Chyba to działa, bo żaadne z naszych dzieci nie bierze, tylko jedno raz spróbowało extasy i marihuany, o czym nam powiedziało.
Imo najlepsze co można zrobić, to:
- nie robić tematów tabu,
- uczyć myślenia i odpowiedzialności zamiast ślepego „bo nie”,
- interesować się życiem dziecka bez robienia z siebie śledczego,
- dawać przykład swoim zachowaniem (także z alkoholem).
Bo trochę hipokryzją jest codzienne najebanie piwem przy dziecku i jednocześnie opowiadanie, że „narkotyki niszczą życie”. Młodzi bardzo szybko wyłapują takie rozdwojenie.
No i ważna rzecz: dzieci często nie sięgają po substancje z ciekawości samej w sobie, tylko z samotności, napięcia, problemów w domu, braku akceptacji albo chęci przynależności do grupy. Jak dzieciak ma normalną relację z rodzicami i może powiedzieć „spierdolilem, wziąłem coś”, bez strachu że zostanie od razu zniszczony psychicznie albo wyrzucony z domu, to szansa na tragedię jest dużo mniejsza.
Harm reduction > propaganda strachu. Bo jak młody odkryje, że połowa straszenia była przesadzona, to przestanie wierzyć także w te realne zagrożenia.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
Użytkownicy psychodelików inaczej przetwarzają emocje, m.in. szybciej rozpoznają zagrożenie - wynika z badania UJ. Kierujący nim prof. Michał Bola podkreślił, że przeciera ono szlaki w obszarze neuroobrazowania użytkowników psychodelików, jednak pełne zrozumienie ich wpływu na mózg wymaga wielu lat pracy.
Mieszkańcy protestują. Sklep z marihuaną blisko parku i autobusów szkolnych
Grupa rodziców ze Scarborough sprzeciwia się planom otwarcia sklepu z marihuaną, który – jak podkreślają – miałby powstać naprzeciwko ruchliwej strefy autobusów szkolnych.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
