Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 9 • Strona 1 z 1
  • 4 / 7 / 0
No, to tak jak w tytule. Najbardziej chodzi mi o takie przyziemskie, koleżeńskie rozmowy z znajomymi w prawdziwym życiu, najlepiej takimi z którymi razem braliście. Ale przez internet, czy rozmowę telefoniczną też może być. Może nie tak bardzo przyziemne bo ćpunskie- a to już jest jakaś abstrakcja.

To ja zacznę, bardzo zapamiętałem mój dialog z przyjaciółką (z którą niestety już nie mam zbytnio kontaktu) z którą od dłuuuższego czasu paliliśmy tylko hehe trafkę, wiadra, kaczuchy, blanty, lufki. Jej udało się zostać tylko i wyłącznie przy ziole, nałogowo co prawda ale jednak. Ja za to mam duszę odkrywcy.

Kręcąc blanta na jakiejś losowej uliczce na którą nigdy nie wjeżdża policja:
- Wiesz ze jesteśmy narkomanami
- No na to wychodzi
- Niby się tego nie wie dopóki nikt ci tego nie powie
- Ale przecież my wiemy ze tak jest
- No to skoro wiemy ze jesteśmy i że jest to szkodliwe, to kiedy z tym skończymy?
- Nie skończymy, bo zbyt nam się to podoba
- Aaa no tak, no tak...

Niby taki klasyczek, ale mi bardzo zapadł w pamięć. Czekam na wasze mini dialogi.
  • 0 / / 0
U mnie w sumie też bez szału, ale zadałam pytanie typowi wciągającemu latami czy dalej jest po tym bardziej szczęśliwy, a on na to, że w sumie to z tym szczęścia nie ma żadnego, ale co może teraz poradzić xD
  • 572 / 140 / 0
to z podobnych - rozmowa zrelacjonowana przez znajomego, obecnie juz w wieku emerytalnym, ktora odbyla sie za czasow jego sluzby w LWP.

Gada sobie z hipisem, jakas posiadowka na przepustce, wiadomo odpal, te klimaty. Znajomy trzeba nadmienic nic w zasadzie do towarzystwa nie mial, zal mu bylo ludzi na skrecie itd.

"dlaczego to cpiesz?"
na co tamten odparl jakze trafna riposta:
"a ty, dlaczego pijesz?"
wkurwila go ta odpowiedz i nawet opowiadajac to po wielu latach dalo sie zauwazyc.

wnioski i przemyslenia we wlasnym zakresie.

kurtyna.
  • 489 / 63 / 0
Najbardziej mnie chyba ruszyło jak podjechałem do chłopaków coś im podrzucić i kilka lat starszy gość, którego widziałem raz w życiu, zmartwił się tym jaki jestem wychudzony i zjedzony i powiedział, że mam jeszcze całe życie przed sobą. Że dopóki walę ryż i włada to nic nie osiągnę. Czas leci a ja z każdym kolejnym rokiem tylko coraz bardziej utwierdzam się w tym jak bardzo miał rację, uderzyło mnie to że nie musiał tego mówić a jednak to zrobił. Z tych którzy ćpali ze mną regularnie i pozornie byli bliscy, nikt nawet nie wszedł na taki temat.
  • 4 / 7 / 0
@awonor urocze. Ja tam zawsze z znajomymi z którymi latałem co jakiś czas upominaliśmy sobie że jest fajnie ale mimo wszystko lepiej by było tego nie robić w końcu lubimy się nawzajem i szkoda by było zdrowia ;D Przyjaźnie zza czasów kiedy jeszcze obie strony nie ćpały.
  • 874 / 154 / 0
Raz na AA pamiętam jak gość powiedział, że przysiągł sobie, że już więcej się nie napije. I w dzień, w który pękł i poszedł się napić auto potrąciło mu córkę, i miesiącami leżała w szpitalu
hipnotyzuję ludzi jak Kaszpirowski
  • 37 / 8 / 0
Pamiętam tekst jednego starego speedziarza, którego poznałem przypadkiem na afterze. Typ wyglądał jak stereotypowy „przegryw życia”, ale gadał bardzo spokojnie i sensownie. W którymś momencie ktoś go zapytał:
– Ty jeszcze wierzysz, że kiedyś z tego wyjdziesz?
A on bez chwili zastanowienia:
– Ja już nawet nie biorę po to, żeby było dobrze. Biorę, żeby dzień był krótszy.

I kurde, wtedy mnie to rozwaliło, bo pierwszy raz usłyszałem tak prosto nazwane coś, co wcześniej widziałem u wielu ludzi. Nie euforia, nie impreza, nie „poszerzanie świadomości”, tylko zwykłe przewijanie życia do przodu.

Druga rozmowa była z ziomkiem, który chlał i ćpał praktycznie codziennie, ale miał jedną zasadę: nigdy nie chciał brać sam. Mówił:
– Jak zaczynasz ćpać sam i jeszcze ci z tym dobrze, to wtedy zaczyna się prawdziwy problem.

Wtedy wydawało mi się to przesadą, ale po latach trochę rozumiem, o co mu chodziło. Bo jak substancje stają się już nie dodatkiem do ludzi czy sytuacji, tylko zamiennikiem wszystkiego, to człowiek zaczyna się powoli odklejać od świata.
  • 572 / 140 / 0
A z tym drugim to bym polemizował, jak dla mnie 1 najważniejsza zasada BHP to nie szukać sobie towarzystwa do ćpania. Ale że dłuższy kontakt z ludźmi męczy, to i ww. nie jest jakimś szczególnym poświęceniem, coś za coś.
  • 3207 / 389 / 0
Mój dobry kolega, nazwijmy go "wysokofunkcjonującym alkoholikiem" powiedział kiedyś : mój dziadek się zapił, mój ojciec się zapił i ja też się zapiję.
Długo o tym myślałem, co miał na myśli i co dla niego znaczy kontynuacja tej wielopokoleniowej traumy. I co to znaczy dla jego syna, który obecnie jest nastolatkiem.
ODPOWIEDZ
Posty: 9 • Strona 1 z 1
Newsy
[img]
Kartele zamiast przemycać narkotyki wysyłają „kucharzy” do laboratoriów w Polsce

Meksykańscy przestępcy powiązani z kartelem Sinaloa mieli organizować w Polsce produkcję metamfetaminy w wynajętych posesjach na Podlasiu i w województwie kujawsko-pomorskim. W trzech sprawach zatrzymano łącznie ośmiu obywateli Meksyku, a śledczy uznali te przypadki za element szerszego przesuwania produkcji narkotyków syntetycznych do Europy Środkowo-Wschodniej.

[img]
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony

Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.

[img]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.