Przecież wyrabianie receptorów to absolutnie najgłupsza hipoteza jaka istnieje XDDD
Żeby ją obalić wystarczy tak z 57iq.
Przyczyny tego, że koda na niektórych działa słabiej przy pierwszych razach (nwm na mnie działała od razu normalnie) bardziej bym szukał w enzymach wątrobowych, bo nie oszukujmy się, to, że organizm w momencie gdy zaczyna dostawać trucizne przy którymś razie produkuje więcej enzymów, żeby się jej pobyć brzmi bardziej logicznie niż to, że mózg czeka na użytkownika aż wpierdoli thiocodin co by receptory wyrobić XD
u mnie tez dzialala od 1 razu i bardzo mocno.
I do them drugs to stop the f-food cravings
~Lana Del Rey "Boarding school"
Odpuść sobie młoda (sam jestem młody, mam 22 lata, ale po twoich postach wnioskuje, że jesteś młodsza ode mnie, jeśli się mylę to przepraszam za określenie). Opiaty potrafią czekać, wydaje ci się, że nie jesteś wjebana, nie masz głodów, ale jeśli będziesz dalej brać to głody się w końcu pojawią. Sam fakt, że nie potrafisz po prostu zapomnieć o tym i żyć dalej, tylko dalej o tym myślisz tylko to potwierdza, powinna ci się lampka ostrzegawcza zapalić w głowie. Będziesz tak brać raz na jakiś czas, żeby sobie przypomnieć, może rok, może dwa, może pięć, a może 2 miesiące, ale głody się w końcu pojawią, wtedy już nie będzie odwrotu. Jesteś na jednym z pierwszych etapów uzależnienia i jednocześnie OSTATNIM na którym możesz się wycofać jeśli zdasz sobie sprawę w jakiej sytuacji jesteś, i postanowisz, że już nigdy (ani razu, ANI KURWA RAZU bo kółko się zamknie) nie weźmiesz.
Wiem, że potraktujesz to jako pierdolenie, bo przecież cię nie ciągnie, ale uwierz mi, każdy z nas przez to przechodził, w tym ja.
Powtórzę to raz jeszcze: OPIATY POTRAFIĄ CZEKAĆ
Jeśli już ciągnie cię do ćpania, też tak miałem gdy miałem te 16-19 lat, ciągotki do eksperymentów, to jest dużo lepszych ciekawych i bezpieczniejszych zabawek, psychodeliki, dysocjanty, empatogeny.
Zniszczysz sobie życie kochana.
ps. Była kiedyś na forum taka dziewczyna Zielonka czy jakoś tak, na początku jej historia wyglądała podobnie do twojej, skończyła z helupą w kablach, szczerze nie wiem czy dalej żyje.
Z resztę przypominasz mi też mnie sprzed kilku lat, popatrz, teraz jestem pierdolonym nałogowcem nie mającym żadnych oporów przed przyjebaniem H w kabel i zrobi wszystko żeby codziennie przyjąć porcje opio. Oddałbym wszystko żebym mógł cofnąć czas i podjąć inne decyzje, przemyśl to, proszę cię. Możemy porozmawiać na pv jeśli chcesz.
I do them drugs to stop the f-food cravings
~Lana Del Rey "Boarding school"
05 kwietnia 2026freezin9moon pisze: @Swiezzy Stary, jak ty narzekasz ze dawka na zaleczenie nie grzeje, to ty tak w zyciu nie zredukujesz nawet, bo o odstawieniu to nie ma co z takim nastawieniem gadac.
Z tym nastawieniem znienawidzeniem kody to rozumiem ziomeczku hah
Ej mordo ale mi nie chodzilo ze lamentuje bo nie grzeje, tylko mówię czysto teoretycznie, ze po prostu taka dawka nie wywoluje z pregabalina prawie nic, mi nie chodzilo o to ze placze ze nie grzeje, tylko tak to opisałem. Dwa nie myślałem o odstawce, tylko żeby do 10tego przeżyć jakoś bez skręta, no i się udało, momentami tylko łapało, bo czekalem na hajs, dopiero teraz bede robil zapas i staral sie zejsc, tak zebym na ewentualnym skrecie nie musial dopiero kminić i latać po aptekach, bo jak się zacznie to w chuj się pocę i to jest też niekomfortowe fest.
Na pewno z tego co dziś zauważyłem, to teraz tydzien bralem tylko 1x dziennie i to nie dawki na ktorej tolerke mialem, tylko troche mniejsze, iiii z tego co zauwazylem to organizm sie troche oduczyl tego drugiego wrzucenia kody, caly czas bombilem 2x dziennie noo juz teraz bedzie chyba 4 rok lecial, i z poczatku tydzien temu no bylo cisnienie na wieczorne wrzucenie, ale teraz po tygodniu brania raz juz nie czulem az takiej potezniej potrzeby wrzucenia drugiej dawki, i te poczatki skręta takie wolniejsze się wydawały jak zaczynal wchodzić, zawsze mi sie stopy jak kostki lodu z poczatku robia, pozniej pocenie sie przy sraniu nawet tylko, wiec bez wysilku i zoładek mi sie zaciska/ brak apetytu - wszystko zmniejszylo sie na sile, z czego nawet sie ciesze.
