Więcej informacji: Arylcykloheksaminy w Narkopedii [H]yperreala
05 kwietnia 2026kosmati pisze: Przygodę z ketą zacząłem jakiś rok temu i przyjmowana była wyłącznie domięśniowo w dawkach od 50mg aż stopniowo się zwiększały ale nigdy więcej niż 150-200mg bo bomba jest zbyt mocna. Początkowo tripy jako, że w obecności osoby towarzyszącej (też biorącej równocześnie) były przyjemne, z celem osiągnięcia k-hola, co udawało się prawie za każdym razem. Później przerwy, nigdy nie brałem tego ciągiem, gdyż słyszałem, że tolerancja może lub jest nieodwracalna. Pytanie brzmi, dlaczego z czasem stosunek bad tripów do dobrych jest większy. Praktycznie każdy k-hole to ostatnio albo bad trip albo wręcz przeżywanie własnej śmierci podczas tripa(wiem brzmi okropnie,ale taki już jest to drag,że tripy mogą być takie w których czujemy się bogami i lepiej być nie może, albo odwrotnie-traumatyczne). Czy w przypadku brania kety istnieje coś w rodzaju set and settingu polegającego na odpowiedniej diecie? Czy branie równocześnie jakichś leków może zmniejszyć szansę bad tripa? Czy branie samotnie zwiększa szanse na bad tripa? Będe wdzięczny ze wszelkie informację. :)
Przygotowana playlista z muzyką też może być pomocna. Tripy na psychodelikach w ciszy się wzmacniają, przy kecie nie zauważyłem tego efektu, ale też z pewnością potrafi być pomocna gdy złapie jakiś niepokojący stan, ale jednocześnie czasem można czuć się nią w trakcie tripa przebodźcowanym i wtedy wyłączenie muzyki będzie dobrym wyborem. Dlatego warto mieć możliwość puszczania lub zatrzymania muzyki. Choć nie zawsze w stanie dysocjacji będzie to możliwe, dlatego przygotuj sobie przemyślaną playlistę.
Butelka wody jest dla mnie nieodłącznym elementem solo tripów w których całkowicie można zapomnieć że lub kim się jest. Zarówno przy dyso, sajko jak i mocnym ujaraniu się. Warto mieć coś do picia obok łóżka i polecam właśnie wodę, najlepiej ze szklanej butelki (lepiej smakuje i można sobie ją wielokrotnie uzupełniać, raz zdarzyło mi się na comeupie wysokiej dawki 2C-B sniffem na styk przed peakiem zdążyć uzupełnić butelkę wodą). Przy kecie spływ jest dość gorzki więc jeśli ktoś się decyduje na tą formę podania to około T0:10 pare łyków wody to swietna sprawa. Ty akurat wspominałeś że podajesz sobie ją IM więc nie jest to aż tak istotne, ale wciąż warto mieć picie.
Co do diety to w aplikacji journal piszą, że warto kilka godzin przed tripem nie jeść. Osobiście nie zwróciłem uwagi na to, ale brzmi sensownie, że lepiej na kecie z pełnym żołądkiem nie tripować.
Sam natomiast mam pytanie o różne formy podania kety. Wiadomo, że czas działania, dawki itp można sobie znaleźć w internecie, jednak zastanawia mnie czy profil działania przy różnych formach podania się różni czy raczej nie? Przy 2C-B mam wrażenie że pewne efekty przybierają trochę inną formę przy oral i sniff, jak to przy kecie wygląda? czy IM, IV i zjedzenie daje inny profil działania? Wiem że jedzenie to mało ekonomiczna forma podania, ale jeśli cena to nie problem to czy warto przynajmniej raz spróbować takiej formy podania, czy IM i sniff mocno się różnią?
Próbowałem tak:
- zjedzenie ma pewną przewagę nad sniffem - nie ma nagłego wejścia i zejścia. Co prawda mocą będzie 2 razy słabsze, ale warto spróbować. Fajny stan na chill do przebywania z ludźmi - w nie za dużej dawce, typu 20-30mg.
