4-MMC, M-CAT, metyloefedron
Więcej informacji: Mefedron w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 1486 • Strona 146 z 149
  • 29 / 12 / 0
13 października 20243di pisze:
12 października 2024raichu pisze:
@manchester4
Młody kolego, jakby pierwszym moim narkotykiem był mefedron, od 20 lat nie byłoby mnie już wśród żywych. Miałem 5 letni epizod z tym gównem już po 30stce i konsekwencje tego odczuwam do dziś. Nie wróżę Ci, niestety, świetlanej przyszłości. Obym się mylił.
Mógłbyś przedstawić owe konsekwencje? Bardzo bym prosił.
Tak w wielkim skrócie, bez wchodzenia w szczegóły

Fizyczne: rozwalone zatoki, pościerane zęby, pogorszony wzrok
Psychiczne: Utrata szacunku do siebie, kolosalne poczucie winy i poznanie siebie z jak najgorszej strony
Społeczne: Rozpad niektórych wartościowych relacji, postępująca alienacja, lęk społeczny

To i tak jest marny promil tego co mogło się zdarzyć, gdybym miał mniej szczęścia. Mam na myśli to, że cudem nie wszedłem w żaden konflikt z prawem i nie straciłem rodziny, bo to co wyprawiałem w ciągach jest absolutnie nie do obrony. Zjadanie 20g w ciągu 5 dni cały czas funkcjonując w domu, pracy, wożąc dzieci do przedszkola, chodząc na wywiadówki, jeżdżąc w 10 godzinne trasy samochodem... Włosy mi dęba stają jak o tym myślę i to jest, kurwa, cud, który mógł wydarzyć się tylko raz. Nie wie o tym nikt, poza mną i to mam na myśli mówiąc o poznaniu siebie z jak najgorszej strony.
  • 72 / 16 / 0
02 października 2024DonDron pisze:
Kurde panowie przejebane, mef jest fajny. Wrecz nie to ze fajny on jest za fajny. Macie jakies protipy jak od trgo odejsc rzucic czy odwrócić uwage? Ja wiem no pobiegac, wyjdc do ludzi, odciac sie od biorących, ale no czasami wrecz az sie prosi ta mysl z tylu glowy. A w sumie to by lepsze po mefce bylo i kij, psycha siada wygrywa nalog…
Ja kiedyś jak każdy kryształ miałem za mefedron, też uważałem, że jest fajny. Dopóki się nie dowiedziałem, że próbowałem różnych ketonów ale mefa nie. A jak w końcu udało się namierzyć 100% źródełko potwierdzone przez chłopaków, którzy za czasów legalności używali mefedron to stwierdziłem, że mi się nie podoba :) Taka jakaś za bardzo pluszowa faza, miękka, rozleniwiająca. 3cmc ( subiektywnie oczywiście) jest dużo lepsze. Czysty umysł, chęci na wszystko, milion pomysłów itd.
@manchester4
Czy jak walisz tylko w weekendy to uzależnienie ? Oczywiście, że tak. Według wszystkich schematów jak regularnie pijesz piwo raz na 2tyg to jest to również uzależnienie. Z tym, że z ketonami jest trochę inaczej. Jak już walisz co weekend to już jesteś wjebany, tylko jeszcze udajesz, że trzymasz to w ryzach :) Ja miałem tak samo, wybierałem z siebie, że jestem wjebany w to i im bardziej próbowałem z tym walczyć, tym było gorzej. Więc postanowiłem zaakceptować sam przed soba fakt, że raczej już zostanie to ze mną na dluuugo, że z tego kurestwa łatwo się nie wyjdzie i przynajmniej zadbać o przerwy i BHP tyle ile się da. I o dziwo jak sobie to uświadomiłem, to przestałem mieć chęć codziennie lub nawet co weekend na kreskę. Bo nie wmawiałem sobie, że panuje nad tym i już nigdy więcej nie wezme itd bo to powodowało jeszcze większą presję. Tylko wiedziałem, że nie chce źle skończyć, wiec odpowiednie przerwy, weekendy spokojne niektóre i znów na spotkaniu z ziomkami polecimy sobie nocke czy dwie.
Nie jest to zdrowe ani mądre, ale w moim przypadku jedyne co mogłem zrobić aby nie polecieć za grubo.
  • 3 / 1 / 0
Ja się muszę przyznać, że się uzależniłam. Co śmieszne, przez dwa lata śmiałam się z mefedroniarzy, których miałam w swoim otoczeniu i mówiłam, że nie, dzięki. Wolę nie próbować. Potem spróbowałam raz, drugi. Było słabo (za mała dawka).
Pewnego razu postanowiłam posypać sobie sama i odkryłam zupełnie inny świat. Nagle zaczęłam się czuć dobrze i zaczęło mi się chcieć pracować/sprzątać/robić rzeczy które odkładałam. Dodam, że mam diagnozę autyzmu i ADHD. Ale między Bogiem a prawdą chxj wie co mi jest, miałam też kiedyś diagnozę BPD, a fizycznie mam niedoczynność tarczycy, długie QT, zapalenia stawów, ogólnie każdy wirusl łapie. Wiec: życie nie miało smaku, było takie żeby spać cały dzień (oczywiście jak mogę, mam pracę) - a po mefie nagle nabrało koloru

