Wracam do tematu. Był gość jadący autem- chyba w wawie, ale to mało istotne, któremu wyszła na testach bodajże amfa. Któryś zapewne kolejny zatrzymany, gość trzeźwy zapewne od jakichkolwiek substancji domniemanie (według Bagieta) wkvrwił się, zadzwonił na psy i zgłosił, że to policjant sprawdzający jest naćpany i patrol przyjechał go sprawdzić. Na miejscu okazało się, że psu sprawdzającemu też wyszła chyba amfa.
Okazuje się z tego co Bagiet mówił, że te testy po jakimś czasie choćby nic nie było na policzku zmieniają barwę na taką jakby to były dragi. I pokazują cuda. Jakość części tych testów nie spełnia widać po prostu w wielu przypadkach jakichkolwiek norm.
Jak zachowalibyście się będąc w takiej sytuacji? Wiedząc, że nie macie miligrama niczego zakazanego w organizmie bo po prostu nie bierzecie lub dłuższy czas nie bierzecie i nawet metabolitów nie macie prawa mieć we krwi a tu wam pies robi testy i mówi, że jesteście pod wpływem.
Od razu na krew prosicie?
I czego można potem oczekiwać od psów jak wyjdzie we krwi, że jesteś całkiem czysty? Odszkodowania, przeprosin, pozwu cywilnego wobec policji czy tego konkretnego policjanta- którego nie była to wina?
Czy po prostu spyerdalaj pan/pani i tyle?
Spotkał się ktoś w ogóle z taką sytuacją lub słyszał z pierwszej ręki? A nie, że Zdzichu żony brat rodzony mu mówił np.?
Warto też pamiętać, że zdarzają się tzw. fałszywe pozytywy, np. po niektórych lekach czy suplementach, więc w takiej sytuacji najrozsądniejsze jest zachowanie spokoju i domaganie się badania laboratoryjnego, które daje jednoznaczny wynik.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
„Król dopalaczy” poszukiwany listem gończym. NIEOFICJALNIE: Dawid B. przebywa na Zanzibarze
Dawid B., łódzki „król dopalaczy” jest poszukiwany listem gończym. Mimo prawomocnego wyroku z 2023 roku nie spędził ani jednego dnia w więzieniu. Jak udało się nieoficjalnie ustalić reporterce Radia Łódź, mężczyzna obecnie przebywa na Zanzibarze w Tanzanii.
Nastolatek sprzedawał narkotyki kolegom. Pomagała mu 13-latka
Policjanci z Oruni rozpracowali sprawę, która zaczęła się od niepokojącego zgłoszenia o 13-latce handlującej narkotykami wśród rówieśników. Szybko okazało się, że dziewczynka nie działała sama. Jej "szefem" był 18-latek.
Koniec ery alkomatów. W polskich firmach zaczyna się era narkotestów
Kilkanaście lat temu problem używek w miejscu pracy kojarzył się niemal wyłącznie z alkoholem. Kontrola trzeźwości, alkomaty, procedury odsuwania pracownika od obowiązków – to wszystko zamieniło się w standard w wielu branżach. Dziś jednak punkt ciężkości wyraźnie się przesunął. Coraz częściej mówi się nie o alkoholu, lecz o narkotykach i innych substancjach psychoaktywnych. Wydaje się, że ta zmiana nie jest przypadkowa, ale wpisuje się w szerszy trend społeczny, szczególnie widoczny w młodszym pokoleniu.