Na razie biorę pod uwagę Monar Budy Zosine, Lipianka, Kazuń Bielany, Nowy Dworek, ale zastanawiałam się też nad prywatnymi ośrodkami typu Od-Nowa. Prosiłabym o kilka opinii na temat wyżej wymienionych ośrodków. Interesuje mnie przykładowy plan dnia, czy można używać telefonu komórkowego, ile razy dziennie jest społeczność, warunki mieszkalne itd.
Z gory dzięki
Najgorsze jest to, że mimo iż poinformowałem że może wystąpić u mnie padaczka nie oddali mi tych opakowań i kazali opuścić ośrodek. Do tego był weekend majowy i nie miałem recept, skończyło się dzwonieniem po pogotowie i stanem przedpadaczkowym.
Moje pytanie brzmi - czy mimo, iż informowałem o swoim stanie zdrowia i fakcie, że posiadam recepty i dokumentacje medyczną na te leki mieli takie prawo, żeby mi je zarekwirować i pozostawić mnie w stanie zagrażąjącym mojemu zdrowiu?
prace nad nową platformą trwają, może i do końca tyg wyrobię się z wersją 1.0
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
Tak, że nie tędy droga, wymazanie pierwotnej psychiki to jedno, ale budowa nowej, to na pewno nie jest łatwe, zwłaszcza metodami monarowskimi czyt. faszystowskimi. Zresztą doświadczenia związane z Synanonem mówią, że ta metoda wyprodukowała wielu morderców i osób totalnie skrzywionych psychicznie.
Tak więc omijajcie Monar - metody z faszystowskich obozów koncentracyjnych, to nie jest sposób na walkę z uzależnieniem. Zniszczenie pierwotnej psychiki jest w miarę proste, ale budowa nowej i nie zwichniętej, to nie w kij dmuchał, a jeśli ma to zrobić stado zebranych w ośrodku cpunów, to jest to po prostu nie do zrealizowania, człowiek po takim zabiegu na psychice, przeprowadzonym przez stado ćpunów na różnych etapach terapii po prostu niewykonalne, 95% wychodzi z ośrodka bardziej skrzywionych, niż przed tą terapią. Zresztą procenty mówią same za siebie, tylko 10, max 15% przestało trwale ćpać, a ci którzy nie przestali, stali się gorszymi ludźmi, niż przed tą "terapią".
Tak więc omijajcie Monar, bo was totalnie skrzywi, szukajcie ośrodków z innymi metodami, a nie rodem z faszystowskich obozów koncentracyjnych.
Heja! I powodzenia!.
"Rutyna to rzecz zgubna "
Co do osób które były w Monarze, to ostatnie z którymi rozmawiałem, to były te, które wyszły z Monaru pod koniec lat '10 i schemat " leczenia" mało co się zmienił.
Jeśli ktoś sam nie chce wyjść z grzania, to nic mu nie pomoże, zwłaszcz osoby z deficytem neuroprzekaźników, tak jak ja. Skąd to wiem, ano jako nastolatek czasami budziłem się rano w dziwnym, paskudnym stanie. Gdy pierwszy raz przeżywałem skręta to objawy były bardzo podobne, tylko silniejsze. Gdy pierwszy raz przygrzałem majkę, to było to dla mnie odkrycie na miarę przewrotu kopernikańskiego. Nagle świat stał się lepszy, miałem ochotę do życia, zniknęła często dokuczająca mi anhedonia, zwiększył się napęd - no niby same plusy. Potem zaczął się dlugi okres produkcji i handlu odpałem, nigdy nie miałem problemów z prawem. Z drugiej strony nigdy nie doprowadzałem się do stanu tzw. narciarza, nie potrafiłem zrozumieć jak można tak się upodlić i zbeszcześcić. Mnie hera nie tylko dawała euforię, ale napęd i chęć do życia, jakby spidowała, z drugiej strony nie lubię spidów. Nawet obecnie, w tym wieloletnim ciągu na fnt, było podobnie, branie dawek, które powodowały odcięcie, było bez sensu. Tak, że zobaczymy jak wyjdzie mój obecny detox, zwłaszcza, że zmieniam pracę na taką w której jak na warunki polskie można dobrze, a nawet bardzo dobrze zarobić, tylko trzeba się starać.
Tak to wygląda z mojej strony, a nie jestem człowiekiem całkowicie normalnym, biorąc pod uwagę mój deficyt neuroprzekaźników. Z drugiej strony opiaty nie dają mi już żadnej euforii, tylko pozwalały żyć bez skręta.
Możesz więc @blu to skomentować jak chcesz, ale ja wiem swoje, tyle lat grzanie czegoś mnie nauczyło, jeśli nie chcesz, to nie wyjdziesz. I nie będę się zarzekał, że już nigdy nie przygrzeję, na pewno zdarzą się jedno - dwu dniowe incydenty, lecz do ciągu na pewno nie wrócę.
Pozdrowienia dla wszystkich walczących ze sobą i aby Wam się udało.
Heja! Dziad.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?
Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.
Powiedziała policji, że ktoś ją śledzi. Została zatrzymana za... posiadanie narkotyków
Zaalarmowała policję, że ktoś ją śledzi – usłyszała zarzuty za posiadanie narkotyków. 31-latka z Dobroszyc poprosiła funkcjonariuszy o pilną pomoc. Jak się okazało, jej zachowanie mogło mieć związek z działaniem substancji psychoaktywnych. Oleśniccy policjanci zostali postawieni na nogi przez 31-letnią kobietę z Dobroszyc. Spanikowana zgłaszająca poinformowała funkcjonariuszy, że śledzą ją podejrzani mężczyźni. Na dodatek grożą jej i wyzywają. Kobieta wyraźnie obawiała się o swoje bezpieczeństwo i prosiła o natychmiastową pomoc.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.