Zaczelo się w pracy (mam pracę kreatywna, gdzie inne osoby też biorą). Potem potrzebowałam coś zrobić po nocce na już i przedłużyłam imprezę. Potem raz nie miałam motywacji do pracy, więc walnelam kreskę. Potem na przykład walnelam w zamian za to, że posprzątałam i dałam radę ogarnąć dzień.

Obecnie zaczynam co 2-3 dzień koło 22 i kończę koło 4:30 rano. Robię różne rzeczy - głowie pracuje, ale ostatnio zdarzyło mi się tej pograć w ulubioną grę. Moja produktywność po mefie spada.

Ewidentnie jestem w czynnym uzależnieniu. mefedron stał się idealna odpowiedzią na mój brak energii i chęci, zmuszanie się do robienia rzeczy jest proste kiedy podbija ci szczęście i dopamina.

Mam nadzieję, że ktoś z Was, kto może jeszcze nie próbował przeczyta to i zdecyduje sobie odpuścić. W ciągu 2 lat ta substancja totalnie wymknęła mi się spod kontroli. Teraz ćpanie po nocach to standard. Miałam okresy czystości przez 2-3 tygodnie, ale ta psychiczna chęć przyjęcia jest zbyt mocna.
  • 3 / 1 / 0
24 grudnia 2023BruhhJv pisze:
Sam z siebie wiem że mam problem lecz jestem w takim stadium że jeśli nie walnę se czegokolwiek ( najczęściej mefy) raz w tygodniu to mnie coś pojebie.
Dokładnie tak się czuję. Nie musiałby może to być nawet mefedron. Po prostu mam dość tego jak się czuje na trzezwo, chce walnąć cokolwiek.. Świetną strategię ucieczki od problemów sobie znalazłam....
  • 13 / / 0
26 grudnia 2023Ahzdrashi pisze:
A ktos jest mocnoi uza;lezniony od dłuższego czasu? Ciekawa jestem bo tez z tym syfem mialam problem i jak cos to moge rzucic kilka protipow: zwlaszcza jeden - odciac sie od cpakow z ktorymi walicie, a potem to jakoś idize. Ogolnie mi najlepiej poszlo jak zmienilam towarzystwo, bez tego ani rusz.. dopiero mozna probowac rzucac
Jestem osobą uzależnioną. Startowałam jako współuzależniona. Jutro minie 25 miesięcy od mojego pierwszego spotkania z mefedronem (tak wiem, nie ma już mefedronu, ale ja tak nazywam te wszystkie cmc i mmc). Z początku nie sądziłam, że mogę się uzależnić. w późniejszym etapie bliski mi ćpun-kablarz gaslightował moje uzależnienie, gdyż uważał że miał gorzej. Finalnie zostałam bezdomna i waliłam w kabel po hostelach. Do dziś brakuje mi tego ciepła, szczególnie teraz kiedy robi się zimno. Nie biorę iv od ponad 8 miesięcy. Niestety ze sniffem nie potrafiłam od razu zerwać. Zdarzało mi się to ok raz na miesiąc. Nie wiem czy kiedykolwiek będę całkowicie wolna od uzależnienia. W swoim życiu miałam dwie największe miłości: były chłopak ćpun i mefedron. Z byłym dalej przyjaźniłam się po zerwaniu, ale 10 miesięcy temu wyjechał na drugi koniec Polski i tyle go widziałam. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że wystarczy tylko odciąć się od innych narkomanów i będzie easy. Przez większość uzależnienia ćpałam sama.
Nikomu nie życzę tego uzależnienia.
  • 2 / 1 / 0
Jako że już ponad 5 lat jestem uzależniony od cmc, tak mam pewne rozkminy i chciałbym poznać wasze zdanie i opinie.
Jak się cofam wstecz o kilkanaście lat do czasów szkoły... tak teraz ponad 60% chłopaków których poznałem - ćpa te pseudo mefedrony.
Ćpają z różnych środowisk i domów, nie ma reguły, bogaci i biedni.
Ja w sumie od ponad 5 lat też lecę, najdłuższa przerwa 2 miesiące.
A tak średnio co 2 tygodnie, czasami co tydzień - tyle że na mnie to już w zasadzie nic nie działa, samo niedojebanie i tyle a wali się z przyzwyczajenia aczkolwiek nie wiem jakim cudem ziomków którzy walą cześciej i dłużej ode mnie - nadal robi, ktoś wie co na to ma wpływ? Ja muszę naraz 1g przywalić aby coś poczuć przy wadze około 70 kg, a inne ziomki 200mg i mają fajnie.

