Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Jest garstka osób która rzeczywiście się nie uzależni, ale Twoja historia pokazuje, że Ty do nich nie należysz.
23 marca 2026mamyto321 pisze: Większość wpada w większe dawki, ale nie wszyscy już nie przesadzajmy jak ktoś ma wysokie iq i charakter potrafi nad tym panować mimo wielu lat. Osoby wrażliwe mają większy potencjał podnoszenia dawek wraz z lekomanami.
Niezła racjonalizacja. Wiem, że Cię nie przekonam. Nawet nie próbuję. Benzo to leki m.in. przeciwlękowe, więc trudno tu mówić o charakterze czy silnym charakterze. To się wyklucza.
De facto branie jakichkolwiek substancji wyklucza silny charakter. To proteza silnego charakteru. To tak jakby Ci wyjebali wszystkie zęby i se szufladę wstawisz. Gdzie tu charakter powiedz mi? W ogóle co to ma wspólnego z IQ? Dlaczego sądzisz, że masz wysokie? Ludzie co opowiadają jakie to mają IQ raczej mają je niższe, albo przeciętne czyli koło 100. Robiłeś jakieś testy? Benzo IQ obniżają, bo mózg fizycznie się kurczy. Stajesz się zwyczajnie głupszy i to nie jest nowa wiedza.
Tak samo jak jest masa osób która brała opiaty i też się nie wjebala do stopnia zrujnowano sobie życia? Masą osób które brały stymulanty itp itd rozumiecie, że tacy raczej nie siedzą na forach ? Tutaj jest raczej nadreprezentacja tych którzy nie potrafili się kontrolować i robić sobie przerw albo zaczynali brać drągi codziennie … takich jest mniejszość w rzeczywistości.
Ludzie co się nie wjebują z reguły nie wiedzą wielu rzeczy, o których się tu pisze. Ty już tej przewagi nie masz. Robisz wszystko by przekonać siebie samego, że się nie wjebiesz, ale zamiast to sobie postanowić szukasz afirmacji wśrod innych userów. A gdy jej nie dostajesz to się irytujesz i piszesz, że dasz radę. Ty nie próbujesz zmienić naszego podejścia. Ty usiłujesz sam sobie wmówić, że się nie uzależnisz. A że nie jesteś w stanie nawet sam siebie przekonać to sugeruję nie zaczynać, bo wpadniesz jak śliwka w kompot.
Dziwne, że życie ma smak tych ostatnich kilku godzin
Skoro taki swietny, to czemu szukasz potwierdzenia ze akurat ty sie nie wpierdolisz? Bierz z dobrodziejstwem inwentarza
23 marca 2026Cpundog2 pisze: Ale zdajecie sobie sprawę z tego, że większość osób które brały benzo sie nie wjebaly i nie podniosły dawki nie wiadomo ile?
Ty masz zamiar to brac żeby zastępować alko. To droga w jedną stronę. Na początku będzie zajebiscie, ale potem będziesz dokładał.
Z resztą robisz śmietnik wszędzie w każdym temacie szukając tylko poparcia swojej zjebanej tezy.
Więcej się w Twojej sprawie nie udzielam, rób co chcesz :) Ja to co uważam napisałem w Twoim temacie.
Powodzenia
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
