Mój magik nawet nie był zdziwiony jak mu powiedziałam
U mnie największym problemem przy benzo zawsze było nie tyle samo działanie przeciwlękowe, co psychiczne przywiązanie do poczucia bezpieczeństwa, które dawały. Nawet świadomość, że ma się tabletkę „na wszelki wypadek”, potrafi uspokajać. I właśnie od tego łatwo wpaść w schemat, gdzie człowiek coraz mniej ufa sobie, a coraz bardziej lekowi.
Z drugiej strony rozumiem ludzi, którzy biorą bromazepam doraźnie i faktycznie dzięki temu są w stanie normalnie pracować, wyjść do ludzi albo przespać noc bez ataku lęku. Problem pojawia się raczej przy regularnym i długim stosowaniu, bo organizm szybko przyzwyczaja się do tego sposobu regulowania napięcia.
Najbardziej zdradliwe jest chyba to, że na początku wydaje się, że „wszystko jest pod kontrolą”. A później nagle okazuje się, że bez tabletki zwykły stres urasta do ogromnego problemu. Dlatego według mnie przy benzo warto mieć naprawdę dużą uważność i szczerość wobec samego siebie.
Także w momentach gdy najgorszy etap epizodu depresyjnego mija, benzo przestaje istnieć - nie noszę go ze sobą nawet, bo nie potrzebuję poczucia bezpieczeństwa wynikającego z samej świadomości z posiadania tabletki.
Samych ataków paniki nie miałam już od lat, a nawet jak miałam, ja bardzo szybko nauczyłam się je opanowywać szybciej niż tabletka w ogóle zaczęłaby działać - także dla mnie branie benzo przy ataku paniki to jakiś absurd (mówię o swoim przypadku tylko). Lęki nawet jak się czasami jakieś pojawiają to też nie są na tyle nasilone, żeby wymagały dodatkowych metod ich "pacyfikacji".
Także ja skuteczność jakichkolwiek benzodiazepin oceniam pod kątem czy pomagają na to na co mi mają pomóc, a nie czy wyciszają lęk - bo nie w takim celu są przeze mnie brane.
Te które działają przeważnie mnie usypiają i to w małej dawce - i tu rzeczywiście lepiej sprawdzają się u mnie te szybko i krótkodziałające.
No klon raz mnie ululał ale to go dostałam w szpitalu i to był jeden jedyny raz kiedy go brałam. Lorazepam też np. raczej słabo u mnie działał (ale go też dostałam tylko 2x w szpitalu).
Lubie ten luz ale przeszkadza działanie na senne.
Może jeszcze zażyje skoro mam, ale nie planuje obecnie.
Proszę o scalenie.
Miałem poważny kryzys - lęki z powodu niestabilnej sytuacji życiowej i chorobowe f22
zażyłem 1/4 tabletki Bromazepanu czyli 0,75mg. Ulga 100% - całkowicie znikł lęk, nie odczułem żadnego działania relaksacyjnego - jednak kiedy poziom lęku był wręcz bolesny , taka dawka całkowicie wystarczyła. Załatwiłem wszystko tak jak miałem i jestem wdzięczny ze mam niemal zerową tolerancje na leki.
scalono ~ kwik
Ale ja nie o tym chciałem.
Ja aktualnie bez 30mg nie rozpoczynałem dnia i tu pojawia się gwóźdź programu (a raczej: gwóźdź do trumny, stąd czas przeszły), a mianowicie - Magik tak o, z dnia na dzień zrezygnował z pracy w przychodni. Nie ma nikogo na zastępstwo i nie sądzę, by ktokolwiek pisał mi aż takie ilości / miesiąc. Biorąc pod uwagę miksy z klonem (dzięki Bogu tylko 0,5mg, ale jednak w kryzysie i tak leci 4-6mg), alprą (której nienawidzę, dlatego 30szt 0,5mg starczy na ewentualne napady) czy sporadycznie temazepam czy diazepam (na wyjątkowe okoliczności) to jestem w sytuacji, która zmusi mnie pewnie do hospitalizacji i 8-12 tyg. "Białych Ścian".
Offtop, ale istotny!
Udało mi się w końcu dodać do listy kolekcjonerskiej ostatnią BZD, czyli Estazolam 2mg i... ląduje na najniższej pozycji. Gorszego w życiu nie jadłem i to ostatnia randka. Zostawię najwyżej na zejście z Bromka, najbliższego ziomka.
Pozdrawiam i życzcie mi szczęścia. Serio.
Jeśli rzeczywiście zanosi się na przerwę w leczeniu, to nie czekałbym, aż skończą się tabletki. Lepiej jak najszybciej spróbować znaleźć lekarza, który przejmie terapię albo zgłosić się do poradni czy nawet na SOR, jeżeli będzie ryzyko, że zostaniesz bez leków. W przypadku benzodiazepin "przeczekanie" na siłę potrafi skończyć się bardzo źle.
Co do estazolamu, to też mnie nie zachwycił. U mnie sprawiał wrażenie bardziej leku nasennego niż czegoś dającego sensowne działanie przeciwlękowe w ciągu dnia. Ale każdy reaguje trochę inaczej.
Trzymam kciuki, żeby udało Ci się to załatwić w sposób planowy, a nie dopiero wtedy, kiedy organizm zacznie się dopominać o swoje. Przy benzo chyba najgorsze są właśnie sytuacje, kiedy człowiek traci dostęp do leczenia z przyczyn organizacyjnych, a nie dlatego, że sam podjął decyzję o odstawianiu.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Leczenie uzależnionych od opioidów bardziej dostępne, ale pod ścisłym nadzorem
Choć leczenie substytucyjne, czyli terapia uzależnień od opioidów polegająca na podawaniu legalnych leków zastępczych, jest stosowane w naszym kraju od ponad 30 lat, wciąż liczba objętych nim osób jest stosunkowo niska. Aby ułatwić do niego dostęp, wprowadzona ma zostać możliwość przepisywania tych produktów przez lekarzy. Ministerstwo Zdrowia określa zasady, na jakich ma się to odbywać.
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.