Też tak trochę smutny mi jak sobie analizuje ile znajomych ćpa, przepierdzielają na to większość hajsu i tak z weekendu na weekend.
Ja akurat obecnie ogarniam życie - dziewczyna, związek, podróże, własna firma, własne legalne biznesy.
Po prostu 5 dni działam w branży od rana do nocy, a potem 2 dni baletu i znowu lecę nadrabiać zaległości.
Hajs jest póki co, życie też się układa.
Tylko jestem ciekaw czy na długo? ktoś wie? Niby ponad 5 lat wale i w tym czasie założyłem firmę która z roku na rok przynosi o 70-100% większe zyski.
Znacie osoby które walą towar w kinol po kilkanaście lat i dalej ogarniają swoje życie na tyle dobrze że ćpanie na nic nie wpływa? są takie osoby?
Bo jak patrzę na większość znajomych to ciśnieniują, idą w "kredo", słabo ogarniają życie - znaczy uzależnienie ich stacza i niszczy.
Jak myślicie jak będzie wyglądało nasze życie za 10 lat (mając te 20-30l obecnie)?
Problem z cmc dalej będzie za 10 lat? przestaniemy walić? nie będziemy żyć? Jedni będą dalej ogarniać jako tako życie a inni będą tonąc?
Bo co by nie mówić nic dobrego z tych kryształów to nie ma, łatwo sie uzależnić, a ciężko potem wyjść - skoro tak jest to dostepne... a potem i tak nie działa a ty walisz.
Jak będę miał kiedyś miliona na koncie ( jest to realne, bo rok w rok rozbudowuje firmę i buduję nowe źródła dochodu), to napiszę książkę - "OD NARKOMANA DO MILIONERA BĘDĄC DALEJ NARKOMANEM - DA SIĘ!" bo moja przygoda z narko/dopy zaczęła się w tym samym czasie jak założyłem działalność.
Jest dla nas nadzieja?

teleport do właściwego wątku - /Merx
  • 28 / 6 / 0
Apropo ćpania i ogarniania życia równolegle - dla wielu, w tym mnie, to jest wręcz błogosławieństwo, żeby ćpać dalej, coś na zasadzie "dopóki nie jestem niczyim problemem i stać mnie na to wszystko, to nic się nie dzieje"...

fakt, że istnieją ci nieogarniający poprawia nam jedynie samopoczucie i utrwala w złudzeniu, że nasza sytuacja jest opanowana, tamci to dopiero są wjebani, my możemy w każdej chwili skończyć...