- per rectum + nasal mam wrażenie że działa mocniej i umożliwia wejście głębiej niż samo nosem, ale dawno temu próbowałem więc może po prostu to był efekt braku tolerancji psychicznej na efekty (nie mówię tu o tolerancji na receptorach, bo robię przerwy, ale o braku zaskoczenia). Chyba nie jest to bardziej wydajna droga podania. Ale pozwala obejść efekt sufitu związany z ograniczoną "pojemnością nosa".
Inny temat: izomer R
Jest niedoceniany, a jest wartościowy, chociaż na tańce raczej się nie nadaje. Nawet trochę duchowo działa bym powiedział. Mimo że jest mniej stymulujący (mniej zwiększa poziom dopaminy), może być po nim trudniej zasnąć niż po S, ponieważ jest agonistą AMPA (jak nootropy). Na tripie jest raczej chillujący, na afterglow efekt jasności umysłu. Mniejsza chęć na dorzutki.
Dawkowanie raczej większe niż S.
Najlepiej się komponują oba naraz albo na przemian. Dlatego po spróbowaniu oddzielnych izomerów nadal lubię racemat.
Ale sam S jest lepszy do microdosingu jak nie chcemy się za bardzo odkleić i lubimy ketę za stymulację. R jak próbowałem mikrodawkować to nie czułem żadnych pozytywnych efektów doraźnych (a długofalowych to nie wiem bo nie miałem ochoty na kilka dni pod rząd), jak chcemy zaznać tej jasności umysłu to lepiej spróbować na przykład zielonej herbaty albo AMPAkin.
No i to jak działa racemat potwierdza że łączenie nootropów z dysocjantami nie jest takie bezsensowne jak się wydaje.
ENTEOGENY PRAWEM, NIE TOWAREM!
Układ nagrody kurwą jest.
Pytanko mam, generalnie stycznosc z ketamina mam troche ponad tydzien, jem ja moze tak 3-5h dzienne max. I to od niechcenia, wzialem troche wiecej przypadkiem na testa a ze schodze z kodeiny to wieczorem zajadam to, uczucia do tego mam mieszane, moze dlatego ze juz przy trzeciej kresce w pierwszy dzien przesadzilem, myslalem ze mnie wywinie na drugi swiat, klatka piersiowa/serce jakby na mnie kowadło spadło z 15piętra. Oderwanie totalne z ciala, wszystko na wczute robione, nogami po podlodze szuralem zamiast normalnie kroki stawiac, przez chwile myslalem ze moze sobie za bardzo wkrecam, ale serce bolalo nawet na drugi dzien ciutke. Pozniej pare dni jadlem nie za duzo, nie za malo ale juz praktycznie co nastepny dzien to ta sama ilosc nie kopała tak samo, jeszcze tydzien temu dawki co niezle kongo robily, wieksze dzis ledwo posmyraly. Nie wiem czy to tak szybko na to tolerka rosnie? Przeciez jem z 4-5kresek co wieczor na przestrzenie gdzies 6h xdd No nie wiem, ale pisze ten post w zwiazku ze dzis zajebalem taka srednia jak na kete, duzego sajgonu nie zrobilo w glowie, ale za to co wdychanie powietrza kłóje mnnie znowu serce i na tej jednej kresce raczej dzis przystane. Czesto takie kłócia sie zdarzaja wam?
Tak, tolerka zapierdala. Przy thodniowym festiwalu na koniec idzie luzem 3-4g na wieczór. Tzn zależy jak kto je.
Podziel się posiłkiem, chamie
No nie wiem, moze przez ten tydzien od pierwszej kreski zjadlem moze max max 2g, staralem sie podchodzic do tego dosyc ostroznie, zwlaszcza ze na trzecia kreske okolo 100mg mnie zmiotlo w pierwszy dzien, a pierwsza kreska w zyciu i druga to bylo okolo 50mg moze ciut ponad. I przez ten tydzuien jakby to co mnie prawie zmiotlo to juz tak srednio kopie, a jadalem no z 3-5max dziennie glownie to takie 3-4 krechy wieczorkiem mniej niz 100mg na pewno.