Ale mam w sumie pytanie, czy tez tak mieliscie czy coś się dziac zaczyna, mianowicie od jakiegos czasu kodeina jakos wolniej wchodzi/ wolniej sie rozkreca, od czego to moze zalezec, dodam ze staram sie jesc to samo zawsze przed bombieniem, i wcale nie jest to jakos obciazajace zarcie, i nawet z 1-2h przed wrzuceniem.. Wczesniej 30min juz bylo wyraznie czuc, pozniej jakos po 45min, a teraz mija godzina i dopiero zaczynam czuc fazke, jakoś coraz dłużej się to rozkręca i moze ciut na sile traci, no nie wiem, na pewno jakos dluzej sie to załącza. Pzdr
btw ja akurat niczego o znienawidzeniu kodeiny nie pisalem, co tu nienawidziec, substancja jak substancja, wszystko jest dla ludzi przeciez.
sek w tym, ze na pewnym etapie nie dla wszystkich, coz truizm.
choc dla kogos to moze i jest metoda.
mam watpliwosci, bo to nie kodeina narobila "ci" szkod, tylko ty sam, przez sposob w jaki jej uzywasz, i ok, skoro tak, to widocznie w tym czasie inaczej nie mogles, pytanie brzmi czy jest sens to ciagnac dalej?
odnosnie pytania - cholera wie, podejrzewalbym uposledzone wchlanianie.
w ogole jak nie probowales to tabsy na pyl, zalewasz ciepla woda, mieszasz az sie czesciowo rozpusci tj to i tak w glownej mierze bedzie zawiesina, dolewasz coli jak lubisz, chlup. latwiej i szybciej sie wchlania. smak oczywiscie jest po prostu wysmienity, no ale... :)
a jeszcze lepiej przefitrowac z zimna jak antidol, cisnieniowo, pompa 50ka i wacik, fosforan kodeiny b dobrze sie w zimnej rozpuszcza, sulfo znacznie gorzej, wypelniaczy sie pozbedziesz. zdrowiej i powinno (musi) lepiej wchodzic niz opierdalanie takiej ilosci tabsow. przy okazji starcza mniej materialu, przewaznie.
Wyniki standardowe nie wykażą musisz zbadać bilirubinę
Ale masz to w d..., wolisz zrobić "zapasy" i ćpać dalej, a żyjesz już półtrupem (fizycznie dogorywasz, wątroba nerki itp umierają po cichu)
Praktyczny protip: szykuj kasę na pogrzeb i długi żeby nie obciążać bliskich 1 max 2 lata się jeszcze pobawisz :(
Gdybyś miał iq>46 to dawno byś przeszedł na inny opiat albo przynajmniej odcedzony antidol to ćpał byś do 60-tki.
Ale lepiej kilkadziesiąt gramów thioco + sulfo przez 8 lat w końcu liczy się wygoda lol
Żal mi każdej osoby pogrążonej nałogiem, ale są pewne wyjątki. Ciebie mi nie szkoda, spływa po mnie jak kopniesz w kalendarz już jutro w sumie ulga dla cb
Kolejny raz napiszę, rzucić ciężko, nie wracać jeszcze ciężej. Natomiast pierwszy raz napiszę, że to dopiero pierwszy poziom. Jest jeszcze drugi poziom który już dobrze mieć na uwadze rzucając jeden shit - żeby w zamian nie znaleźć sobie innego uzależnienia/substancji, a menu w dzisiejszych czasach mamy bardzo bogate.
Wyszedłem z założenia kolego świeżuteńki, że chcesz to yebnąć definitywnie a nie doczekać do floty na apteki :). Być może jeszcze nie poniosłeś z tytułu nałogu strat, które osiągnęły by punkt krytyczny (albo jeszcze nie jesteś ich świadom). Dla każdego punkt krytyczny (czy tam dno, zwał jak zwał) to sprawa indywidualna, dlatego nie będę się nad tym rozwodził. Jednemu wystarczy, że przez kilka lat nie może sobie spojrzeć w lustrze w oczy, a drugiemu nie wystarczy, że straci wszystko i wyląduje na dworcu. Ja za Ciebie kolego trzymam kciuki, z gorszych rzeczy ludzie wychodzili (tylko proszę nie traktuj tego argumentu jako przyzwolenia dla siebie, że skoro wychodzili to i ty jeszcze się pobawisz, bo takie fikołki logiczne to u nas norma). Będę dopingował i trzymał kciuki choćby i miało się udać za setnym razem (tylko trzeba zdecydować i te próby rzetelnie podejmować).
Co do czasu klepania od zażycia to u mnie było constans, bez zmian. Ale wynika to z tego że zawsze ranna dawka startowa 2 x 16, czy tam 16 popite syropem leciało rano na czczo przed śniadaniem. Z tym że ja generalnie nigdy nie miałem zwyczaju jeść śniadania przed 9:00.
rozsadniej przyjac ten fakt na klate i wyciagnac wnioski.
ale to tylko moj punkt widzenia, wiec nie neguje ze dla kogos opcja pt. "stukam we wlasne dno od spodu i mam tego dosc" bedzie dobrym, a byc moze jedynym wyjsciem.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Badanie ścieków 2025: Marihuana dominuje w europejskich miastach, kokaina i ketamina w górę
Badanie ścieków to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Pozwala ona naukowcom bardzo dokładnie oszacować, jakie narkotyki i w jakich ilościach spożywają mieszkańcy. Najnowsze badanie z 2025 roku miało ogromną skalę. Badacze sprawdzili ścieki w około 115 miastach na terenie Europy.
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.