wzmacnia jakoś działanie grzyba, czy raczej źle wpływa na doznania po muchomorze?
Pozdrawiam
https://youtu.be/3-6A94RRxuk?si=2VizEqbanvXfvrQd
Próbowałem muchomora 2 razy, raz było to niecałe 4g suszonego w połączeniu z 40g świeżych łysiczek. Load był nieprzyjemny, trwał 2,5h. Muchomor wyraźnie zmienił doswiadczenie, dodał swoje zmiany wizualne i spłycił działanie psychodeliczne psylocybiny. Po złapaniu buszka zioła osiagnałem jeden z najbardziej euforycznych stanów, jakich kiedykolwiek doświadczyłem po narkotykach, a troche ćpałem. Co ciekawe, nie miałem ochoty na powtórzenie tego doświadczenia i nie powtórzyłem go, a minęło prawie 6 lat. Grzyby nie uruchomiły takich mechanizmów jak uzależniajace substancje. Drugi raz to było 12g suszonego. Wyraźne zmiany wizulanie, czułem się inaczej. Całą podróż walczyłem z nudnościami, ogólnie średnio ją wspominam. Może jakbym sie wyrzygał miałbym lepsze wspomnienia. Nie doświadczyłem wglądów, wartościowego spojrzenia na jakieś sprawy, nic szczególnie wartościowego. Ostatnia próba miała miejsce ponad 5 lat temu. Później spróbowałem mikrodawek. 0,2g lekko czuję, próbowałem brać to na noc. Może lepiej spałem, trudno mi powiedzieć. Może pomagało mi to na depresję, ale też nie jadłem dłużej niż kilka dni, zapominałem to jeść po prostu. Nie zauważyłem zatem korzysci z mikrodawkowania, które byłyby ewidentnie wynikiem mikrodawkowania.
Obecnie mam zeszłorocznego muchomora i pomyślałem o kolejnym podejsciu do większej dawki. Najpierw pomyślałem o 10g, kiedyś zjadłem 12g i stan nie był za mocny, w sensie nie uznałem go za niebezpieczny, w tym znaczeniu nie był za mocny. Bardziej się jednak skłaniam ku 5g, tak zapoznawczo. Chciałbym wyciągnać coś wartościowego z tego doswiadczenia. Coś mi się kojarzy, ze przed właściwą dawka dobrze jeść grzyba ileś dni w mniejszych dawkach. Nie wiem czy to sobie wymysliłem, czy faktycznie gdzies to usłyszałem, ale raczej usłyszałem. Czy macie takie doświadczenia? Jeśli to faktycznie ma sens to ile czasu go jeść i w jakich dawkach?
jakieś 6 lat temu miałem 2 podejścia do muchomora i uznałem go za nieszczególnie wartościowego dla mnie. potem się nasłuchałem jak to ludzie zachwalaja muchomory i postanowiłem przetestować je jeszcze raz. No i widzę, ze to uspokajacz. Może mieć zastosowanie lecznicze pewnie, ale jako psychodelik tego nie widzę. Zioło ma znacznie silniejsze działanie psychodeliczne od muchomora, którego używałem. Chyba, że tu o iboteinian chodzi. Jego bym podejrzewał o właściwości enteogenne. Myślę, że w "prawidłowo" ususzonym muchomorze jest go za mało, można spróbować trochę świeżego połączyć z suszonym. Może wtedy zadziała enteogennie, ale może też wywołać delirium i tyle z tej enteogeniki będzie. Może jeszcze spróbuję w dogodnym momencie z 5g przed pójściem spać, choć niespecjalnie mi zależy. Zostawię tego grzyba póki co, jak spotkam kogoś kto poznał muchomory dobrze, znalazł w nich głębie i będzie w stanie to wytłumaczyć, może wrócę do prób. Ja akurat głębi nie widzę, a uspokajaczy nie szukam. Za to na pewno niezła ciekawostka ten muchomor.