grzeczny weekend, ale mnie tak trzęsie dziś, wszystkie myśli skupione wokół jednego, ehhh
Ja cenię sobie komfort milczenia z wyboru, nie cierpię gdy tę zdolność zabiera mi ogół.
  • 44 / / 0
U mnie przygoda z kryształem trwa 9 lat juz. Obecnie wale raz na dwa miesiące średnio i jest to walenie tak jak mój ojciec walił wóde - na reset, terapeutycznie , żeby strząsnąć z siebie stres. Działa i tylko dlatego to robie. Na początku przez około 2 lata waliłem dzień w dzień po pracy - startowałem o 20 i kończyłem o 2-3 na ranem i na 8 do roboty. Koszmar którego nikomu nie życze. Potem w sumie docisnąłem gaz i wjechałem w toksyczny związek gdzie było walenie szczurów i całonocny seks. Kolejne dwa lata.. W między czasie duzo imprez z dłuuugimi afterami. Uratował mnie minister Ziobro :D ustawą w wakacje 2018 która zdelegalizowała dopalacze i raptem sie skończył bezproblemowy dostep zawsze i wszedzie. Generalnie bym powiedział ze kryształ nie ma zbyt duzego potencjału uzelazniającego (np w porównaniu do pochodnych GBL z którymi miałem pół roku ostrej jazdy i tam poznałem znacznie słowa uzależnienie) ale bardzo przygotowuje głowe do uzależnienia. U mnie to poszło w seks - najpierw tinder, potem toksyczny zwiazek a jeszcze potem kompulsywne jeżdzenie na dziwki i przewalanie na to całej kasy. Bez krysztąłu by tego nie było. Teraz juz mnie to nudzi , wkurwia wiecznie zatkany od lat nos, a seks po krysztale jest gorszy niż bez.
  • 9531 / 1878 / 2
13 października 2024raichu pisze:
13 października 20243di pisze:
12 października 2024raichu pisze:
@manchester4
Młody kolego, jakby pierwszym moim narkotykiem był mefedron, od 20 lat nie byłoby mnie już wśród żywych. Miałem 5 letni epizod z tym gównem już po 30stce i konsekwencje tego odczuwam do dziś. Nie wróżę Ci, niestety, świetlanej przyszłości. Obym się mylił.
Mógłbyś przedstawić owe konsekwencje? Bardzo bym prosił.
Tak w wielkim skrócie, bez wchodzenia w szczegóły

Fizyczne: rozwalone zatoki, pościerane zęby, pogorszony wzrok
Psychiczne: Utrata szacunku do siebie, kolosalne poczucie winy i poznanie siebie z jak najgorszej strony
Społeczne: Rozpad niektórych wartościowych relacji, postępująca alienacja, lęk społeczny

To i tak jest marny promil tego co mogło się zdarzyć, gdybym miał mniej szczęścia. Mam na myśli to, że cudem nie wszedłem w żaden konflikt z prawem i nie straciłem rodziny, bo to co wyprawiałem w ciągach jest absolutnie nie do obrony. Zjadanie 20g w ciągu 5 dni cały czas funkcjonując w domu, pracy, wożąc dzieci do przedszkola, chodząc na wywiadówki, jeżdżąc w 10 godzinne trasy samochodem... Włosy mi dęba stają jak o tym myślę i to jest, kurwa, cud, który mógł wydarzyć się tylko raz. Nie wie o tym nikt, poza mną i to mam na myśli mówiąc o poznaniu siebie z jak najgorszej strony.
Poczucie winy siedzi tylko i wyłącznie w Twojej głowie. To można relatywnie szybko przerobić i się z tym nie użerać.
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 5 / 1 / 0
Jak kolega wyzej pisal, druga sprawa jak czlowiek sobie uswiadomi ze no - wjebal sie w to.
Moze nie akurat w mefedron, ale w b/k ogolnie no uzaleznilem sie ale przestalem sie oklamywac ze "nie jestem uzalezniony".
Smieszna sprawa ale w moim przypadku pomoglo, zwyczajnie kontroluje kiedy chce usiasc do tematu i nie robie sobie sieczki w glowie z tego tytulu
ODPOWIEDZ
Posty: 1486 • Strona 146 z 149
Artykuły
Newsy
[img]
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży

Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.

[img]
CBŚP i Policja Ukrainy rozbiły międzynarodową siatkę producentów narkotyków syntetycznych

36 zlikwidowanych laboratoriów, setki przeszukań i tony zabezpieczonych substancji – to bilans skoordynowanej operacji przeprowadzonej przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Policję Ukrainy przy wsparciu Europolu. To jedno z największych uderzeń w podziemie syntetycznych narkotyków w Europie Wschodniej.

[img]
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje

Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.