifornii do Polski miały być przekąski. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej w Warszawie otworzyli puszki i znaleźli susz roślinny. Okazało się, że to była marihuana. Zarzut związany z przemytem usłyszał 22-latek.

[img]
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów

Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.