PS: Przyjebalem teraz chyba najwieksza, skoro tak szybko tolerke moglo wyjebac, jak do 2dni nie dam znac na forum to zapalcie znicz.
Ja w życiu pewnie z kilogram kety zjadłem. Tak to już jest z tolerką na nią. Za to szybko spada też, więc nawet dzień czy dwa robi różnicę.
Podziel się posiłkiem, chamie
Nie powiem, że osiągnąłem już z ketaminą prawie wszystko bo za każdym razem wchodzę głębiej w króliczą norę. Ale zaczęło mnie to już w pewnym momencie przerastać, bo wraz z pogłębieniem uzależnienia tolerancja zamiast rosnąć wręcz malała i doświadczenia były coraz bardziej mocne. Tripy intensywne,całkowicie nierealne, widzenie rzeczy nie z tego świata, uczucie dosłownie bycia ponad, wrażenie że znalazło się sposób na rozkminienie rzeczywistości, na bycie bogiem w tej rzeczywistosci. Stany całkowitej ekstazy, połączenia ze źródłem.
Ale to wszystko tylko iluzja która zaczęła mnie w pewnym momencie uwierać. Odklejałem się coraz bardziej od materii brnąć w ketaminową iluzję. Jak bomba mijała wracałem do szarej rzeczywistości. Właściwie nic nie zmieniało się w moim życiu poza coraz większą depresją związaną z pogłębieniem się uzależnienia od dysocjantów. Do tego kontakt z ludźmi ograniczał się do zera. W końcu byłem ponad nimi, znalazłem sposoby na komunikowanie się z bogiem.
Ostatnio wziąłem 3 gramy i chciałem sprawdzić czy mogę robić max 2/3 strzały 150mg na weekend. Skończyło się ciągiem i standardowo wyjebaniem towaru. Nie umiem kontrolować brania ketaminy. Jak jest towar to wale/jak nie ma to jest ciśnienie i towar się znajduje. Podsumowując nic mnie tak nie wjebało jak ketamina, a myślę ze mało w tym wątku porusza się tematu uzależniającego potencjału tej substancji.
ketamina tak właśnie działa - kreska i jest zajebiście. Mam ostatnie mb neta to ci badań nie poszukam jaki dokladnie mechanizm zachodzi.
Ogolnie to sounds like a you problem. Bo albo wszyscy się mylą albo tylko ty. Brzytwa Ockhama i trochę pokory.
Co dzięki niej osiągnąłeś oprócz uzależnienia, wyjebanych pieniędzy, wybujałego ego, odklejenia i wyalienowania?
Podziel się posiłkiem, chamie
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Zanieczyszczenie wody kokainą zmienia zachowanie łososi na wolności
Pod wpływem zawartej w ściekach kokainy, a zwłaszcza jej metabolitu, młode łososie atlantyckie pływają dalej i rozprzestrzeniają się na większą odległość – informuje pismo „Current Biology”.
CBZC uderza w narkobiznes. Zatrzymano 27 osób
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali 27 osób podejrzanych m.in. o wprowadzanie na terenie województwa opolskiego znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa zajmowała się dystrybucją marihuany oraz mefedronu, czerpiąc z tego procederu stałe korzyści majątkowe.
Kartele zamiast przemycać narkotyki wysyłają „kucharzy” do laboratoriów w Polsce
Meksykańscy przestępcy powiązani z kartelem Sinaloa mieli organizować w Polsce produkcję metamfetaminy w wynajętych posesjach na Podlasiu i w województwie kujawsko-pomorskim. W trzech sprawach zatrzymano łącznie ośmiu obywateli Meksyku, a śledczy uznali te przypadki za element szerszego przesuwania produkcji narkotyków syntetycznych do Europy Środkowo-Wschodniej.