Może byc tez tak, ze jakby muchomor był oczywisty, rozwinęłaby się szersza tradycja jego używania, w znaczeniu też poza Syberią, bo tam chyba nic innego nie ma. Jednak muchomor taki oczywisty nie jest, dlatego tylko nieliczni szaleńcy wracali do stanu delirium i potem próbowali to poukładać, nadać temu znaczenie. Tak jak niektórzy wracają do aviomarinu, albo do bielunia
Z mojego doświadczenia, zeszłoroczne zbiory po takim czasie tracą na mocy. Mam cały słoik wysuszonych kapeluszy w 80°C z 2024r i napar z 2g nie zadziałał tak, jakbym się tego spodziewał. Lepsze działanie uzyskałem robiąc napar z 1g z tegorocznych zbiorów, ale wysuszyłem kapelusze w 40°C, więc była przewaga kwasu ibotenowego (IBO) nad muscymolem (MUS). Musiałbym wysuszyć tegoroczne owocniki w tych 80°C i porównać ich moc ze zeszłorocznymi zbiorami. Obie substancje mają niemal identyczną budowę i działają bardzo podobnie, poza skutkami ubocznymi czy konkretnym działaniem jakie mogą wywołać. IBO działa pobudzająco, a skutki uboczne jakie wywołuje, są dość dotkliwe - napary z 2g wywołują u mnie ślinotok, czuję przełyk, tylną część języka, żołądek i mam nudności. Całkiem możliwe, że te dolegliwości są słabsze/mniej odczuwalne, bo do naparu dodaję jeszcze rumianek i tymianek. MUS działa nasennie w przeciwieństwie do IBO i jest w znacznej mierze pozbawiony tych skutków ubocznych (co nie znaczy, że ich nie ma).
Muchomora czerwonego NIE można wrzucić do worka substancji psychoaktywnych o działaniu psychodelicznym. Owszem, są pewne podobieństwa takie jak halucynacje (CEV'y i OEV'y) przy naprawdę wysokich dawkach, ale odczucia na ciele czy na głowie są niepodobne. Większej ilości podobieństw bym się doszukiwał w substancjach odziaływujących na te same receptory - alkohol czy benzo. Twoja obserwacja, że baka (THC) działa znacznie bardziej psychodelicznie niż IBO/MUS jest jak najbardziej prawidłowa. Osiągniecie błogostanu i bardzo mocnych przeżyć, moim zdaniem jest trudne i naprawdę trzeba się postarać. Najpierw trzeba sobie zapodać dawkę uczuleniową, żeby się dowiedzieć jak Twoje ciało zareaguje na obie substancje, a następnie ustalić dawkę, która taki stan u Ciebie wywoła. Nie ma żadnej ładnej tabelki z dawkowaniem, a owocnik owocnikowi nierówny mocą działania. No i gdyby tego było mało, to wysokie dawki muscymolu, bardzo skutecznie odcinają kable do spania (zanim działanie się rozkręci, to senność Cię dopadnie), a wysokie dawki kwasu ibotenowego, powodują, że skutki uboczne tylko się nasilają i dochodzą kolejne - wymioty, pocenie się i inne. Także ten jebany skurczybyk w wysokich dawkach jest naprawdę ciężki do okiełznania. Mam na to swoje sposoby, ale nie ułatwiają tego zadania jakoś znacznie.
Czyli kluczem jest tutaj temperatura suszenia aby w grzybie zostało jak najmniej kwasu IBO a jak najwięcej muscymolu.
Druga próba to było 12g i stan był bardziej senny niz pobudzający, ale nie usnąłem chyba ze 4h. Cały czas walczyłem z nudnościami. Dlatego przypszczalnie było tam sporo IBO, ale jednak przewaga MUS. I rano byłem jeszcze zrobiony, działanie muchomora czułem jeszcze cały następny dzień.
Niedawno użyłem 2g wysuszonego przepisowo muchomora, nudności nie było żadnych, żadnych nieprzyjemnych objawów, tylko spokój. Dawka mała, ale gdyby muchomor był suszony inaczej, pewnie pojawiłby sie jakiś dyskomfort.
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży
Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.
